brzegi Warty fot. UMP

Poznań: Prace na brzegach Warty już trwają

Na razie to tylko przygotowania, ale w poniedziałek roboty ruszą pełną parą i z brzegów Warty zaczną znikać betonowe umocnienia. Jednak ekolodzy i społecznicy uważają, że metoda remontu jest, delikatnie mówiąc, niewłaściwa i nieprofesjonalna.

Zmiany wpłyną pozytywnie na bezpieczeństwo i ekosystem, jak zapewniają władze miasta. Znikną betonowe płyty zabezpieczające brzegi przed erozją, a na ich miejscu pojawią się metalowe kosze wypełnione kamieniami i uszczelnione humusem, by mogła tam wyrosnąć traw. Taka technologia pozwoli na rozszczelnienie powierzchni skarp, zwiększenie retencji gruntowej oraz odpływu powierzchniowego na rzecz gruntowego. Woda będzie też poddawana naturalnej filtracji.

Jednak przyjęta metoda, czyli układanie metalowych koszy z kamieniami, budzi wątpliwości wielu osób, w tym przyrodników, którzy zwracają uwagę, że może wystarczyłoby po prostu usunąć beton, bo “renaturyzacja” w wielu miejscach już się dokonała dzięki choćby wierzbowym zaroślom, które okalają brzegi Warty. Wycinanie całej rosnącej tam roślinności po to, by zasiać wyłącznie trawę, zniszczy bogate życie, jak tam istnieje.
“Podczas niedawnego spływu kajakowego, jaki odbyliśmy od mostu Przemysła do Czerwonaka, dokładnie obejrzeliśmy oba warciańskie brzegi z perspektywy samej rzeki” – piszą przyrodnicy z Koalicji ZaZieleń Poznań. – “I uderzyło nas ich przyrodnicze bogactwo. Poza nielicznymi, krótkimi odcinkami brzegi te są gęsto porośnięte – m.in. wierzbami, trzciną, kwitnącymi bylinami. Zarośla te stanowią miejsce obecności i rozwoju różnych organizmów wodnych, schronienie i miejsce rozrodu dla ryb, owadów oraz ptaków, które wiją tam swoje gniazda. Rośliny porastające brzegi odgrywają też kluczową rolę w retencji wody opadowej, spowolnieniu spływu powierzchniowego i doniosłą rolę w jej oczyszczaniu”.

Przyrodniczy zwracają też uwagę, że usunięcie betonowych płyt i zastąpienie ich metalowymi koszami wypełnionymi kamieniami obsianymi trawą samo w sobie nie jest złe. Ale w tym konkretnym przypadku oznacza, że: “wyrugowane zostanie jednocześnie całe bogactwo fauny i flory wzdłuż obu brzegów rzeki, zastąpi je trawiasta monokultura, która nie będzie spełniać żadnej z dotychczasowych ról, jakie spełniała nadbrzeżna roślinność oraz że stan ten będzie musiał być rygorystycznie utrzymywany przez co najmniej 5 lat”. Tak zakłada projekt dofinansowany ze środków unijnych.

Społecznicy z kolei, zwłaszcza ci, którzy kiedykolwiek sprzątali brzegi Warty i wiedzą, ile można tam znaleźć petów i kapsli, zastanawiają się z kolei, jak będzie wyglądało czyszczenie z takich śmieci metalowych koszy? Jak to wyjąć, gdy wpadnie głęboko między kamienie? Obawiają się, że przy tej technologii brzegi Warty utoną w drobnych śmieciach, których nawet nie będzie jak usunąć. A to z renaturyzacją raczej ma niewiele wspólnego.

I jedni, i drudzy zapowiadają, że do tematu będą wracać. “Uważamy, że jest jednym z kluczowych dla miasta” – podsumowuje ZaZieleń.

Przypomnijmy, że wymiana nawierzchni obejmuje po 2,5 km obu brzegów rzeki od mostu Przemysła I do rozwidlenia rzeki Warty z Cybińskim Kanałem Ulgi (za mostem św. Rocha).
Projekt zakłada także remont elementów infrastruktury brzegowej: tarasów, schodów, slipów oraz wylotów z kanalizacji deszczowej, a także budowę ciągów pieszych po obu stronach brzegu rzeki i elementów cumowniczych. Realizacja całego projektu ma zakończyć się do grudnia 2021 roku.

Całkowita wartość projektu to 30,3 mln zł, z czego dofinansowanie unijne wyniosło około 85 procent – prawie 26 mln zł. Pozostała część to wkład własny RZGW w Poznaniu (Wód Polskich) i Miasta Poznania. O rewaloryzację dalszego odcinka – od rozwidlenia rzeki Warty z Cybińskim Kanałem Ulgi do mostu kolejowego na Garbarach – miasto będzie występować do instytucji rządowych. Betonowe brzegi rzeki są bowiem własnością Skarbu Państwa.

UMP, el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze