Poznań: Radny Rosenkiewicz wygłosił oświadczenie. W sprawie Strajku Kobiet

Krzysztof Rosenkiewicz z Prawa i Sprawiedliwości skrytykował postawę prezydenta Poznania wobec Strajku Kobiet. – „To jest absolutne przekroczenie granic cywilizacyjnych, a rządząca PO całość tego, co się dzieje, usprawiedliwia i popiera – podsumował radny.

Oto treść oświadczenia:
„W ostatnich dniach przetacza się przez Polskę fala protestów pod hasłem strajku kobiet. Przy okazji, a może specjalnie, niszczone są nie tylko symbole chrześcijańskie. W Warszawie pojawił się napisy na pomniku Powstańców Warszawy, u nas – smarowano farbą na Pomniku Ułanów Poznańskich, którzy oddawali życie za naszą wolność. W Gdyni odbyła się parodia pochodu z zabitym w grudniu 1970 Zbyszkiem Godlewskim. Na Śląsku zdewastowano pomnik dzieci utraconych – czyli symboliczny grób dzieci, na których rodzice czekali czasem wiele lat. Wiem coś o tym.

To jest absolutne przekroczenie granic cywilizacyjnych, a rządząca PO całość tego, co się dzieje, usprawiedliwia i popiera. Dla sprawiedliwości powiem, że spośród Waszych zwolenników trzeźwo wypowiedzieli się A. Rzepliński i B. Komorowski, polityczni emeryci, a ten drugi wszystko i tak zrzucił na PiS, jak zwykle.

Reszta popiera, zamieszcza te hitlerowskie błyskawice, mniej czy bardziej świadomie, przerabia esesmańskie grafiki na swoje. I to nie uczestnicy ulicznych zajść ani przedstawiciele Miasta Pomnik Ułanów czyścili po tym akcie wandalizmu. A śp. Prezydent Maciej Frankiewicz czy Maciej Płażyński chyba w grobach się przewracają.

Ale nie byłoby tego tematu, to byłby inny, bo chodzi przecież o obalanie władzy. Piszą o tym wprost młodsi, mniej kalkulujący co pisać politycy PO-KO. Nie udało się 6 razy pod rząd w wyborach, to jak zwykle – zostaje ulica i postawienie na emocjach.

Oburzeni byliście, gdy 10.04 kierownictwo PiS udało się na cmentarz, by oddać hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej – choć przepisy na państwowe obchody pozwalały, a narazili najwyżej samych siebie. Ale teraz to są demonstracje „w wyższym celu”. Ciekawe, że gdyby protestowali leśnicy, rolnicy, to takiego sentymentu by nie było. Ale tym wyższym celem nie jest nawet aborcja.
Pytanie – czy cel, jakim jest władza, uświęca środki?

Na tym tle rysuje się zaangażowanie Prezydenta Miasta Poznania, Jacka Jaśkowiaka. W oficjalnym wpisie na FB z 28 października, 15:23, pod koniec formalnych godzin pracy, pisał:
„Dziś odbędzie się kolejny protest kobiet. Straż Miejska dostała od nas jasne dyspozycje, by nie wyręczać policji w działaniach podczas demonstracji, ani w żadnych innych zadaniach niezwiązanych bezpośrednio z epidemią, takich jak np. ochrona kościołów czy siedzib partii. Jednocześnie podjąłem decyzję o wysłaniu na protesty obserwatorów z ramienia urzędu miasta, bo zależy nam na uzyskaniu rzetelnych informacji o ich przebiegu. Liczymy też, że pozwoli to uspokoić nastroje i uniknąć ewentualnych prowokacji.”

Nie muszę dodawać, że prowokacje były, i brak służb porządkowych w newralgicznych miejscach niekoniecznie pomagał. Pan Prezydent, który powinien działać w interesie Miasta, nas wszystkich, powinien choć zwrócić uwagę na możliwe utrudnienia w ruchu, w tym komunikacji zbiorowej, które bez zmrużenia dopuszcza, a za którą wszyscy płacimy. Z opóźnień będą tłumaczyli się Bogu ducha winni motorniczowie czy kierowcy, a MPK jest rozliczane z punktualności ogółem. ZTM może naliczyć opłaty dodatkowe 560 zł za spowodowanie zatrzymania lub zmianę trasy pojazdu (autobus tramwaj) bez uzasadnionej przyczyny, bo ulic jest wiele, i nie po wszystkich jeździ komunikacja zbiorowa, ale wiem, że pewnie nie naliczy, gdyby próbowali, to by zostali zastraszeni w imię wolności poglądów w jedną stronę.

Pan Prezydent mógłby chociaż zaproponować tym „spontanicznym” demonstracjom inne miejsce. Spontanicznym w cudzysłowie, bo nie dość, że oficjalnie zapowiadanym, to jeszcze wspieranym przez władze publiczne (pytanie – czy prąd tym razem mieli swój, czy na koszt Estrady, czyli nasz? A potem litujmy się nad brakiem środków na kulturę….

Oczywiście przedstawiciele/ki Urzędu Miasta (pisanego z małej), chętnie i tak pewnie poszły, bo takie miały poglądy, ale gdyby prezydentowi tak najbardziej zależało, to poszedłby sam. Ale został za klawiaturą, podobnie jak przywództwo PO, czekające na rozwój sytuacji – czy się rządowi noga tym razem powinie, czy nie? Czy coś spowoduje, może nawet wzrost zakażeń, że karuzela polityczna się obróci.

Ale to, co dziś obserwujemy, to nie jest nasze wspólne dziedzictwo, to nie jest Solidarność, która łączy Polaków, to są postulaty skrajnych środowisk feministycznych, proaborcyjnych, które uważają Was za śmierdzących konserwatystów, niezależnie, jak chcielibyście im się przypodobać. Agendy, której wdrożenia żądają w terminie 7 dni, i PO by nie wdrożyła. W żadnej innej sprawie Platforma nie zaangażowała się w ostatnich latach tak otwarcie (może poza Trybunałem i sądami) – ani w ochronę wolności w Internecie, ani w rolników, ani w żadne wolności gospodarcze dla przedsiębiorców, ani sprzedawców kwiatów, sprawy podatkowe, które miały być Waszym znakiem rozpoznawczym.

Tu wychodzenia na ulice nie było, nawet przed pandemią. Nie było zachęt do opuszczania miejsc pracy, jak teraz, choć teraz przez brak wielu osób dotrzymanie terminów w administracji jest trudniejsze. To jest symptom pewnej tendencji światopoglądowej w Platformie Obywatelskiej. I zapłacicie za to Wy, bo ostatecznie osoby rzeczywiście zaangażowane w protest wybiorą i tak jakąś nową lewicę…”.

el