Bema

Poznań: Nie ma już targowiska na Bema!

Namioty jeszcze stoją, ale ostatni kupcy wyprowadzili się stamtąd już w piątek i tym samym zakończyli erę handlu przy stadionie Szyca. Skończyła się pewna epoka.

Mało kto już pamięta, że kupcy trafili na targowisko między Dolną Wildą a Drogą Dębińską, wówczas Bema pod koniec lat 80. I bardzo nie chcieli się tam przeprowadzić, ale ówczesne władze Poznania nie dały im wyboru – po zmianie ustroju i uwolnieniu gospodarki handlujący zastawiali łóżkami polowymi i straganami cały Święty Marcin, Ratajczaka i 27 Grudnia. Chodnikami nie dawało się przejść i władze Poznania zdecydowały, że trzeba kupcom znaleźć jakieś jedno miejsce, gdzie nie będą utrudniać ruchu. Padło na Bema i po długich protestach, że to miejsce na końcu świata i nikt tam nie przyjdzie – ostatecznie doszło do przeprowadzki.

Wbrew pozorom poznaniacy polubili nowe miejsce zakupów i chętnie tam uczęszczali przez wiele lat. Można tam było kupić artykuły niedostępne w “normalnych” sklepach, a czasami nawet w lepszych cenach.

Jednak z początkiem nowego wieku popularność targowiska zaczęła maleć. przyczyniły się do tego na pewno powstające markety, ale bardziej zmiana stylu życia: poznaniacy już chcieli robić zakupy w komfortowych warunkach, z przebieralnią i pod dachem. Poza tym targowisko przestało być konkurencyjne tak cenowo, jak jeśli chodzi o asortyment towaru. Nie bez znaczenia był fakt, że kupujący pracowali coraz dłużej, a targowisko było czynne zaledwie do 16.00.

Gdy zaczęło ubywać kupujących – zaczęło ubywać też i kupców. W dwóch wielkich halach, gdzie mogło handlować ich kilkuset i w dobrych czasach tylu bywało, zostało raptem 13 osób. W 2011 roku handlowało tu 700 kupców! Zajmowali kilka procent powierzchni, a to, co płacili za wynajem, nie wystarczało na utrzymanie namiotów i opłaty.

Od lat było wiadomo, że targowisko nie ma przyszłości, a kupcy wcześniej czy później będą musieli się stamtąd wyprowadzić. Od lat też władze miasta negocjowały z kupcami warunki. Jednak oni, tak jak kiedyś nie chcieli się za nic przeprowadzić na Bema, tak teraz nie chcieli opuścić Dolnej Wildy.

Ostatecznie z czasem kupcy wykruszyli się sami, gdy dochody ze sprzedaży przestały wystarczać im na życie, szukając miejsc, gdzie klienci przyjdą chętniej. Wczoraj wyprowadziło się ostatnich 13 osób.

Teraz znikną także namioty i cały ten teren będzie mógł zostać zagospodarowany tak, jak to określa miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – czyli na zieleń i rekreację. Kiedy? No cóż, w obecnej sytuacji finansowej miasta pewnie będziemy musieli na to trochę poczekać.

el

Dodaj komentarz

avatar