Poznań: Nad jeziorem Kierskim znowu jest problem z plażą

Kłopoty z plażami nad Kierskim to niestety codzienność. Nie dość, że jest ich mało, to jeszcze nie zawsze łatwo z nich skorzystać. Wiele na ten temat mogą opowiedzieć mieszkańcy Kiekrza, Krzyżownik, a ostatnio – Baranowa.

Sytuacja jeziora Kierskiego jest bardzo specyficzna i wynika głównie z faktu, że większość jeziora jest szczelnie ogrodzona, a mieszczące się tam kluby i ośrodki wypoczynkowe nie chcą przez swój teren przepuszczać osób z zewnątrz. Dlatego zwykły mieszkaniec, który do żadnego klubu nie należy, a po prostu chciałby się pogrzać na słońcu nad wodą, ma poważny problem z dostępem do jeziora.

Radni osiedla Kiekrz od lat zwracają na to uwagę.
– Brak dostępu do wody to u nas podstawowy problem – mówił w 2015 roku Sławomir Fiszer, przewodniczący Rady Osiedla Kiekrz i jednocześnie prezes stowarzyszenia Pro-Eko-Vitae, walczącego między innymi o ratowanie jeziora. – Rozmawiamy z klubami, są przecież zapisy w prawie, ale nikt nie chce tego dostępu do wody umożliwić.

Radnym udało się wynegocjować utworzenie plaży na jednej z działek miejskich znajdujących się w centrum Kiekrza. Ale teraz o swoją plażę muszą walczyć mieszkańcy Baranowa. Bo wprawdzie plaża jest miejska, ale dojść do niej można tylko przez prywatny teren hotelu “Kaskada”. A jego właściciel i władze miasta nie mogą dojść do porozumienia. Właściciel “Kaskady” uważa, że miasto powinno wyremontować drogę dojazdową do plaży. Obecna jest stara i wąska, a w sezonie zastawiona samochodami plażowiczów. Gdyby do hotelu musiało przyjechać pogotowie albo straż pożarna, to nie miałoby jak się przedostać. W dodatku na miejskiej plaży nie ma toalet, więc wypoczywający chodzą do hotelu.

Właściciel “Kaskady” dbał o plażę, zatrudniał ratowników i udostępniał dojście do niej przez swój teren. Ale w tym roku – jak informuje “Głos Wielkopolski” – ma dość. Nie zamierza nadal samodzielnie ponosić wszystkich kosztów i nie podpisał kolejnej umowy z miastem. Zamknął bramę hotelu i plażowicze spoza hotelu nie mogą dojść do plaży.

Tymczasem władze miasta tłumaczą, że brak remontu ulicy Międzyzdrojskiej to nie wina samorządu. Po prostu zgodnie z prawem to nie jest droga publiczna, bo przebiega przez prywatne działki. Postępowanie sądowe w sprawie ustanowienia służebności drogi koniecznej jako dojazdu do hotelu trwa od… sześciu lat. A bez wyroku nie można podjąć żadnego remontu.

Miasto przygotowało w związku z tą sytuacją projekt umowy barterowej dla właściciela hotelu: on może korzystać z plaży, kąpieliska i terenów przyległych, ale w zamian ma utrzymywać tam czystość i respektować ich ogólnodostępność. Ale na to rozwiązanie właściciel “Kaskady” się nie zgodził. Z kolei POSiR, który administruje kąpieliskiem, wezwał go do zaprzestania ograniczania dostępu do plaży i kąpieliska. Obie strony szykują się do skierowania sprawy do sądu i wiele wskazuje na to, że dopiero tam zostanie rozstrzygnięty ten spór.

Głos Wielkopolski, el

0 0 votes
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze