Poznań: Piekarnia nie ma węgla. Czy po ponad 100 latach przestanie działać?

chleb fot. fancycrave1, pixabay

Piekarnia Ławica, znana w całym mieście, działa nieprzerwanie od 1906 roku. Przetrwała dwie wojny światowe i socjalizm, ale jest obawa, że nie przetrwa obecnych podwyżek cen węgla, cukru, tłuszczu czy energii elektrycznej.

O dramacie piekarni poinformowała telewizja TVN24. Agnieszka Briańska, współwłaścicielka piekarni Ławica, mówi, że nawet za komuny nie było takich problemów z zaopatrzeniem jak teraz. I wylicza rosnące ceny produktów potrzebnych do wyboru pieczywa, coraz droższy węgiel i dwukrotnie wyższe rachunki za prąd.

Włodzimierz Briański, współwłaściciel piekarni, dodał, że sprowadza cukier i tłuszcz z Berlina. Tam jest znacznie taniej, ale to tylko jeden powód. Drugi to taki, że w Polsce ilości potrzebnych piekarni nie da się bezpośrednio kupić. Za węgiel płacili w ubiegłym roku 1000 zł za tonę, teraz to ponad 3 tys., a i tak go nie ma. Tymczasem bez węgla nie mogą działać, bo czym będą opalać piec? Zapasy, które mają, wystarczą na góra 2 tygodnie.

Musieli też podnieść ceny, ale – jak zaznaczają – niewiele, żeby klienci nie odeszli, bo przecież tańsze pieczywo zawsze znajdą w markecie. Bo klientom też rosnące koszty życia dają się we znaki: obroty piekarni spadły mniej więcej o połowę…

Jednak całkiem bez podwyżki przy tych kosztach nie udało im się domknąć budżetu, mimo że dla oszczędności zwolnili część pracowników i zostało ich tylko troje. Chleb więc teraz kosztuje 5,20 zł, żytni 6 zł, a ceny bułek zaczynają się od złotówki. To sporo dla klientów, ale dla nich to sprzedaż prawie po kosztach.

Jednak, jak zapewniają, nie zamierzają zacząć oszczędzać na recepturach. Owszem, produkcja chleba byłaby wtedy tańsza, ale sam chleb – gorszy. A dla nich podstawą jest bycie dobrym, solidnym rzemieślnikiem, który piecze dobry, uczciwy chleb z dobrych produktów.

Jednak wszystkie te oszczędności na nic się nie zdadzą, jeśli piekarnia nie dostanie węgla, i to szybko. Potrzebują 25 ton, żeby dalej pracować, na miesiąc potrzeba od 3 do 4 ton. Żaden z składów nie ma tylu, ale jeden podsunął im pomysł, żeby napisali bezpośrednio do kopalni. Tak zrobili i teraz czekają na odpowiedź. Co będzie, jak jej nie dostaną…?