Poznań: Obcokrajowcy sprzątają miasto. A gdzie są służby?

Po Hiszpanie do sprzątania Poznania dołączył Amerykanin. Sprząta okolice przystanków PST na Kurpińskiego. Śmieci nie brakuje. Pytanie więc, co robią służby, które powinny dbać o czystość tej okolicy i przystanków tramwajowych?

Amerykanin Patrick Perrigue mieszka na Piątkowie, w okolice Pestki chodzi na spacery z psem. Któregoś dnia po spacerze okazało się, że pies ma rozciętą łapę – wdepnął na kawałek szkła. Wtedy właśnie Patrick pomyślał, że warto byłoby tu posprzątać.

Zaczęło się od jednego spaceru i całej góry śmieci. Później – jak informuje “Głos Wielkopolski” – Patrick dowiedział się o ruchu #10minutesadaychallenge, który w Poznaniu zaczął… Hiszpan, Miquel Garau Ginarda. Napisał do niego, poznali się i kawałek Poznania posprzątali razem.

Najwięcej śmieci jest wokół przystanku na Kurpińskiego. To głównie pety, szkło z rozbitych butelek i odchody gołębi, które upodobały sobie przystanki szybkiego tramwaju. W ocenie Patricka przystanki są bardzo brudne i bardzo zaniedbane.

Gdy w okolicy otwarto nowe sklepy z alkoholem i kebaby – sytuacja jeszcze się pogorszyła. Przybyło rozbitego szkła, opakowań po kebabie i resztek jedzenia, za którymi przyleciały kolejne stada gołębi – które zostawiają odchody.

Amerykanin nie poddaje się, nadal przynajmniej raz w tygodniu sprząta swoją najbliższą okolicę, podobnie jak Hiszpan. Nasuwa się tylko pytanie: co w takim razie robią służby miejskie? Przecież przystanki i ich okolice mają swoich zarządców, których zadaniem jest dbać o czystość i porządek. Dostają za to pieniądze. Czy naprawdę dla nikogo z zarządzających miastem i sprzątaniem miasta to nie jest wstyd, że obcokrajowcy muszą nam pokazywać, jak jest brudno?

el

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze