Poznański Jarmark Świętojański Osada Wczesnośredniowieczna fot. Sławek Wąchała

Poznań: Na Jarmarku Świętojańskim zagościło średniowiecze!

Średniowieczny sparing na topory i miecze, profesjonalne dyskusje o zaletach hełmów i misiurek, a tuż obok – warsztat tkacki i sekrety farbowania tkanin według metody naszych przodkiń. Jarmark Świętojański zaprasza na średniowiecze z Rzemieślnikami Kramu Żmija.

Na środku Starego Rynku, tuż przy domkach budniczych, rozstawiła się średniowieczna wioska. Namioty z niebarwionego płótna, a przed nimi ognisko i coś bulgoczącego w kociołku. Co to takiego? Okazało się, że wełna farbująca się na zielono. Trafiliśmy wprost do warsztatu farbiarki Anna Grzelczak, członkini grupy Rzemieślnicy Klanu Żmija. Mistrzyni zechciała się podzielić kilkoma sekretami barwienia tkanin i nici naturalnymi metodami, a warto było je poznać, ponieważ jej umiejętności dają zadziwiające efekty! Żywe, wręcz jaskrawe kolory zazwyczaj wydają nam się możliwe do uzyskania wyłącznie dzięki współczesnym, chemicznym barwnikom. Tymczasem warsztat pani Anny jest najlepszym dowodem, że to nieprawda. No, może nie do końca.
– Jeżeli są to włókna naturalne typu wełna, to przyjmują barwniki roślinny o wiele lepiej i lepiej się utrwalają niż na przykład len – wyjaśnia pani Anna. – Zdecydowanie dobrze jest farbować liśćmi, korą, korzeniami. Owocami? Nie bardzo. One oczywiście zafarbują, to prawda, ale to nie będzie fajny kolor. Pofarbują, ale potem z czasem zrobi się szary, brudny kolor. Za to liście czy korzenie – ufarbują idealnie.

Pani Anna zapewnia, że nie trzeba iść w środek lasu o północy i mruczeć tajemnych zaklęć, by zebrać właściwe rośliny i osiągnąć takie efekty przy farbowaniu – zwłaszcza że w nocy nic nie widać, więc ze zbieraniem surowca byłby pewien problem… Ale warto zbierać rośliny na farbowanie latem, czyli teraz jest najwłaściwsza pora.

Stoisko farbiarskie to tylko jedno z wielu interesujących miejsc w średniowiecznej wiosce. Tuż obok można podejrzeć, jak działa średniowieczny warsztat tkacki, gdzie kolejna rzemieślniczka z wełny ufarbowanej przez panią Anne tkała kolorowe, efektownej krajki. Nieco dalej prawdziwy kaletnik właśnie pracował nad niewielką, praktyczną torbą podróżną przytraczaną do pasa przez średniowiecznych podróżników. Obok można było podziwiać hełmy i kaptury kolcze, miecze, tarcze i topory – a nawet spróbować nimi powalczyć, gdyby ktoś chciał się przekonać, jak się kiedyś żyło rycerzom. Z cała pewnością można powiedzieć, że lekko nie mieli: sam hełm potrafił ważyć ponad 5 kg, a co dopiero cała reszta, czyli zbroja, kolczuga i broń!

Wszyscy, którzy chcieliby poznać blaski i cienie życia w średniowieczu, mogą to jeszcze zrobić jutro. Wojowie i mądre niewiasty z Klanu Żmija będą czekać na odwiedzających od 10.00 do 20.00 przed domkami budniczymi.

Lilia Łada