Poznań: Protest przed konsulatem rosyjskim. Przeciwko gwałtom wojennym

STOP GWAŁTOM WOJENNYM na Ukrainie fot. Sławek Wąchała

Związane ręce, kneble i czerwone jak krew plamy na udach – tak kobiety protestowały na całym świecie, także w Poznaniu przeciwko gwałtom jako broni wojennej na Ukrainie. Protest odbywał się na całym świecie – tego samego dnia i o tej samej godzinie.

„Gwałt stał się bronią wojenną” – wyjaśniały ideę protestu jego organizatorki z Wielkopolskiego Kongresu Kobiet. – „Masowo i brutalnie gwałcone są kobiety i dzieci. Codziennie słyszymy o gwałtach na ukraińskich kobietach i dzieciach. W wyniku brutalnych gwałtów umierają na Ukrainie niemowlaki i roczne dzieci. Po Buczy i Irpieniu, z kolejnych miast dochodzą informacje o masowych brutalnych gwałtach. Mówimy STOP!!!”.

W stolicy Wielkopolski miejscem oczywistym tego protestu był konsulat rosyjski przy ulicy Bukowskiej. To tam ustawiły się protestujące. Niektóre miały ręce związane z tyłu słynnymi już białymi opaskami, których setki znaleziono między innymi w podkijowskiej Buczy, gdzie doszło do masakry ludności cywilnej. Miały też kneble i były w szortach, żeby czerwone plamy na ich udach i podbrzuszu symbolizujące krew były lepiej widoczne. Inne stały z transparentami wzywającymi do zatrzymania koszmaru wojny i wojennych gwałtów.

„Protest został zapoczątkowany na Łotwie i w Estonii przez kobiety, które mając worki na twarzach i związane ręce stanęły nagie przed ambasadą rosyjską” – wyjaśniały pomysłodawczynie. – „Pokażmy razem nasz sprzeciw. Walczmy w imieniu kobiet i dzieci na Ukrainie. Teraz masz okazję dać im głos”.

Ludmyła Denisowa, rzeczniczka praw człowieka w Ukrainie, codziennie otrzymuje dziesiątki zgłoszeń o gwałtach i ich ofiarach, bo wiele osób ich nie przeżywa – na przykład roczne i kilkuletnie dzieci… Zdarzają się też samobójstwa kobiet, które nie są w stanie sobie poradzić z tą traumą, a wiele zgwałconych ofiar zabijają sami Rosjanie – żeby nie doniosły… O wielu z nich informuje na swoim profilu na Facebooku. Dla przykładu 18 maja w ciągu tylko jednej godziny 10 osób poinformowało ją o przemocy seksualnej. Ośmioro z nich to były jeszcze dzieci, w tym dwóch dziesięcioletnich chłopców. „Gwałt to dla Rosjan strategia wojenna” – podsumowała Denysowa.

 

Podziel się: