Poznań: Urząd miasta w czasach zarazy. 1500 osób chodzi do pracy

Prezydent i jego zastępcy apelują o zachowanie zasad ostrożności w czasie pandemii koronawirusa. Wśród wytycznych jest między innymi rekomendacja pracy zdalnej dla firm, o ile to oczywiście możliwe. Ale czy sami stosują się do swoich rekomendacji? No właśnie nie bardzo.

Prezydent, jak to oznajmił na ostatniej nie-zdalnej konferencji prasowej, czyli w piątek 13 marca, przedsięweźmie środki ostrożności: nie będzie się już spotykał bezpośrednio z zastępcami, wszystko będzie załatwiał przez telefon i internet, ograniczy nawet kontakty z rodziną do jednej osoby. Dla bezpieczeństwa. To samo zalecił swoim zastępcom.

Pomyślał także o pracownikach i wydał zarządzenie nr 14/2020/K Prezydenta Miasta Poznania z dnia 12.03.2020 r. w sprawie ramowych zasad organizacji tzw. pracy zdalnej w UMP. Zgodnie z postanowieniami tego zarządzenia, decyzję o rozpoczęciu i zakończeniu pracy w tym trybie podejmuje dyrektor wydziału/biura, wydając na piśmie pracownikowi polecenie jej świadczenia.

W przełożeniu na ludzki język oznacza to, że pracownicy urzędu mogą pracować zdalnie, poza biurem, o ile ich dyrektor wyda na to zgodę – i o ile odpowiednio im tę pracę zorganizuje.

Kwestia jest o tyle istotna, że dotyczy prawie 1700 osób, bo tyle pracuje w urzędzie miasta. Są stłoczeni w kilku budynkach, siedzą po kilka osób w pokoju, najczęściej w odległości najwyżej metra od siebie, mijają się na korytarzach i w toaletach, wymieniają dokumentami i informacjami. Trudno sobie wyobrazić warunki bardziej sprzyjające masowemu zakażeniu.

Ale jednak przy wszystkich tych czynnikach zagrożenia, przy zaleceniach prezydenta – który, w przeciwieństwie do większości urzędników, ma gabinet dla siebie – pracę zdalnie wykonuje… 200 osób. Takiej informacji udzieliło nam biuro prasowe urzędu miasta.

Dlaczego tak mało? Wyjaśnienie kryje się w odpowiedzi biura prasowego: “Decyzję o poleceniu pracy zdalnej dyrektorzy podejmują autonomicznie, dokonując każdorazowo oceny charakteru pracy i możliwości jej zdalnego świadczenia”.

Co w przełożeniu na ludzki język znaczy, że dyrektorzy muszą ocenić, czy pracownik z takim zakresem obowiązków, jaki ma wpisany w umowie, może pracować poza biurem czy nie. Bo poza biurem nie mogą pracować pracownicy, którzy: 1. wykonują zadania związane z przetwarzaniem danych osobowych, 2. wykonują zadania wymagające dostępu do dokumentów w postaci papierowej stanowiących akta spraw, 3. wykonują zadania wymagających dostępu do systemów informatycznych Urzędu Miasta Poznania dostępnych wyłącznie w wewnętrznej sieci teleinformatycznej Urzędu Miasta Poznania lub wydzielonej sieci teleinformatycznej centralnych rejestrów państwowych oraz 4. wykonują zadania związane z bezpośrednią obsługą klienta.

Ostatni punkt jest oczywisty – ale nawet jeśli z grupy urzędników wyłączymy sekretarki, asystentki czy pracowników informacji oraz call center, to i tak zostanie nam kilkakrotnie więcej osób niż wyznaczono do pracy zdalnej.

Oczywiście pozostają kwestie bezpieczeństwa tak danych osobowych, jak wewnętrznego systemu informatycznego urzędu miasta. Tylko czy rzeczywiście są one nie do przeskoczenia? Bo nawet jeśli informatycy UMP mają zastrzeżenia co do poziomu bezpieczeństwa w domowych komputerach i domowej sieci internetowej swoich pracowników – zawsze przecież może im udostępnić służbowe laptopy. Są takowe w urzędzie, wykorzystywane na przykład przy wszelkiego rodzaju badaniach czy konsultacjach wykonywanych w terenie. Mają je też na stanie kierownicy, dyrektorzy i ci szeregowi pracownicy, którzy ich potrzebują do pracy.

Dlaczego urząd nie wykorzystuje zdobyczy techniki? Cóż, wystarczy wejść do urzędu, by stało się to oczywiste. Zobaczymy tam na korytarzach urzędników biegających ze stosami papierowych dokumentów, których nie można przecież przesłać mailem albo idących na bardzo ważne spotkania, których nie można załatwić przez internet, komunikatory czy skype’a.

Czyli jest XXI wiek, internet, komunikatory wszelkiego rodzaju, służbowy sprzęt i wewnętrzna sieć informatyczna – a nawyki i umiejętności, zwłaszcza w zakresie zarządzania pracą – nadal dziewiętnastowieczne. I około 1500 urzędników miejskich w czasie pandemii, gdy ludzie nie powinni się grupować, nadal musi przychodzić do pracy. Ale za to na miejscu jest im mierzona temperatura. Dla bezpieczeństwa, oczywiście.

Lilia Łada

1
Dodaj komentarz

avatar
Damian
Damian

Nie mogę się zgodzić z tezami autorki, że to przecież wszystko takie łatwe do zrobienia i cały urząd może iść na home office. Otóż urzędy gmin/inne JST zostały “zaprojektowane” do tego, by wszystko odbywało się w murach, a nie zdalnie (dane osobowe/dokumentacja papierowa/wizyty Klientów). Laptopy? UMP ma do dyspozycji sprawne, z zaktualizowanym oprogramowaniem kilkaset laptopów?? Wytyczne wskazujące, kiedy nie można realizować pracy zdalnej są bardzo dobre i sensowne.