Park Rataje w Poznaniu fot. FB

Poznań: Park Rataje pod wodą. Znowu! Mieszkańcy są oburzeni

W Poznaniu najwidoczniej nie mamy szczęśliwej ręki do budowy parków, bo już drugi zaczyna tonąć, gdy trochę popada. Po parku Wodziczki przyszedł czas na park Rataje.

Przypomnijmy: park Wodziczki na Sołaczu, oddany do użytku w lipcu 20189 roku, którego renowacja kosztowała 3 mln zł, w lutym 2019 dosłownie utonął. A ściślej w środku parku i placu zabaw rozlała się wielka kałuża uniemożliwiająca korzystanie z większości atrakcji.

Wykonawca zwalał winę na… suszę. Bo to z jej powodu woda deszczowa nie mogła szybko wsiąkać w twardy, wyschnięty grunt. Nie można też było liczyć na to, że odbiorą ją rośliny, bo były jeszcze małe. Co ciekawe i co specjalnie podkreślano w miejskich komunikatach – w parku była kanalizacja deszczowa, którą przy okazji remontu naprawiono. To dlaczego nie odbierała deszczówki? No cóż, okazało się, że jednak nie naprawiono jej wystarczająco dobrze. Po kolejnej naprawie, podczas której na ręce wykonawcom patrzyli już osiedlowi radni i spora część mieszkańców Sołacza – kałuża znikła. Czy tę samą procedurę będziemy musieli przejść na Ratajach? Bo sytuacja wydaje się dziwnie podobna..

Jak informują autorzy profilu “Park Rataje w Poznaniu”, w tym parku również są dwie studzienki i instalacja mająca odprowadzać wodę opadową. Teoretycznie – bo jak widać na zdjęciach, polana hamakowa i część placu zabaw są kompletnie zalane wodą.

– Efekt wykonania tego projektu, to kolejne pieniądze “wyrzucone w błoto” – piszą rozgoryczeni mieszkańcy Rataj. – Woda w tym miejscu stoi nadal po lekkich deszczach. Jedna ze studzienek w tej chwili jest pod powierzchnią lustra wody i absolutnie nie odbiera wody, a druga studzienka zamontowana jest wyżej niż poziom alejki dla pieszych w kierunku os.Polan. W tej sytuacji większy nadmiar wody przesiąkać będzie przez tę alejkę i spływając do Skansenu zalewać będzie podkłady kolejki wąskotorowej lokomotywy, jak to już miało miejsce w zeszłym roku.Jako że koszty finansowe na te prace były dość spore, tym bardziej razi fakt niechlujstwa jej wykonania.

A koszty były spore. Budowa parku kosztowała ponad 22 mln zł. I niestety, tak wysoka kwota nie zaowocowała jakością. Problemy z zalaniem parku – identyczne jak obecnie – były także w ubiegłym roku. Jak tłumaczyły to wówczas Poznańskie Inwestycje Miejskie prowadzące tę inwestycję? Otóż ich zdaniem „występujące obecnie zastoiny wody w parku są wynikiem ponadnormatywnych opadów, których zmarznięty i nasiąknięty już grunt nie jest w stanie w całości wchłonąć”…

Jak informują Wody Polskie w swoich raportach, Wielkopolska od kilku lat zmaga się z katastrofalną suszą. Latem ubiegłego roku wyschła Cybina na sporym odcinku. Tej zimy poziom rzeki Warty był najniższy od wielu lat, a jak wyliczyli eksperci z RZGW – w rzece płynęło zaledwie 40 proc., tej wody co powinno. W poznańskich lasach trwa gigantyczna wycinka drzew i wymiana gatunków, bo dla tych, które tam rosną, jest już za mało wody i usychają. Czy naprawdę w takiej sytuacji można narzekać na nadmiar wody? A jeśli tak – to o czym to świadczy?

Lilia Łada, fot. Park Rataje w Poznaniu

7
Dodaj komentarz

avatar
Jerzy Wróbel
Jerzy Wróbel

To nie kwestia szczęścia, lecz tolerowania patologicznych układów przez władze (by żyło się im lepiej !!!)

Stanisław Wilk
Stanisław Wilk

To proste. Zmeliorować. Zdrenowań. Odwodnić. Ale potem, nie narzekajcie, że susza i zmiana klimatu. A poważniej – trzeba być z założenia marnotrawcą publicznych pieniędzy, aby żądać parku, wydać na organizowanie, na terenie nie nadającym się do tego celu. Chyba, że zrobicie, jak w zdaniu pierwszym 🙂

Kuba Gorączkowski
Kuba Gorączkowski

To kwestia nieudolności urzędników bądź celowego działania na niekorzyść miasta

Piotr Gucio Kozierowski
Piotr Gucio Kozierowski

mała retencja w praktyce ? będzie trawa, to szybko “wypije” tę wodę

Puotr Posen
Puotr Posen

Wystarczylo tylko odpowiednio przygotować projekt i go zrealizować. Ogólnie rzecz ujmując to cały ten park to jeden wielki bubel budowlany,począwszy od wypadajacych kostek na braku odwodnienia parku po wyschłe drzewa przy fontannie kończąc kończąc. Pytanie kto to odebrał,i dlaczego wykonawca nie jest wzywany do usunięcia usterek ,a może jeszcze miasto dodatkowe pieniądze wyda na naprawę tych fuszerek ????