spacerkiem po aborcję

Poznań: Spacer przeciwko zmianom w prawie aborcyjnym

22 października Trybunał Konstytucyjny podejmie decyzję, czy pozbawić kobiety możliwości przerywania ciąży ze względu na ciężkie i nieuleczalne wady płodu. Poznaniacy wyszli dziś na spacer na plac Wolności w proteście przeciwko planowanej zmianie.

– Usunięcie ciąży ze względu na wadę i tak w Polsce było trudne ze względu na długość procedur oraz klauzuli sumienia lekarzy i lekarek – mówiły inicjatorki spaceru z Nowego Bytu Feministycznego i Manify. – Teraz stanie się w ogóle niemożliwe. Nie godzimy się na odbieranie nam prawa decydowania o sobie. Kolejny raz politycy chcą decydować o nas i odebrać nam podstawowe prawa reprodukcyjne. Ale moje ciało to moja sprawa.

Działaczki przypomniały, że w Polsce pomoc dla kobiet niepełnosprawnych dzieci kończy się z chwilą przyjścia takiego dziecka na świat. Potem kobieta jest zostawiona sama sobie – system pomocy nie gwarantuje jej ani opieki dla dziecka, ani zasiłku w takiej wysokości, żeby mogła się z niego utrzymać, a przy ciężkich wadach najczęściej potrzebna jest całodobowa pomoc i któreś z rodziców musi zrezygnować z pracy, żeby zajmować się dzieckiem. Ale wtedy już nie ma obrońców życia poczętego do pomocy. Muszą sobie radzić sami.

– Miałam niepełnosprawnego brata, więc doskonale wiem, jak to jest – mówi Maja, która przyszła na protest. – Radziliśmy sobie, moi rodzice i ja, mój tata dobrze zarabiał i mam mogła nie pracować. Ale gdy brat z powodu chorób zmarł w wieku 17 lat, moi rodzice długo nie mogli się pozbierać psychicznie. Już nie mówię o ogromnych pieniądzach wydanych na jego leczenie i rehabilitację, naszych własnych oczywiście, bo państwo nie dało na to ani grosza. Nikomu nie życzę takiego losu. Chcę, żeby każda kobieta miała wybór.

Patryk, chłopak Mai, który razem z nią przyszedł na spacer, zwraca uwagę na inny problem.
– Gdy się pojawia niepełnosprawne dziecko, to nie tylko państwo nie pomaga – mówi. – Bardzo często rodzice nie dają rady i jedno z nich, najczęściej ojciec, odchodzi. Czy kogoś obchodzi, jak sobie poradzi ta kobieta sama? Owszem, dostanie grosze z MOPS pod warunkiem, że nie zarabia. Ale musi zarabiać, bo z zasiłków nie będzie w stanie się utrzymać z dzieckiem, nie mówiąc już o kupnie specjalistycznego sprzętu, jeśli jest potrzebny. Nie umiemy się zająć tymi niepełnosprawnymi, których już mamy, a każemy kobietom rodzić następnych? Dopóki państwo nie będzie w stanie zapewnić takim ludziom opieki na europejskim poziomie – kobiety powinny mieć prawo do aborcji.

Dla Jagody w ogóle nie ma dyskusji w tym temacie.
– Kobiety i tak będą robiły aborcję, czy się jej zabroni czy nie – mówi. – Trzeba więc pozwolić im robić ją w cywilizowanych warunkach, by ograniczyć ryzyko powikłań, no i uniemożliwić zarabianie niebotycznych pieniędzy przez podziemie aborcyjne. Historia uczy, że jeśli kobieta chce usunąć ciążę, a to nigdy nie jest łatwa decyzja, nic jej nie powstrzyma.

Uczestnicy spaceru przeszli z placu Wolności przed komisariat Stare Miasto, Później są rejonowy na Młyńskiej i zakończyli spacer ponownie na palcu Wolności. Tam inicjatorki na płycie napisały numer telefonu do “Aborcji bez granic”. Dla wszystkich dziewczyn, którym może być potrzebny. “Spacerkiem po aborcję. Nigdy nie będziesz szła sama!” – zapewniły na zakończenie.

el

4 1 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze