Poznań: Na Dębcu miał być drugi tunel. Ale PKP wstrzymuje inwestycję

przejazd kolejowy, Opolska fot. L. Łada

Miasto chciało wybudować na Dębcu drugi tunel, dla pieszych, jednak Polskie Koleje Państwowe nie wyraziły zgody. Piesi na ulicy Opolskiej muszą więc czekać, aż przejedzie pociąg, nawet po 20 minut.

Dębiec i jego przejazdy kolejowe to wyjątkowo skomplikowany układ komunikacyjny. W pobliżu kościoła schodzą się dwie linie kolejowe, dwie duże i ruchliwe ulice, a do kompletu mamy pętlę tramwajową i dwie autobusowe – obie, oczywiście, położone po różnych stronach torów.

Tunel jest, ale…

Kierowcy w tym węźle gordyjskim mają nieco lżej, odkąd w 2016 roku miasto oddało do użytku tunel pod torami w ciągu ulicy Czechosłowackiej. Mogą przejechać bezproblemowo z Dębca na Górczyn i z powrotem. Dużo gorzej mają piesi, a zwłaszcza pasażerowie miejskiej komunikacji, którzy mają przesiadkę na Dębcu. Bo żeby przejść z pętli tramwajowej na którąś z dwóch autobusowych – muszą minąć tory kolejowe, które przecinają ulicę Opolską. Tu, niestety, nie ma tunelu ani wiaduktu, ani nawet kładki, więc piesi muszą czekać, aż przejedzie pociąg. A to może trwać nawet 20 minut, bo to ruchliwe trasy kolejowe: jedna na Wrocław, druga na Katowice.

Jeszcze na początku lat 90. nad obiema liniami kolejowymi stały kładki, wybudowane jeszcze przez zakłady Cegielskiego. Plotka głosi, że specjalnie dla pracowników, żeby się nie spóźniali do pracy przez zamknięte szlabany na przejazdach. Jednak zmienił się ustrój, do kładek nikt się nie przyznawał, więc nie było komu ich remontować i jeszcze w latach 90. trzeba było je rozebrać, tak były zniszczone. I piesi zostali bez możliwości przejścia.

Rada osiedla ostrzegała

Na problem zwracała uwagę Rada Osiedla Świerczewo podczas budowy tunelu w ciągu ulicy Czechosłowackiej. Postulowała budowę przejścia dla pieszych między torami, co pozwoliłoby ominąć zamknięte przejazdy, jednak pomysłu nie zrealizowano.

Tymczasem problem staje się coraz bardziej dotkliwy, jak zauważa Radio Poznań. Między innymi dlatego, że remont trasy kolejowej między Poznaniem i Wrocławiem zakończył się, więc tą trasą kursuje więcej pociągów, co oznacza częstsze i dłuższe zamykanie przejazdu kolejowego. W ciągu doby przejeżdża tam 120 pociągów osobowych, a są jeszcze przecież towarowe. Zdarza się, że pod rząd jadą cztery pociągi, jak powiedział Radiu Poznań Tomasz Wierzbicki z ROŚ. Piesi czekają wówczas nawet po 20 minut! A taka sytuacja zdarza się nawet 10 razy na dobę.

Jeśli drugi przejazd jest otwarty, piesi mogą przejść do tunelu w Czechosłowackiej i przedostać się na drugą stronę. Ale muszą w tym celu nadłożyć kilkaset metrów drogi. Mają więc do wyboru: albo czekać na przejeździe kilkanaście lub kilkadziesiąt minut – albo iść na piechotę kilkaset metrów, by ominąć przejazd. Żadne z tych rozwiązań nie jest komfortowe i nie zachęca do korzystania z miejskiej komunikacji.

Miasto chce zbudować, ale PKP mówi: „nie”

Miasto chciało zbudować albo wiadukt nad torami – albo tunel pod nimi, jak poinformował Zarząd Dróg Miejskich. W planach jest rozbudowa pętli autobusowej, więc łatwiejsza dostępność była kluczową kwestią. Dwa lata temu przygotowano już nawet koncepcję takiego przejścia – ale PKP nie wyraziło na nią zgody ze względów bezpieczeństwa, więc prace zostały wstrzymane.

PKP zapewnia jednak, że chce rozwiązać problem i zapowiada spotkanie z miejskimi urzędnikami pod koniec lipca, by wspólnie wymyśleć takie rozwiązanie. Ale nawet jeśli uda się je wypracować podczas tego jednego spotkania, co samo w sobie jest już mało prawdopodobne, patrząc na przykład na to, ile trwały uzgodnienia przy przebudowie Grunwaldzkiej i jak ślimaczy się sprawa ze Starołęcką – to i tak obiekt nie powstanie od razu. Trzeba liczyć na to co najmniej kilka lat.

A tymczasem wystarczyło po prostu dbać o kładki dla pieszych i remontować je na bieżąco, żeby nie niszczały albo posłuchać radnych z osiedla Świerczewo, którzy w 2016 roku zwracali uwagę, że piesi będą mieli problem – i dziś sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.

Podziel się: