Izzy and the Black Trees fot. Sławek Wąchała

Poznań: To był koncert! Mocne zakończenie sezonu nad Rusałką

To był koncert! Najpierw sofrockowy, z odjechanymi, świetnymi tekstami Ruina Bar, a później mocne, naprawdę mocne uderzenie i rewelacyjne gitary Izzy and the Black Trees. Tak zakończył się sezon plenerowych koncertów nad Rusałką.

Ruina Bar mówi o sobie, że jest “alternatywnym zespołem softrockowym stanowiący pokłosie pandemicznej eskalacji mocy twórczych u niejakiego PJ-a (piosenki, gitary, klawisze), który wraz ze zjawiskową Zosią (głosy) tworzy trzon całej tej szajki, a towarzyszą im: tajemniczy Sergii (bas), eteryczna Sylwia (klawisze, wibrafon) oraz drapieżny Bartosz (perkusja)”. Muzykę, którą tworzą, nazywają smut-jazzem z elementami soft rocka, bluesa, piosenki poetyckiej, rhythm-and-bluesa, elektroniki – i to wszystko się zgadza, nawet jeśli trudno w to uwierzyć, że taki miks może się znaleźć w jednym utworze i ten utwór nadal nadaje sie do słuchania…

Ta wybuchowa mieszkanka daje oryginalne, odkrywcze efekty, tak słowne, jak muzyczne i słucha się tego z fascynacją, niejakim zdumieniem, że tak można – i prawdziwą, niekwestionowaną przyjemnością. Ich zabawa słowem jest prawdziwą rozkoszą, muzycznie są cudownie, odświeżająco intrygujący, a wszystko to wspiera solidny poziom techniczny. To był świetny koncert.

Izzy and the Black Trees, którzy wystąpili na drugim koncercie, byli dawką skoncentrowanej punkowej energii. Skoncentrowanej głównie w rewelacyjnych gitarach, których naprawdę świetnie się słuchało. A do tego jeszcze mocny, pełen energii i bardzo ciekawy głos charyzmatycznej wokalistki – miłośnicy dobrych, mocnych rockowych brzmień byli podczas tego koncertu w siódmym niebie.

W ich muzyce pobrzmiewała klasyka rocka, a chwilami wręcz metalowa drapieżność oryginalnie przetworzona i doskonale podana. Jeśli ta energie w nich zostanie – to zrobią rewolucję na polskiej scenie muzycznej – a może nie tylko tam.

To było fantastyczne zakończenie bardzo interesującego sezonu muzycznego nad Rusałką. Interesującego tym bardziej, że usłyszeliśmy na tych koncertach przede wszystkim zespoły mało znane lub absolutnych debiutantów. Ale właśnie dlatego ich dominującą cechą była świeżość, oryginalność, szczerość poszukiwań – chociaż, oczywiście, zdarzały się i braki techniczne i odkrywanie czegoś, co ktoś inny odkrył już wiele lat temu. Jednak zalety zdecydowanie przeważały nad wadami, a nieprzewidywalność rodzaju muzyki i poziomu wykonawców miała swój urok.

Miejmy nadzieję, że wiosną 2022 roku koncerty na scenie nad Rusałką znów będą cieszyć oczy, uszy i zmysł muzyczny kolejnych widzów i słuchaczy. Zdecydowanie są tego warte.

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze