Narnia fot. L. Łada

Poznań: Ratujmy Narnię na Sołaczu!

Jeśli jeszcze ktoś nie wie, że w Poznaniu znajduje się Narnia – to koniecznie powinien nadrobić zaległości. Zwłaszcza że to naprawdę zaczarowane miejsce może niedługo przestać istnieć. Chyba że kilku zapaleńcom uda się uratować Narnię.

Książki o Narnii znają wszyscy, ale już nie wszyscy wiedzą, że takie magiczne miejsce, wyglądające rzeczywiście jak przejście do innego świata, można znaleźć w Poznaniu, na Sołaczu. Od alejki w parku Wodziczki odchodzi w stronę ulicy Drzymały niesamowita ścieżka, ukryta w gąszczu zieleni. Latem liście są tak gęste, że wędruje się tędy w zielonym półmroku. Teraz, na wiosnę, gdy są mniejsze i złotozielone, w pogodny dzień ma się wrażenie spaceru na promieniach słońca.

Wrażenie podczas tej wędrówki jest tak niezwykłe także dlatego, że Narnia i okalający ją teren to w zasadzie ostatnie pozostałości łąk i ogrodów ciągnących się od ulicy Drzymały do brzegów Bogdanki. Starzy poznaniacy jeszcze je pamiętają: stanowiły niejako naturalne przedłużenie zielonej przestrzeni parku Wodziczki. Ale teraz ogrody zostały już prawie całkowicie zabudowane, a Narnia i otaczająca ją roślinność to ostatnie enklawy wyglądające tak, jak przed laty. I niestety, jej także grozi zabudowa.

Wszystko dlatego, że to prywatna działka, a miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tej części Sołacza pozwala na jej zabudowę. Okoliczni mieszkańcy podczas konsultacji protestowali przeciwko tej zabudowie, ale ich protesty nie zostały uwzględnione. Jednak mimo to postanowili zawalczyć o Narnię i nie pozwolić na jej zabudowę. Pod wodzą pani Adrianny Biernackiej i jej jedenastoletniego syna zorganizowali już kilka akcji popularyzujących Narnię, pod koniec kwietnia odbyło się tu wielkie sprzątanie, zbierają też podpisy pod petycją do prezydenta Poznania, by nie pozwolił na zabudowę Narnii. Zapowiadają, że będą walczyć do ostatniej iskry nadziei.

A sprawa jest bardzo trudna, bo jak podaje Radio Poznań, dla tego terenu wydano już warunki zabudowy i zgodę na budowę. Radio rozmawiało też z właścicielem terenu, który nie zamierza zrezygnować z zabudowy Narnii, choć nie chciał powiedzieć, co tam powstanie.

Czy petycja do prezydenta pomoże? Wiadomo, że ocalenie terenów zielonych, zwłaszcza tych prywatnych, nie jest łatwym zadaniem – zwłaszcza gdy zabudowa odbywa się zgodnie z prawem. Ale z drugiej strony – przecież chodzi o Narnię. Niewiele magii ofiarowuje nam współczesny świat, a choćby sądząc po popularności książek o Harry’m Potterze – jest nam ona bardzo potrzebna. Czy więc nie powinniśmy zrobić wszystkiego, co możliwe, by ocalić ten skrawek magii, któremu udało się przetrwać na Sołaczu i który zachwycony jedenastolatek nazwał Narnią?