Jacek Olszewski, KOnfederacja fot. L. Łada

Poznań: Nie betonujmy miasta, apeluje Konfederacja

– Pan prezydent Jaśkowiak, który uważa się za wielkiego ekologa, krzewi turystykę rowerową i przy każdej okazji używa hasła “zielony Poznań” – mówi Jacek Olszewski z Konfederacji komentując skutki ulewy z 22 czerwca. – A tymczasem to mowa-trawa.

Ulewa z 22 czerwca i podtopienia ujawniła błędy i zaniechania władz miasta, jeśli chodzi o gospodarkę wodą w mieście, jak uważają politycy Konfederacji. I to, że był to ekstremalnie intensywny deszcz, nie jest wytłumaczeniem.

Dlaczego? Ponieważ, jak zwrócił uwagę Jacek Olszewski z Konfederacji, temat zalewania okolic Bogdanki nie jest nowy. I nie chodzi tylko o protesty ekologów z ostatnich lat. Z zagrożenia, jakie niesie rzeka, zdawali sobie sprawę już niemieccy inżynierowie, którzy w latach 1908 – 1911 budując park Sołacki zaplanowali w nim stawy, które miały pełnić funkcję także zbiorników retencyjnych. Tak zresztą, jak zbudowana kilkadziesiąt lat później Rusałka.

Wówczas to wystarczało, by ochronić Sołacz przed zalaniem. Ale teraz, przy coraz ciaśniejszej zabudowie, to już zdecydowanie za mało.
– W tym miejscu kiedyś był projekt, żeby utworzyć tu kolejny zbiornik retencyjny – pokazuje na planach Olszewski. – Co natomiast robi miasto? Tu powstaje sukcesywnie zabudowa, piękne, deweloperskie osiedla, likwidowane są okoliczne ogródki działkowe: Bogdanka, na Winiarach i te na Dojeździe, wycięto ponad 200 drzew, wykarczowano krzaki.

Wszystko to sprawia, że woda podczas przyboru lub intensywnych deszczów nie ma gdzie się rozlać, bo terenów zielonych jest coraz mniej, a betonu, po którym woda tylko spływa, coraz więcej. A gdyby zostawić wodzie więcej przestrzeni do rozlania – wówczas skutki nawet tak ulewnych opadów jak te 22 czerwca byłyby znacznie mniej dotkliwe.
– Powinno się robić tak, żeby te skutki były jak najmniej odczuwalne – mówi polityk Konfederacji. – A miasto robi coś wręcz przeciwnego.

Jacek Olszewski przypomina też, że Bogdanka nie jest jedynym zagrożeniem Sołacza. Jest jeszcze Wierzbak, choć to potok częściowo schowany pod ziemią i zabetonowany, więc łatwo o nim zapomnieć. Tymczasem jego przepustowość jest również na granicy i wkrótce on także będzie wylewał.

– Pan prezydent Jaśkowiak, który uważa się za wielkiego ekologa, krzewi turystykę rowerową i przy każdej okazji używa hasła “zielony Poznań” – wylicza Olszewski. -. A tymczasem to mowa-trawa, a w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. I przy każdym naturalnym zjawisku to wypływa, dosłownie i przenośni.

Zamiast Rynku Łazarskiego, hosteli dla LGBT czy remontu Świętego Marcina – wszystko to Olszewski nazywa fanaberiami i bzdurnymi inwestycjami – miasto powinno się zająć uporządkowaniem gospodarki wodnej.
– Chcemy, żeby gospodarką miasta zajęli się naprawdę ludzie, którzy są technokratami, pragmatykami i którzy wiedzą, co jest mieszkańcom potrzebne i nie będą betonować każdego fragmentu zieleni. My jako Konfederacja staramy się patrzeć kompleksowo i zdroworozsądkowo.

4.8 4 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze