Poznań: Podczas upałów na placu Kolegiackim było 50 stopni Celsjusza!

Plac Kolegiacki - Poznań fot. Sławek Wąchała

Jakość renowacji placu Kolegiackiego od czasu oddania go do użytku budzi niekończące się dyskusje, a głównymi zarzutami jest to, że na placu mamy za mało zieleni, co sprawia, że jest gorąco. Naprawdę bardzo: termometr pokazał 50 stopni Celsjusza!

Temperaturę na placu postanowili zbadać dziennikarze „Gazety Wyborczej” wspólnie z Borysem Boczko z Partii Zielonych. Do pracy przystąpili 1 lipca, który był jednym z dotąd najgorętszych dni, a ich narzędziem pracy była… kamera termowizyjna. Sprawdzili zresztą nie tylko plac Kolegiacki, także kilka innych zakątków miasta, jak na przykład park przed Operą – i wszędzie było doskonale widać, że temperatura w słońcu przy nagrzanej kamiennej lub betonowej powierzchni potrafi być nawet o 26 stopni wyższa niż w cieniu drzew.

Przed frontem Teatru Wielkiego temperatura wynosiła prawie 42 stopnie, a kilka kroków dalej, w parku przed Operą, w cieniu drzew – zaledwie 24,9 stopnia, a przy fontannie, w zależności od strony, od 21 do 38 stopni.

Na Świętym Marcinie w miejscach, nie nie ma drzew, temperatura sięgała 43 stopni Celsjusza, a przy drzewach 26 stopni. Najgoręcej jednak było na placu Kolegiackim: tam termometry wskazały 51,7 stopni Celsjusza! Jednak w tych miejscach, gdzie są drzewa było tylko 19,9 stopnia.

Nie jest to pierwszy taki eksperyment w Polsce – w kilku miastach przeprowadzono podobne. Na przykład Mikołaj Siemaszko oraz Robert Pieczarko, członkowie grupy „Czechowiczanie dla Przyrody”, zbadali to w Czechowicach-Dziedzicach z pomocą termometru Braun BNT400. I okazało się, że już temperatura powietrza nad wysoką trawą w słońcu jest 20 stopni niższa niż nad trawą ściętą.

Oczywiście jeszcze większe różnice występują między nawierzchnią zieloną, zacienioną, a placem w pełnym słońcu. Niby wszyscy to wiedzą, a jednak pokazanie tego na grafice może wstrząsnąć. Otóż plac zabaw w słońcu, samochód na parkingu bez zacienienia – tu temperatura doszła do 66,6 stopni, a są miejsca, gdzie bywa wyższa.

Autorzy badania zwrócili też uwagę, że wraz ze wzrostem temperatur – rośnie potencjał burz. To z kolei oznacza gwałtowne, nawalne deszcze, z których wody nie jest w stanie przyjąć wysuszona czy zabetonowana gleba, bo jest jej za dużo na raz. Betonowanie sprzyja więc też błyskawicznym powodziom – i ci, którzy betonują, musza się nastawić na konieczność walki z powodziami.

Podziel się: