Poznań: parku na Starołęce nie będzie?

Poznańskie Inwestycje Miejskie unieważniły przetarg na budowę parku na Starołęce Małej. Czy to oznacza, że park nie powstanie?

Jak informuje Koalicja ZaZieleń Poznań, do przetargu zgłosiły się tylko dwie firmy, które wyceniły prace na blisko 3,5-4 mln zł. Miasto nie zamierzało na budowę parku przeznaczyć więcej niż 2 mln zł. Przetarg więc unieważniono.

Unieważnienie nosi datę 18 czerwca. Jego uzasadnienie brzmi: “Zgodnie z art. 93 ust. 1 punkt 4 zamawiający unieważnia postępowanie o udzielenie zamówienia, jeżeli cena najkorzystniejszej oferty lub oferta z najniższą ceną przewyższa kwotę, którą zamawiający zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia, chyba że zamawiający może zwiększyć tę kwotę do ceny najkorzystniejszej oferty”.

Przypomnijmy, że budowa parku budziła emocje i wątpliwości od początku, czyli od początku marca tego roku, kiedy to władze miasta ogłosiły projekt budowy parku. Miał powstać na Starołęce Małej, pomiędzy ulicami Forteczną, Pstrowskiego i Okopową, na miejcu dawnych ogródków działkowych.

Jednak zaprezentowany projekt parku bardzo nie spoidobał się społecznikom – w tym także członkom Koalicji ZaZieleń Poznań. Działacze, wśród których jest wielu przyrodników, zwracali uwagę, że prace zaczynają się akurat w okresie lęgowym, a w przyszłym parku wycięto też wiele drzew, na których ptaki budowały sobie gniazda. W dodatku stało się to bez konsultacji z mieszkańcami czy organizacjami społecznymi działającymi na tym terenie – i w dużym, budzącym zastanowienie, pośpiechu.

Smaczku sprawie dodaje fakt, że społecznicy od początku informowali władze miasta o błędach merytorycznych, jakie zawiera projekt i rozwiązaniach, które są szkodliwe dla środowiska. Chodziło między innymi o wycinkę kilkudziesięciu drzew. Władze miasta motywowały to koniecznością zrobienia miejsca na boiska i plac zabaw – społecznicy udowadniali na planach i wykresach, że można wybudować to wszystko nie wycinając drzew. Co ciekawe, wykazali również, że stosując rozwiązania przyjazne środowisku, na przykład odwodnienie zamiast retencji, można wybudować park za znacznie mniejszą kwotę, niż miasto chciało wydać, bo za ok. 1,5 mln zł.

Niestety, ich argumenty zostały zlekceważone i PIM ogłosił przetarg zgodnie z zaakceptowanym przez władze miasta projektem. Tym, który społecznicy uznali za pełen błędów i szkodliwy dla środowiska. Przetarg został unieważniony, ale co będzie dalej z parkiem?t Wersja optymistyczna jest taka, że jednak do kogoś dotarły argumenty o błędach w projekcie parku i – żeby nie stracić twarzy – tak przygotował warunki przetargu, by na pewno nie zgłosiła się żadna firma mogąca je spełnić, a więc by można było zgodnie z prawem przetarg odwołać. Za jakiś czas, gdy emocje opadną, poprosi się po cichutku społeczników o wsparcie merytoryczne i wypracuje taki projekt, który zadowoli obie strony. Może nie do końca, bo wycięte drzewa już nie przyrosną do starych poni, ale jednak.

Wersja pesymistyczna zakłada, że znów za jakiś czas, po cichutku, gdy uwaga społeczników będzie skupiona na czymś innym, miasto dokończy budowę parku po swojemu, czy to w trybie kolejnego przetargu, czy też – gdyby znów trzeba go było unieważnić – bez niego. Społecznicy wprawdzie zapowiadają, że nie odpuszczą tematu i że poinformowali o sprawie Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich, podając ją jako przykład wyjątkowego lekceważenia głosu mieszkańców w tak fundamentalnej sprawie, jak środowisko naturalne.

Tymczasem pochopna decyzja o wycince drzew daje się bardzo we znaki okolicznym mieszkańcom podczas obecnych upałów.
– Mieszkańcy mają za oknami pustynię, a za nią ruchliwą ulicę. Ptaki straciły siedlisko, dzieci miejsce codziennych zabaw – podsumowują działacze Koalicji ZaZieleń Poznań.

Lilia Łada, fot. Koalicja ZaZieleń Poznań

0 0 votes
Oceń artykuł
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze