wolontariusze i strażacy czekający na uchodźców na peronie fot. K. Adamska

Poznań pomaga Ukraińcom!

Nadanie numeru PESEL, pomoc w znalezieniu mieszkania, szkoły, pracy – temu wszystkiemu muszą sprostać poznańscy urzędnicy wobec około 30 tysięcy, a pewnie i więcej, nowych obywateli. Chodzi o uchodźców z Ukrainy przyjeżdżających do stolicy Wielkopolski.

Wprawdzie za przyjęcie i pomoc uchodźcom odpowiada wojewoda, jednak miasto wspiera go jako samorząd w ramach swoich kompetencji, a współpracę z urzędem wojewódzkim Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, określił jako bardzo dobrą. Nie da się też ukryć, że większość obowiązków związanych z pobytem nowych obywateli, jak pomoc społeczna, pomoc w znalezieniu szkół, przedszkoli, mieszkań i pracy, spadnie właśnie na miasto.

Ilu Ukraińców przyjechało?

– Trudno nam sprecyzować obecnie, ilu mamy uchodźców – mówił Mariusz Wiśniewski. – Dopiero po rozpoczęciu rejestracji przez gminy będzie można powiedzieć, ile osób przyjechało. Do 14 marca wydaliśmy w naszym punkcie przy MTP 15 837 zaświadczeń pozwalających na bezpłatną jazdę komunikację miejska, a to oznacza, że uchodźców w naszym mieście jest co najmniej dwa razy więcej, to jest taki szacunek. Tylko przez punkt recepcyjny na MTP, który prowadzi wojewoda wielkopolski, do 15 marca przewinęło ponad 8500 osób. A nie liczymy tu tych, którzy znaleźli schronienie w prywatnych domach.

Miejsc, w których przybysze mogą znaleźć schronienie, jest kilkadziesiąt i stale ich przybywa. W placówkach publicznych, w których zakwaterowanie zostało zorganizowane przez wojewodę, w tej chwili jest rozlokowanych 2190 osób w samym Poznaniu. W Arenie jest 551, w halach MTP – 823, nad Maltą – 110 osób. To są największe skupiska w obiektach miejskich. Uchodźcy są także w hotelu „Ikar”, w którym jest 200 miejsc i wszystkie są zajęte.

Zastępca prezydenta podziękował wolontariuszom, którzy cały czas zgłaszają się do pomocy. Tylko w miejskim punkcie przewinęło się ich już ponad 300 wolontariuszy, a elektroniczne ankiety wypełniło 4000 chętnych do pomocy. Nadal bardzo potrzebne są osoby znające język ukraiński i mające także przygotowanie psychologiczne.

Przybywa także dzieci: do 14 marca do poznańskich przedszkoli zostało zgłoszonych 204 dzieci z Ukrainy, 1028 do szkół podstawowych, a 119 – do ponadpodstawowych. Miasto pracuje także nad zwiększeniem limitów zatrudnień w szkołach i przedszkolach.
– Oczywiście są przypadki, kiedy te dzieci po tygodniu przestawały chodzić, bo wraz z opiekunami udały się do innego miasta lub za granicę, więc ta liczba na pewno będzie się zmieniać – mówił Mariusz Wiśniewski. – W każdym razie jesteśmy przygotowani na ich przyjęcie.

Więcej pracy dla miejskich wydziałów

Więcej pracy będzie miał nie tylko Wydział Oświaty UMP, ale też Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych UMP. Jego dyrektor, Magdalena Pietrusik-Adamska, wyjaśniła, że trwają wspólne działania z organizacjami pozarządowymi, właśnie dostała procedury do specustawy przyjętej przez Sejm, by samorząd mógł ja wdrażać, a Poznańskie Centrum Świadczeń rozpoczyna wydawanie świadczeń rodzinnych dla Ukraińców.
– Świadczenia rodzinne są standardowym zadaniem – mówiła dyrektor. – Jednak skala, której się spodziewamy, a także trudności w komunikacji wymagają doszkolenia zespołu i doposażenia go w taki sposób, żeby ta praca odbywała się jak najbardziej efektywnie .

PCŚ będzie więc wypłacał 300 zł dla każdego obywatela Ukrainy na zaspokojenie podstawowych potrzeb – to zadanie zlecone przez wojewodę. Biuro Spraw Lokalowych i ZKZL zajmą się świadczeniami wypłacanymi osobom, które w pierwszych dniach wybuchu wojny zapewniły dach i utrzymanie obywatelom Ukrainy. Ma ono wynosić 40 zł za każdy dzień pobytu.

Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie będzie realizował swoje zadania statutowe wobec obywateli Ukrainy zgodnie z ustawą o pomocy społecznej, a także koordynował zadania wyznaczania tymczasowych opiekunów dla dzieci, które przyjeżdżają z Ukrainy bez opiekunów prawnych. Dodatkowy punkt informacyjny ruszy już za tydzień w miejskim ośrodku przy Bukowskiej 27/29, tam, gdzie obecnie są wydawane i zbierane dary.
– Wydawane będą mniejsze pakiety darów, po większe paczki wolontariusze będą kierować potrzebujących do innych miejsc. – wyjaśnia dyrektor Pietrusik-Adamska. – We współpracy z organizacjami pozarządowymi działać tam będzie m.in. pomoc psychologiczna czy kursy językowe – tak, by miejski punkt jak najlepiej mógł odpowiadać na bieżące potrzeby Ukraińców.

