Ośrodek wypoczynkowy fot. L. Łada

Poznań: “Ośrodek wypoczynkowy” na Malcie. Opowieść nijaka i niedokończona

Komuna Warszawa na scenie plenerowej festiwalu Malta zaprezentowała spektakl w reżyserii Anny Smolar “Ośrodek wypoczynkowy”. Świetnie zagrany, ale zdecydowanie zabrakło w nim głębi.

Tytułowy “Ośrodek wypoczynkowy” mieści się w budynku dawnego teatru, który zlikwidowano, ponieważ budził kontrowersyjne emocje i podejmował kontrowersyjne, zmuszające do myślenia, tematy. Tymczasem społeczeństwo doszło do etapu, że trudne tematy, tak samo jak myślenie w ogóle, nie są potrzebne – i zamiast teatru urządziło ośrodek służący odpoczynkowi. A ściślej rzecz biorąc – praniu mózgu, działaniom służącym dopasowaniu ludzkich psychik, charakterów, reakcji i działań do jedynego wzorca akceptowanego przez społeczeństwo. Wczasowicze dostawali wszystko, co im potrzebne do życia, nawet namiastkę luksusu i przyjemności, ale w zamian musieli zrezygnować z jakiejkolwiek samodzielności w myśleniu, indywidualności czy nieposłuszeństwa. Co też było przez personel ośrodka skrupulatnie badane.

Idea nie jest nowa, Orwell i Huxley wyczerpująco wyłożyli temat kilkadziesiąt lat temu, jej wersję próbowali w realu stosować komuniści, choć nie za bardzo im to wyszło. Można by się doszukać jeszcze co najmniej kilkunastu przypadków dzieł literackich czy wydarzeń rzeczywistych, dla których taka idea była inspiracją.

Jednak nawet temat nie będący nowym czy odkrywczym można odkrywczo zaprezentować i rozwinąć. Tu jednak nie miało to miejsca. Można było odnieść wrażenie, że reżyser nie bardzo mogła się zdecydować, czy ten dystopijny spektakl ma być bardziej przerażający, czy bardziej groteskowy – w efekcie wyszedł trochę płaski, a trochę płytki.

Autorka pokazała miejsce, bohaterów – i tyle. Brakowało głębszych emocji, pogłębionych, a nie tylko naszkicowanych relacji między bohaterami, a sceny i dialogi, które zapewne miały taki zamysł, wydawały się dziwnie niedokończone, proste i nieprzekonujące. Gdzie w tym ta próba pokazania całej złożoności procesu uwarunkowania i podporządkowania jednostki przez wywieranie wpływu na psychikę, stopniowe niszczenie indywidualności dzięki poznaniu jej słabości? Gdzie jakaś myśl przewodnia tego spektaklu?

Na ogromne uznanie zasługuje natomiast z całą pewnością gra aktorów, którzy – często dosłownie – wyciągnęli ze swoich postaci i tego spektaklu wszystko, co możliwe. Niestety, nie było tego wiele, ale ich grę, ich profesjonalizm obserwowało się z prawdziwą przyjemnością. Co nie zmienia faktu, że przy swoich umiejętnościach powinni dostać znacznie lepszy spektakl do zagrania. Zasługiwali na to. Widzowie też.

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze