Arena fot. PIM

Poznań: Problem z siłownią przy Arenie. Od ponad dwóch lat!

Miejska siłownia na świeżym powietrzu budzi niesłabnące emocje wśród okolicznych mieszkańców, a to ze względu na trudności w korzystaniu z obiektu. Bo zdarza się, że aby poćwiczyć, trzeba przechodzić przez płot.

Siłownia mieści się przy Arenie, ale w zasadzie na terenie Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 33 przy ulicy Wyspiańskiego, więc żeby dostać się do urządzeń siłowni, trzeba wejść przez furtkę na teren szkoły. Furtki są dwie, jedna od ulicy Wyspiańskiego, druga od Jarochowskiego, obie są zamykane o godzinie 21.00. I to właśnie o godziny zamykania furtek mają pretensje okoliczni mieszkańcy. Ich zdaniem udostępnianie siłowni jedynie do godziny 21.00 to zdecydowanie za krótko. Wielu osobom uniemożliwia to korzystanie z obiektu w ciągu tygodnia, jeśli nie pracują do 15.00. Bo zanim wrócą z pracy i dotrą na siłownię – robi się już tak późno, że na ćwiczenia zostałoby pół godziny.

O sprawie informowaliśmy już dwa lata temu. Wtedy nasza Użytkowniczka Barbara mieszkająca na Łazarzu zwróciła uwagę, że zgodnie z tablicą informacyjną siłownia powinna być dostępna do godziny 22.00. Jednak trwał wówczas remont ulicy Jarochowskiego i uznała, że być może to z tego powodu furtki są zamykane wcześniej. By ćwiczący przechodząc przez remontowaną ulicę nie zrobili sobie krzywdy. Jednak remont się skończył, a furtka nadal była zamykana o godzinie 21.00. I tak jest do dziś.

„Nie ma możliwości wydłużenia funkcjonowania obiektu. W okresie zimowym obiekt będzie czynny krócej” – napisał nam dwa lata temu dyrektor ZSO nr 33 Daniel Banaszewski. – „Bardzo nas cieszy tak duże zainteresowanie obiektami szkolnymi, ale proszę pamiętać, że nadal to są obiekty szkolne”.

Tymczasem mieszkańcy Łazarza chcieliby, żeby siłownia była czynna dłużej i rozwiązują ten problem tak, że… wchodzą przez płot. I w ten sam sposób z siłowni wychodzą. To się zdarza nie tylko tym, którzy uważają, że najlepszą porą do ćwiczeń jest godzina 22.00. Ostatnio, jak informuje portal epoznan.pl,  dwie ćwiczące kobiety zostały zamknięte na terenie szkoły, ponieważ pracownik zamykający furtki najwyraźniej ich nie zauważył.

Takie sytuacje zdarzają się tam całkiem często i wtedy przejście przez płot pozostaje jedyną alternatywą, bo szkoła jest zamknięta na głucho, więc nie ma komu wypuścić spóźnionych ćwiczących. Wiele osób korzysta z tego rozwiązania, bo przejście nie jest bardzo trudne, a dzięki temu mogą ćwiczyć wtedy, kiedy im wygodnie.

Jednak czy tak powinno wyglądać korzystanie z miejskiego obiektu, który powstał z pieniędzy podatników, by służyć lokalnej społeczności? Czy naprawdę przez dwa lata nikt nie mógł rozwiązać problemu godzin dostępu tak, by było to wygodne dla mieszkańców? Jakie jest stanowisko dyrekcji szkoły w tej sprawie – wiemy, przez ostatnie dwa lata się nie zmieniło. Ale co na to władze miasta? Co na to Rada Osiedla Święty Łazarz? Czy tak powinno wyglądać przyjazne miasto?