protest Inicjatywy Pracowniczej przed ZKZL

Poznań: Protest przed siedzibą ZKZL. Pracownicy podwykonawców żądają zaległych wynagrodzeń

“Złodzieje”, “Oddajcie nasze pieniądze” i “Precz z outsourcingiem” – takie okrzyki można było dziś usłyszeć przed siedzibą Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. Kilkadziesiąt osób żądało wypłaty zaległych pieniędzy.

Całą sprawa zaczęła się w 2018 roku, kiedy to Inicjatywa Pracownicza ujawniła, że firmy, które wygrywały przetargi i podpisywały umowy z ZKZL na ochronę obiektów spółki, dopuszczały się szeregu nieprawidłowości, których ofiarą padali ich pracownicy.

Jak wyjaśniał Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej, metoda działania w każdym przypadku była bardzo podobna: firma zatrudniała pracowników poprzez agencje pracy tymczasowej, podpisywała umowę z ZKZL, po czym, wcześniej lub później, znikała z pieniędzmi, zostawiając pracowników bez wypłat. I wtedy okazywało się, że firma nie posiada żadnego majątku, biuro było wirtualne i agencje pracy tymczasowej, które kierowały do niej pracowników też już nie istniały – prowadzili je obywatele Ukrainy lub Wietnamu, którzy tajemniczo przepadli.

Nie było zatem z kogo ściągnąć zaległych pensji, bo firma rozpłynęła się w powietrzu. A mimo wygranych spraw oraz prawomocnych wyroków sądowych komornicy nie mieli z kogo ściągnąć należności.

– 20 osób strzegących miejskich budynków zostało oszukanych łącznie na 235 tys. zł wynagrodzenia, nie licząc odsetek i kosztów – mówił dziś Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej. – W sprawach tych zapadło 27 prawomocnych wyroków przed poznańskimi sądami, nakazujące zapłatę powyższych należności. Firmy są winne poszczególnym osobom tysiące złotych. Najwyższe roszczenia przekraczają 25 tysięcy!

Obecnie Prokuratura Rejonowa Poznań Stare Miasto, z powiadomienia Inicjatywy Pracowniczej, prowadzi dwa postępowania przygotowawcze w sprawie złośliwego i uporczywego naruszania praw pracowniczych portierów i portierek, ale trudno określić kiedy nastąpi ich zakończenie. Ale po 2,5 roku od zajścia, nikomu nawet nie postawiono zarzutów, a Inicjatywa Pracownicza zarzuca prokuraturze opieszałość.

Dlaczego jednak protest został zorganizowany przed budynkiem ZKZL, a nie przed sądem czy prokuraturą? Ponieważ, jak uważa Inicjatywa Pracownicza, ZKZL nie dochował należytej staranności przy przetargu – bo gdyby wybrał firmę prowadzoną na uczciwych zasadach, to pracownicy dostawaliby swoje pensje i problemu by nie było.

Urbański zwrócił uwagę, że większość z poszkodowanych osób to pracownicy lub pracownice w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym. Mieli nadzieję na zarobienie na skromne życie lub dorobienie do równie skromnej emerytury – tymczasem okazało się, że nie dostali ani grosza. Dwie osoby już nie doczekają sprawiedliwości. Zmarły.

Protestujący oskarżali ZKZL o brak kontroli nad środkami publicznymi i realizacją zleceń ochrony mienia, zwłaszcza w kwestii przestrzegania norm prawa pracy. To, czy firma jest rzetelna, bardzo łatwo sprawdzić, jednak ZKZL tego nie zrobił. Oczywiście: nie ma takiego obowiązku, ale też w ten sposób wsparł swoim zaniechaniem działalność oszustów zatrudniających ludzi na umowy śmieciowe.
– A przecież prezydent Jaśkowiak zarzekał się, że miasto nie będzie nikogo zatrudniało na umowy śmieciowe – przypominają uczestnicy demonstracji. I uważają, że skoro ochrona jest ZKZL-owi tak bardzo potrzebna, to może niech wykorzysta do niej strażników miejskich, którym można byłoby za to dodatkowo zapłacić.

Teraz poszkodowani pracownicy żądają zwrotu pieniędzy od ZKZL. Mecenas reprezentujący osoby poszkodowane złożył dziś w siedzibie spółki wezwanie do zapłaty.

– Mamy prawomocne wyroki na 235 tys. zł i chcemy tych pieniędzy nie za rok, nie za dwa, chcemy je dzisiaj – mówił Urbański. – Mamy nadzieję, że urzędnicy będą mieli na tyle sumienia, żeby dłużej nie trzymać ludzi w tej sytuacji. Możemy śmiało powiedzieć, że jeżeli te pieniądze nie znajdą się na kontach poszkodowanych pracowników, to jeszcze tu wrócimy.

5 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze