sztuczny bluszcz, Most Dworcowy fot. ZDM
A wszystko dzięki sztucznemu bluszczowi zamontowanemu na północnej części mostu. „Sztuczny bluszcz powinien skutecznie zapobiegać dewastacji, naklejaniu nielegalnych plakatów i malowaniu graffiti” – wyjaśnia ZDM.

Dewastowanie tej części mostu jest prawdziwą plagą: regularnie pojawiały się tam wulgarne napisy i rysunki, które sprawiały, że okolice Mostu Dworcowego wyglądały jak slumsy, a nie jeden z najruchliwszych punktów centrum dużego, europejskiego miasta. Czyszczenie przypór i usuwanie zabrudzeń generowało spore koszty w budżecie ZDM. Dlatego też zapadła decyzja o pokryciu podpór sztucznym bluszczem – zwłaszcza że to rozwiązanie już się sprawdziło. Przetestował je ZTM na przyporach wiaduktu Pestki nad Roosevelta. Tam sztuczny bluszcz znajduje się od kilku ładnych lat i jest skuteczny – i nie jest to jedyne miejsce, w którym to rozwiązanie się sprawdziło.

Początkowo myślano o posadzeniu prawdziwego bluszczu pod mostem, jednak ten pomysł ostatecznie upadł. Jest tam po prostu zbyt ciemno i roślina mogłaby się nie przyjąć. Stąd zdecydowano się na sztuczny wariant, a pomysł zaakceptowali plastyk miejski i biuro Miejskiego Konserwatora Zabytków.

Ekipy techniczne Zarządu Dróg Miejskich oczyściły więc powierzchnię przypór z brudu i resztek plakatów, odmalowała, a później zamontowała na nich siatki ze sztucznym bluszczem do wysokości trzech metrów.

Teraz pod Mostem Dworcowym będzie czyściej – ale nie całkiem czysto. Bo sztuczny bluszcz zapobiega mazaniu po przyporach – ale nie zapobiega traktowaniu ich jak darmowych toalet. A odór ludzkiego moczu unoszący się pod mostem był chyba jeszcze bardziej odstręczający niż wulgarne bazgroły. Miejmy jednak nadzieję, że z czasem znajdzie się rozwiązanie także i tego problemu.

ZDM