szkoła fot. UMP

Poznań: Prawie 80% placówek szkolnych strajkuje

– Na podstawie informacji z godzin porannych mamy informację, że do strajku przystąpiło 197 placówek oświatowych, na 250 działających w Poznaniu (i podlegających samorządowi) – powiedział Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

Nauczyciele rozpoczęli strajk wobec fiaska rozmów z rządem, który nie zgodził się na przyznanie belfrom oczekiwanych przez nich podwyżek. Sytuacja jest cały czas dynamiczna. Na chwilę obecną pewne jest, że zarówno dzisiaj, jak i jutro placówki będą miały zawieszone prowadzenie zajęć. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że w środę powinny się odbyć egzaminy gimnazjalne. Czy się odbędą? Tego na chwilę obecną nie wiadomo. Jeżeli uczniowie nie będą mogli napisać egzaminów w pierwszym, kwietniowym, terminie, to będą musieli wykorzystać do tego termin czerwcowy.

Ile potrwa sam strajk? Tego nie wiadomo. Teoretycznie ma trwać do skutku, czyli do zmiany decyzji ze strony rządu. Problem w tym, że budżet nie ma fizycznie pieniędzy na podwyżki i nawet gdyby rząd Prawa i Sprawiedliwości naprawdę chciał podwyżki nauczycielom przyznać, to nie będzie miał z czego. Budżet obecnie jest tak napięty, że nawet możliwości dodatkowego zadłużania Polski są ograniczone.

Co dalej? Kolejne negocjacje pomiędzy stroną rządową i nauczycielami kończą się fiaskiem. Nauczyciele liczą, że zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego oraz nadchodzące jesienne wybory do sejmu skłonią ekipę rządzącą do ustępstw, ze strachu przed spadającym poparciem. Problemy są dwa: jak już wyżej wspomniałem na podwyżki fizycznie nie ma pieniędzy, a sam strajk przez nauczycieli był zapowiadany od dłuższego czasu. Jego efektów na chwilę obecną nie widać w sondażach wyborczych, które ciągle dają PiSowi pierwsze miejsce w nadchodzących wyborach.

Oczywiście realne zderzenie ze strajkiem może rodziców skłonić do przerzucenia swojego głosu na inną opcję polityczną, a takiego scenariusza może się PiS obawiać. Z drugiej jednak strony, ewentualne ustępstwa wobec nauczycieli oznaczać będą, że inne grupy zawodowe z sektora budżetowego, najprawdopodobniej również wystąpią z postulatem o zwiększenie pensji, próbując wykorzystać zbliżające się wybory (Solidarność już sugerowała podwyżki dla wszystkich pracowników budżetówki). To w połączeniu z kolejnymi programami socjalnymi, które obiecał PiS w związku z wyborami, może doprowadzić budżet do zapaści.

Co nas zatem czeka? Chwilowo paraliż i oczekiwanie aż jedna ze stron będzie skłonna do ustępstw. Rykoszetem w tej sytuacji dostaje samorząd, który jest zmuszony do szukania sposobów na zapewnienie opieki dla dzieci, których rodzice nie mogą sobie pozwolić na wzięcie urlopu w pracy. Na chwilę obecną swoją ofertę dla uczniów przygotowały insytucje kulturalne i sportowe, które podlegają samorządowi (bibliotek, baseny itp.), a dodatkowo swoją aktywność zwiększyła… Straż Miejska, która będzie pilnowała, żeby młodzież nie cieszyła się z pięknej pogody w niewłaściwy sposób.

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze