Szpital zakaźny Poznań

Poznań: Prezydent kłamał – czy okłamano prezydenta?

Prezydent Jacek Jaśkowiak powiedział, że mąż zmarłej na koronawirusa pacjentki nie chciał się poddać badaniom. Zaprzecza temu rodzina i Przemysław Mieloch, burmistrz Mosiny, który wprost oskarża prezydenta o kłamstwo.

Przypomnijmy: Jacek Jaśkowiak udzielił kontrowersyjnej wypowiedzi w TVN24, w „Faktach po faktach” odnosząc się do sprawy pierwszej zmarłej w Polsce ofiary koronawirusa, 56-letniej kobiety z Czapur, jak o tym pisaliśmy. Informacja o tym, że pacjenta – męża chorej kobiety – trzeba było namawiać na przeprowadzenie testu, bo nie chciał się na to zgodzić. Ta informacja była odpowiedzią na pytanie, dlaczego rodziny tej pacjentki nie przebadano od razu, ale dopiero po kilku dniach.

Tymczasem wyjaśnieniom prezydenta zaprzecza tak córka zmarłej, jak i burmistrz Mosiny, bo na terenie tej gminy leżą Czapury. Jak powiedział Radiu Poznań, rodzina wręcz prosiła o badania, on sam dzwonił z prośbą do wojewody wielkopolskiego, by takie badanie przeprowadzono. I to dopiero po jego interwencji, pięć dni po stwierdzeniu zakażenia u pacjentki, wykonano testy jej mężowi, córce i synom. „Nie może być tak, że ktoś, jeszcze spoza gminy Mosina, naznacza kłamstwem naszych mieszkańców” – powiedział burmistrz.

Sam prezydent Jaśkowiak wyjaśnia, że taką informację otrzymał od służb. Jakich służb? Najpewniej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu, bo to do niej trzeba się zgłaszać z podejrzeniem koronawirusa i ona decyduje o tym, co zrobić z pacjentem. Mógł to być Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych UMP, który z racji funkcji musi takie informacje posiadać. Jednak bez względu na to, jakie byłyby to służby, prezydent powinien poprosić je o wyjaśnienia, z jakiego powodu przekazują mu błędne informacje – i w ten sposób doprowadzić do wyjaśnienia całej sprawy. W stresie, ferworze walki z z pandemią, mogło się przecież zdarzyć przekazanie niewłaściwej informacji, każdy z nas jest tylko człowiekiem i może się mylić.

Jednak żadne wyjaśnienia, czy to ze strony prezydenta, czy służb się nie pojawiły. I to dlatego burmistrz Mosiny, a pewnie i wielu mieszkańców, ma wątpliwości, czy wprowadzenie prezydenta w błąd w ogóle miało miejsce.

el