Powódź Poznań Ostrów Tumski maj 2010 fot. Sławek Wąchała

Poznań: Ostatnia wielka powódź – to już 10 lat!

Dziesięć lat temu do Poznania właśnie zbliżała się fala kulminacyjna powodzi, a na nasiąknięte wodą wały przeciwpowodziowe obowiązywał zakaz wchodzenia. 29 maja Poznań miał przyjąć kulminacyjna falę powodziową na Warcie. Pamiętacie?

Wszyscy z napięciem czekali na falę kulminacyjną, która miała nadejść 29 albo 30 maja, bo sytuacja nie była dobra: 24 maja, czyli dokładnie 10 lat temu w Poznaniu zalana była już przestrzeń między wałami, a na same wały nie wolno już było wchodzić. Trwały gorączkowe prace przy ich umacnianiu na najsłabszych odcinkach – w centrum Poznania to był odcinek przy klubach Tryton, Czarna Kula, Poznański Klub Motorowodny LOK na lewym brzegu rzeki.

Nikt też nie miał wątpliwości, że jeśli woda podejdzie wyżej – a za kilka dni tak miało się stać – to zagrożone będą też prawobrzeżne kluby: KS Posnania, Towarzystwo Wioślarskie Polonia, AZS AWF i KS Warta. Woda zalałaby wówczas ogrody działkowe na Bielnikach i tereny Domu Kultury nr 1, a także budynek Łazienek Rzecznych, w którym wówczas mieściła się Agencja Ochrony Sezam.

Wydział Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Poznania uspokajał, że bardzo przybór wody nam nie grozi, bo część wody z Warty zostanie odprowadzona na polder w Zagórowie, co spłaszczy falę przeciwpowodziową – nikt jednak nie miał pewności, czy to wystarczy i czy wały, już bardzo nasiąknięte wodą, bo przecież ten wysoki stan rzeki trwał od kilku tygodni – wytrzymają.

Jednak w dużo gorszej sytuacji były dzielnice nadwarciańskie położone dalej od centrum. Ich nie chroniły wały. Zagrożone były wówczas wszystkie ulice położone nad brzegiem rzeki w Nowej Wsi Dolnej i Naramowicach: ul. Tymiankowa, Szałwiowa (cała), Skrzypowa, Nadwarciańska, Lubczykowa oraz Gajówka Naramowice.

Wielka woda groziła też Nadolnikowi, skrzyżowaniu Lechickiej i Hlonda oraz położonym nad rzeką ogródkom działkowym na Szelągu, a także domom na Zawadach i św. Wincentego. Na prawym brzegu zagrożone były domy wzdłuż ulicy Starołęckiej nr 274, 276, 278 i 296. Zamknięto Drogę Dębińską, bo woda dochodziła już do samej jezdni. Warta zalała ujęcie wody pitnej na Dębinie, z brzegów wystąpiły stawy i cały obszar lasu od autostrady do Bielnik był jednym wielkim jeziorem.

Kulminacyjna fala miała nadejść do Poznania w niedzielę lub poniedziałek, 29-30 maja. Przewidywany poziom wody w rzece miał wynieść 630 cm i wszyscy z niepokojem czekali na tę chwilę. Czy wały wytrzymają? Czy wytrzyma Jeziorsko? Zbiornik był już napełniony do granic możliwości i gdyby nie wytrzymał – miasta leżące na drodze ściany wody dosłownie zmiotłoby z powierzchni ziemi.

Wszystko skończyło się dobrze: ani Poznania, ani Konina czy Gorzowa nie zmiotła wielka fala, wały wytrzymały i Jeziorsko również, a woda zaczęła opadać. Po kilku tygodniach po powodzi jedynym widocznym znakiem, że miała miejsce, była wyjątkowo bujna i zielona trawa na brzegach rzeki. W roku powodzi nie wyschła nawet podczas lipcowych upałów i była piękna, zielona aż do późnej jesieni.

Zobaczcie, jak wyglądało wówczas miasto na zdjęciach Sławka Wąchały!

Lilia Łada

Dodaj komentarz

avatar