Poznań: Protest przeciwko rzezi Kurdów i czystkom etnicznym w Turcji

Kilkudziesięciu poznaniaków protestowało dziś przed Konsulatem Honorowym Turcji przeciwko czystkom etnicznym, które mają miejsce w Turcji, w okolicach Rojavy. “Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!” – skandowali obecni przed konsulatem.

Zdaniem organizatorów demonstracji zawieszenie broni, które rzekomo nastąpiło po fali oburzenia i demonstracjach na całym świecie, nie jest żadnym zawieszeniem. Nadal słychać tam strzały i wybuchy. Poza tym zawieszenie nie obejmuje wszystkich uczestników tego konfliktu. Porozumieli się tylko prezydenci Turcji i Syrii, jako bufor występują wojska rosyjskie. A co z mieszkającymi tam Kurdami?
– To tak, jakbyśmy w 1939 roku przeczytali w prasie brytyjskiej, że Niemcy negocjują zawieszenie broni, a Polacy mogą przecież wyjechać przez Rumunię – komentują sarkastycznie.

Uczestnicy demonstracji zwracali uwagę na fakty, które przeczą temu, że jest jakiekolwiek zawieszenie broni: ataki na samochody oznakowane logiem Czerwonego Półksiężyca, śmierć Hevrin Khalaf, działaczki i aktywistki kurdyjskiej, a także naloty i ostrzeliwanie więzień, w których obecnie siedzą członkowie Państwa Islamskiego.

– Bardzo często myślimy, że nas to nie dotyczy, że to jest daleko – mówili uczestnicy demonstracji. – Ale ci członkowie Państwa Islamskiego, którzy uciekli ze zburzonych przez tureckie i syryjskie bomby więzień, to właśnie ci, którzy rekrutowali swoich zwolenników w Europie. Ci, którzy nawoływali do świętej wojny z niewiernymi. Teraz, znów na wolności – znów zaczną działać.

Dla poznańskich anarchistów z Rozbratu wojna w Kurdystanie jest tylko pretekstem do czystek etnicznych. I Syria, i Turcja od dawna chcą się pozbyć Kurdów, którzy od ponad 100 lat walczą o swoje własne państwo na terenach zajętych przez te dwa kraje. Skandalem według nich jest to, że Europa biernie się temu przygląda nie robić nic, żeby powstrzymać wojnę.
– Turcja jest przecież w NATO. No to teraz widać, jak ten pakt działa – podsumowali.

Na demonstracji pojawiło się też kilkoro Kurdów mieszkających w Poznaniu. Nur i Azer są pracownikami naukowymi poznańskich uczelni: Nur jest doktorantka na UAM, a Azer robi habilitację na Politechnice Poznańskiej. Mają dwoje dzieci. Wszyscy czworo trzymali dziś flagi Kurdystanu, żeby pokazać swoją solidarność z cierpiącymi w ojczyźnie Kurdami.
– Solidaryzujemy się z Kurdami – wyjaśnia Maria Kostrzewska, która przyszła z mężem i trójką dzieci na demonstrację. Nur i Azera zna z pracy. – Chcemy pokazać, że ktoś o nich myśli, że ich wspiera. Dla nas to nie jest ważne? Ale dla nich jest! Proszę zobaczyć, przecież ja mam trójkę dzieci! Jak sobie pomyślę, co się dzieje z tymi dziećmi w Kurdystanie, co się dzieje z ich matkami, chce mi się płakać…

Lilia Łada, fot. L. Łada

Dodaj komentarz

avatar