Pomost pływający na Stawie Browarnym fot. Sławek Wąchała

Poznań: Osiedle na skarpie nad Stawem Browarnym? Mieszkańcy są oburzeni

Trzy budynki dla sześciu rodzin mają stanąć na skarpie nad Stawem Młyńskim. Urząd Miasta Poznania wydał na to zgodę spółce związanej z Wielkopolskim Funduszem Hipotecznym.
Reklama - dalsza część artykułu znajduje się poniżej

O sprawie napisał “Głos Wielkopolski”, do którego dotarli mieszkańcy okolicznych domów. Są oburzeni wydaniem zgody na tę inwestycję i uważają, że miasto działało za ich plecami, korzystając z zapisów tzw. ustawy covidowej, by nie przeprowadzać konsultacji społecznych. Informacji o planach i o wydaniu warunków zabudowy nie dostawali nawet ci mieszkańcy, których budowa dotyczy bezpośrednio, bo ich domy z nią graniczą.

Dlaczego mieszkańcy protestują i uważają się za oszukanych? Ponieważ budynki mają powstać na terenie zielonym, praktycznie przy ścieżkach spacerowych nad stawami. Nie obejdzie się przy tym bez wycinki drzew, nie wiadomo też, czy wytrzyma to skarpa.

Będą więc tylko trzy niewielkie budynki. Mieszkańcy 11 maja wystąpili do Urzędu Miasta Poznania o wstrzymanie wydawania inwestorowi warunków zabudowy oraz o ponowne uznanie nas za stronę. Dowiedzieli się, że… warunki zabudowy zostały już wydane.

Tymczasem władze miasta twierdzą, że żadnych skarg nie było, więc nie było też powodu wstrzymania wydania warunków zabudowy – a dziewięciu mieszkańców okolicznych domów było stroną w postępowaniu i to, zdaniem miasta, wystarczająca reprezentacja. Zgodnie z ustawą covidową nie trzeba było przeprowadzać konsultacji społecznych, więc z tego zgodnie z prawem skorzystano. Wydane warunki są zgodne ze studium dla tego obszaru i założeniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który jeszcze nie jest uchwalony, ale nad którym Miejska Pracownia Urbanistyczna właśnie kończy prace. Miasto i tak ograniczyło rozmiar inwestycji – właściciel gruntu chciał postawić znacznie więcej budynków na tym terenie, ale nie dostał na to zgody.

Mieszkańcy zamierzają się odwołać od decyzji miasta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Ich zdaniem skarpa powinna zostać niezabudowana – nie tylko dlatego, że może się okazać nie dość stabilna, by utrzymać trzy kolejne, i to duże, budynki. Także dlatego, że to cenny przyrodniczo teren, który wymaga ochrony. Pod protestem przeciwko zabudowie podpisało się już ponad 500 osób.

Dlaczego miasto nie zaczekało z wydaniem zgody na zakończenie prac nad mpzp, nad którym pracuje MPU, skoro i tak – podobno – wydana zgoda odpowiada założeniom planu? I dlaczego dotychczasowi mieszkańcy musieli pilnować, by nie zabudować działki w zbyt dużym procencie, a właściciel terenu nad skarpą nie ma tego obowiązku? jest jeszcze wiele pytań w tej sprawie, na które odpowiedzi byłyby bardzo interesujące. Zapewne dlatego ich nie poznamy.

el

Dodaj komentarz

avatar