Bartosz Pelczarski, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich i Uprawnień Komunikacyjnych UMP, nazwał wydawanie numerów PESEL Ukraińcom, które rozpocznie się 16 marca, ogromnym przedsięwzięciem.
– Tak dużego przedsięwzięcia jeszcze nie realizowaliśmy – przyznał. – W ciągu kilku tygodni będziemy musieli wydać tyle numerów PESEL, co normalnie w ciągu kilku lat. Jestem jednak pewien że damy radę, bo przygotowujemy się do tego już od kilku dni, szkolimy dodatkowo pracowników.

Dodatkowo przy wydawaniu numerów PESEL będzie pracowało 25 pracowników, docelowo ma być ich 60 osób. Dla porównania, co podkreślił dyrektor, na co dzień zajmują się tym 2-3 osoby. Urząd będzie czynny dłużej, od 7.00 do 21.00 do obsługi Ukraińców, a dodatkowo cały sprzęt używany do wydawania dowodów osobistych po godzinach urządzenia zostanie przekazywany na potrzeby wydawania nr PESEL.
– Cała procedura będzie trwała około 30 minut na jedną osobę, tak skomplikowany jest ten proces – tłumaczy dyrektor. – Musimy nie tylko nadać nr PESEL, ale także zeskanować zdjęcie biometryczne, odciski palców, założyć profil zaufany i podpis elektroniczny.

60 pracowników będzie pracowało na 30 zestawach komputerowych na dwie zmiany. Niestety, nie ma możliwości zwiększenia limitu, bo praca przy wydawaniu numeru PESEL musi się odbywać na państwowym sprzęcie i w państwowym systemie objętym dodatkową ochroną ze względów bezpieczeństwa.
– Oznacza to, że nawet, gdybyśmy chcieli to zrobić, nie mamy możliwości dokupienia nowych urządzeń – wyjaśnia dyrektor.

Bartosz Pelczarski zwrócił też uwagę, że numer PESEL nie będzie potrzebny uchodźcom w pierwszych dniach przyjazdu do Polski. Mogą o niego wystąpić po kilku lub kilkunastu dniach. Ważne jest też to, by zrobili to w tej gminie, w której zamierzają zostać docelowo. Nie zawsze więc to musi być Poznań.

Wydział o godzinie 13.00 uruchomił też system rezerwacji wizyt – żeby zapanować nad kolejką, ale też dlatego, że ten system umożliwia skorzystanie z usługi bezpłatnego wykonania zdjęcia przez zakłady, które mają podpisaną umowę z miastem. Przed urzędem będą na uchodźców czekać wolontariusze, którzy pomogą im wypełniać wnioski.

Łóżka nie wystarczą. Pomoc długofalowa

Witold Rewers, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa UMP, przyznał, że sytuacja zmienia się dynamicznie. Na początku w Wielkopolsce wyznaczono dla uchodźców 8 obiektów,w tym dwa w Poznaniu. Obecnie jest ich 54 w regionie, a w Poznaniu 13. Miasto dysponuje 2500 miejscami nie liczą oczywiście tych, które przygotowały organizacje, firmy czy osoby prywatne.

– Ważna jest nie tylko dostępna powierzchnia – podsumował dyrektor. – W tej chwili mamy problem nie tyle ze znalezieniem konkretnych miejsc, co z dostępnością łóżek.

Dlatego miasto zwróciło się z prośbą o pomoc do swojego partnerskiego miasta Hanoweru, by pomogło z dostawą łóżek – i dostało zapewnienie, że łóżka będą.

Wielu z przyjezdnych pojedzie z Poznania dalej, dla nich Polska jest krajem tranzytowym. Ale wielu zostanie i ich trzeba będzie objąć na miejscu pomocą długofalową. To wyjątkowo trudne zadanie dla samorządu, by dla kilkudziesięciu tysięcy osób szybko znaleźć pracę, szkołę, mieszkanie i jeszcze pomóc w formalnościach związanych z nostryfikacją dyplomu, jeśli ktoś – na przykład lekarz, inżynier czy pielęgniarka – chciałby w Polsce wykonywać swój zawód. Na to zgodę muszą wyrazić odpowiednie ministerstwa i jak na razie – jak powiedziała dyrektor Pietrusik-Adamska, takich zgłoszeń nie ma, co jednak nie znaczy, że nie pojawią się za kilka dni. Sytuacja zmienia się niezwykle dynamicznie.

Gorzej będzie z zapewnieniem mieszkań.
– Nie jesteśmy w stanie obsłużyć uchodźców naszymi zasobami komunalnymi i socjalnymi, trzeba liczyć na rynek najmu – powiedział Mariusz Wiśniewski. – Będziemy szukać różnych form pomocy, ale potrzebne są też rozwiązania na poziomie krajowym.

Zdaniem zastępcy prezydenta ta sytuacja jest wielkim wyzwaniem dla samorządu i dla innych podmiotów.
– Tylko dzięki zrozumieniu i cierpliwości będziemy sobie w stanie z tym poradzić – podkreślił. – Wojna nie zatrzymała problemów samorządów, skutki Polskiego Ładu nadal są odczuwalne, a ceny z powodu wojny zaczęły szaleć. Musimy w tych trudnych warunkach zarządzać miastem, a dodatkowo mierzyć się z problemem uchodźców. Kwestia finansów jest w tym wszystkim bardzo ważna.

Na razie miasto wszystko finansuje ze środków własnych. Zapotrzebowanie na pieniądze zostało już jednak przygotowane w oparciu o specustawę i przesłane do wojewody.
– Najpierw pandemia, a teraz obecna sytuacja pokazały, jak ważne są samorządy – podsumował Mariusz Wiśniewski. – Nie da się zarządzać wszystkim z pozycji państwa, z pozycji stolicy. Pewne rozwiązania mogłyby być szybciej i lepiej wprowadzone, gdyby wysłuchano samorządowców.