koronawirus, izolatorium Ikar fot. DWOT

Poznań: Terytorialsi pomagają w izolatorium

Poznański Hotel Ikar to pierwsze w Polsce izolatorium, do którego trafiły osoby zakażone koronawirusem. Od początku pomagają w nim żołnierze 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Izolatorium – przypomnijmy – to miejsce dla osób, które są zakażone koronawirusem, ale przechodzą chorobę łagodnie lub pracują z osobami chorymi i nie chcą pozostać w domach ze względu na obawę o zarażenie swoich bliskich. Wtedy mogą przenieść się właśnie do Ikara. Do dyspozycji pacjentów jest tu ponad 160 pokoi.

Do utworzenia placówki w hotelu Ikar doszło dzięki współpracy Polskiego Holdingu Hotelowego z ministerstwem zdrowia, NFZ, ministerstwem aktywów państwowych i wojewodą wielkopolskim. Wprawdzie trafiają tu osoby przechodzące chorobę łagodnie albo tylko z podejrzeniem zakażenia, jednak i tak całą dobę nad zdrowiem pacjentów czuwają pracownicy szpitala im. J. Strusia w Poznaniu.

Od początku w izolatorium pomagają żołnierze 124 batalionu lekkiej piechoty ze Śremu, który wchodzi w skład 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Do obowiązków terytorialsów należy m.in. roznoszenie posiłków do pokoi pacjentów, dostarczanie paczek, które przynoszą im rodziny, a także pomoc personelowi medycznemu, ewidencja pacjentów i bezpieczeństwo w budynku.
– Staramy się zadbać o tych ludzi najlepiej, jak potrafimy – tłumaczy kpr. Łukasz Kałużny, koordynator, a na co dzień żołnierz 124blp. – Jest to dla nich trudny moment, bo przebywają z dala od swoich rodzin. Przy okazji roznoszenia posiłków służymy dobrym słowem, bo jak się okazuje, najtrudniejsza dla tych osób jest izolacja i brak rozmowy. Codziennie również mamy kontakt z pełniącym tu dyżury personelem medycznym ze szpitala przy Szwajcarskiej. Z posługą kapłańską przychodzi również nasz kapelan, ppor.ks. Mateusz Kubiak.

To trudna praca, bo nawet wydawanie posiłków jest nie lada wyzwaniem.
– Niektórzy pacjenci to diabetycy i muszą na czas otrzymać odpowiednio zbilansowane śniadania, obiady i kolacje – mówi st. szer. Michał Misiorny, który również pełni służbę w Ikarze i służy w wielkopolskiej brygadzie. – Zdarza się, że pacjenci mówią nam, że mają ochotę na kawę lub jakieś owoce, a niestety, ich rodziny mieszkają na drugim końcu Wielkopolski i nie są w stanie dostarczyć im tych rzeczy. Nie mamy obiekcji, żeby spełnić takie życzenie, bo uśmiech na ich twarzach jest dla nas bezcenny.

Pracę w izolatorium dodatkowo utrudnia fakt, że są tu tak jak w szpitalu dwie strefy: „czysta” i „brudna”. A to oznacza, że za każdym razem, gdy trzeba pacjentom zanieść posiłki czy paczki, terytorialsi muszą się ubrać w specjalne kombinezony i odpowiednie środki ochrony osobistej, dokładnie tak, jak personel medyczny w szpitalach – a po wykonaniu zadania poddać pełnemu zabiegowi dekontaminacji. To trwa, a zdarza się, że trzeba całą tę operację wykonać kilka razy dziennie… Ale żołnierze deklarują, że będą wspierać izolatorium aż do odwołania.

12WBOT

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze