Strzeszynek

Poznań: Sinice czy… zielenice?

W trzech poznańskich kąpieliskach obowiązuje zakaz kąpieli z powodu zakwitu sinic. Tymczasem ekolog Jerzy Juszczyński twierdzi, że w jednym z jezior nie ma sinic. Są natomiast niegroźne zielenice. Czy sanepid się pomylił?

Jak informuje Radio Poznań, chodzi o jezioro Strzeszyńskie, w którym Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna zakazała kąpieli w ubiegłym tygodniu właśnie z powodu zakwitu sinic. Tymczasem badania przeprowadzone na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, w Zakładzie Ochrony Wód, nie wykazały obecności sinic. Prowadząca badanie pod mikroskopem Elżbieta Szeląg-Wasielewska wykryła natomiast nieszkodliwe dla człowieka zielenice, które, gdy występują w większych ilościach, także zbierają się w zielony kożuch na wodzie, który wygląda podobnie jak sinice. Ale zielenice są zupełnie nieszkodliwe.

Uwagę Jerzego Juszczyńskiego zwróciło też to, że woda w jeziorze jest przezroczysta, i to na głębokość czterech metrów. Gdy występują sinice, woda jest mętna i nieprzejrzysta, więc już choćby ten fakt przeczy występowaniu sinic.

Jednak Cyryla Staszewska, rzeczniczka prasowa PSSE w Poznaniu, zwraca uwagę, że inspektorzy sanepidu oceniają wodę wyłącznie na kąpielisku, a nie w innych częściach jeziora czy na dużej głębokości. Ich obowiązkiem jest pilnowanie jakości wody tam, gdzie ludzie się kąpią i ocena, czy jest to dla nich bezpieczne.

W ubiegłym tygodniu inspektorzy stwierdzili, że w jeziorze Strzeszyńskim występują sinice i zakazali kąpieli. Tylko że, jak twierdzi Radio Poznań, stwierdziły to dokonując wyłącznie oceny wizualnej. I to mogło je wprowadzić w błąd, bo wizualnie zielenice dają podobny efekt jak sinice. Tyle że są niegroźne.

Inspektorzy sanepidu dziś ponownie kontrolowali stan wody w Strzeszynku. Czy odwołają zakaz? Nie wiadomo.

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze