Izabela Rypińska fot. arch. rodz.

Poznań: Poznanianka prosi o pomoc: “jak mam dalej żyć…?”

Pani Izabela Rypińska przez 25 lat opiekowała się ciężko chorym synem. Gdy zmarł, została nie tylko ze złamanym sercem, ale bez grosza przy duszy. Szuka pracy, ale zanim ją znajdzie – prosi o pomoc na zrzutka.pl.

Życie jej nie rozpieszczało: sama wychowywała syna Adriana, który zmagał się od urodzenia z nieuleczalną i śmiertelną chorobą, jaką była dystrofia mięśniowa typu “Duchenna”, bo ojciec chłopca zginął w wypadku. Nie mogła pracować zawodowo, bo ta choroba wymaga opieki 24 godziny na dobę i ciężkiej pracy: dźwigania, przenoszenia, mycia coraz bardziej bezwładnego chorego. Adrian przez 9 lat był przykuty do łóżka, a od 8 lat oddychał za niego respirator. Cały dochód rodziny stanowiły więc zasiłki i renta socjalna.

Ale, jak pisze pani Izabela, radzili sobie, bo wielu ludzi o wielkich sercach im pomagało. No i zasiłki wystarczały na te podstawowe potrzeby.

Adrian jednak zmarł we wrześniu ubiegłego roku – i wszystkie zasiłki natychmiast zostały pani Izabeli zabrane. Część kosztów pogrzebu musiała pokryć z własnych pieniędzy, bo ubezpieczenie nie wystarczyło – i została bez środków do życia. Mało tego – musiała zwrócić prawie 400 zł zasiłku – pobierała go 15. każdego miesiąca na cały miesiąc, a syn zmarł 26 września. I ten nadpłacony zasiłek musiała zwrócić, bo takie sa przepisy.
“Najbardziej mnie boli to, że takie matki opiekujące się tak chorymi dziećmi, po jego stracie, zostają bez całkowitej opieki i pomocy, tym bardziej że strata dziecka to dla każdej matki wielki cios, bardzo ciężko to przechodzę, a im dłużej, tym gorzej. Człowiek czuje się jak taki żebrak, bo wszędzie musi się prosić o pomoc” – pisze gorzko pani Izabela. – “Kiedy syn jeszcze żył mogłam opłacić rachunki, owszem też było ciężko, ale jakoś dawałam sobie radę, teraz jestem w bardzo ciężkiej sytuacji, że tak naprawdę nie wiem, jak mam dalej teraz żyć”.

Pani Iza starała się o pracę, jest zarejestrowana jako bezrobotna, ale zasiłek przysługuje jej tylko przez pół roku. Żadnej oferty pracy niestety nie dostała jak dotąd i pewnie łatwo nie będzie, bo swoje lata ma i kto zechce ją zatrudnić bez doświadczenia zawodowego w czasie kryzysu i pandemii? Złożyła też wniosek o przyznanie renty inwalidzkiej, ale nie wiadomo, kiedy dostanie decyzję w tej sprawie.

Do kłopotów z pieniędzmi doszły też kłopoty ze zdrowiem: sama boryka się z choroba kręgosłupa, pozostałością po latach dźwigania syna. A musi jeszcze opiekować się mamą, z którą mieszka, a która po chorobie nowotworowej nie jest w stanie samodzielnie wyjść z domu. Cała jej emerytura idzie na leki.
“Po zapłacenie czynszu w kwocie 420 zł i to z dodatkiem mieszkaniowym, gdzie mi przyznali na pół roku, oraz co drugi miesiąc za prąd, za który płacę przeszło 200 zł, gdzie mam też przyznany dodatek w kwocie 15 zł i nie wiem, czy mam się z tego śmiać, czy płakać, zostają mi na życie grosze, z których muszę dalej żyć, muszę też zapłacić za telewizję i internet, ale jeszcze trochę i zostanę i bez tego” – pisze pani Izabela.

Dlatego postanowiła jeszcze raz poprosić o pomoc na zrzutka.pl – tym razem nie dla Adriana, ale dla siebie. Żeby mogła przetrwać do czasu, aż znajdzie pracę i będzie w stanie sama się utrzymać.
“Wierzę też, że w końcu uda mi się stanąć na nogi i los się do mnie uśmiechnie, bo czasami nie mam już sił dalej walczyć” – pisze dalej. – “Dlatego proszę o pomoc, bez Was nie dam sobie teraz rady, całe życie starałam się też pomagać innym i wierzę, że tym razem znajdą się ludzie o dobrych sercach, którzy mi pomogą w tym trudnym dla mnie teraz czasie. Nie prosiłam wcześniej o pomoc, bo myślałam, że jakoś sobie dam radę, było mi tak naprawdę też wstyd o tym pisać, ale sytuacja, w jakiej się teraz znalazłam, zmusiła mnie do tego. Chciałabym teraz tylko jednego, żeby przez ten czas, aż nie uda mi się stanąć na nogi nie przejmować się każdym dniem czy mi starczy na opłaty, czy jedzenie”.

 

3.9 7 votes
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze