park Wodziczki

Poznań: Park Wodziczki znowu pod wodą

Już nie jedna, a dwie okazałe kałuże zalewają park Wodziczki na Sołaczu. Mimo rzekomych napraw, udrażniania kanalizacji deszczowej park nadal tonie w wodzie po każdym większym deszczu.

Kałuże zaczęły się pojawiać w parku Wodziczki po zakończeniu remontu. Warto dodać, że dość kosztownego remontu – park kosztował 2,9 mln zł.

Poznańskie Inwestycje Miejskie, które nadzorowały wykonanie remontu, tłumaczyły to różnie. Zimą winna była zamarznięta gleba, która nie odbiera wody. Wiosną – ponadnormatywnymi opadami deszczu, których ziemia nie była w stanie odebrać. Latem znów powodem kałuż była… susza. Bo z jej powodu grunt tak wysechł, że nie był w stanie odbierać wody.

Wykonawcy w 2019 roku uspokajali, że kanalizację deszczową w parku się naprawi, a dodatkowo sprawę załatwią rosnące tam drzewa i krzewy. Gdy zakorzenią się w nowym miejscu i zaczną rosnąć, zaczną pobierać więcej wody i problemu z kałużami nie będzie.

Po roku można powiedzieć, że nie widać, by naprawy kanalizacji deszczowej w parku za prawie 3 mln zł dawały jakieś efekty, a drzewa i krzewy pobierały więcej wody. W parku dziś rano stały okazałe kałuże, które – sądząc po śladach na alejkach – są tam już od kilku dni. Wniosek nasuwa się więc prosty: kanalizacja deszczowa, mimo kolejnych napraw, po prostu nie działa właściwie, a rośliny, choć urosły, nadal nie pobierają tyle wody, żeby problem kałuż w parku się skończył. Po prawie dwóch latach funkcjonowaniu parku chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości.

Nie można też za bardzo liczyć na to, że nadmiar wody odbierze Bogdanka, i to nie tylko dlatego, że jest od parku oddzielona wałem przeciwpowodziowym. Z powodu regularnego koszenia terenów nad samą rzeczką rosnące tam rośliny są także zbyt małe, by pobrać dość wody. Właśnie dziś rano można było zaobserwować, jak pracownicy starannie grabią po koszeniu mizerne resztki trawy rosnącej na wale przeciwpowodziowym…

W lutym ubiegłego roku Tomasz Hejna, były radny sołacki, zgłosił projekt do weryfikacji w NIK i europejskim urzędzie ds. nadużyć finansowych. Bo skoro przez dwa lata po każdym większym deszczu park tonie w wodzie – to zdecydowanie coś jest z nim nie tak. Chyba że park jest częścią programu małej retencji, o której ostatnio chętnie mówi prezydent Jaśkowiak, a miasto z jakiegoś powodu zapomniało o tym wspomnieć mieszkańcom. Wtedy, oczywiście, wszystko staje się jasne i wiadomo, dlaczego park Wodziczki mimo dwuletnich starań nadal jest zalewany wodą. Bo jest jednym ze zbiorników małej retencji!

Lilia Łada

Dodaj komentarz

avatar