Marsz o Wolność

Poznań: Marsz o Wolność. “Mamy dość koronaściemy!”

“Ta pandemia to jest ściema, wiec maseczkom do widzenia” – skandowali uczestnicy Marszu o Wolność w Poznaniu na starym Rynku. I żądali przywrócenia praw obywatelskich oraz zakończenia plandemii.

W marszu wzięło udział ponad sto osób i większość nie miała na twarzach maseczek. Kilka osób demonstrowało swoją niewiarę w ich skuteczność demonstrując maseczki z wyciętym środkiem. Była też osoba ubrana w… plastikową butelkę z transparentem z napisem “nabici w butelkę”.

– Ogólnie ja uważam, że to jedno wielkie oszustwo jest, żeby ktoś mógł na tym zarobić – mówi Monika, która też nie ma maseczki. – Koronawirusy zawsze były i powodowały infekcje, nikt nie robił z tego wielkiego halo, a teraz ktoś umrze na zawał, to zaraz mu się dopisuje, że zmarł na covid-19, bo za covid szpitale dostają większe pieniądze niż za zawał. W ten sposób też statystyki zgonów są fałszowane, a te zakażenia to też nieprawda, to po to, żeby ludzie się bali i nie protestowali, że im się wolność odbiera. A tu właśnie przed chwilą pan mówił, że testy są sfałszowane, a nawet jak nie są, to pokazują antyciała, które mają też ludzie po wielu innych chorobach i to wcale nie musiał być covid. Poza tym ja mam naprawdę wielu znajomych, a jakoś nikt nie jest chory ani zarażony. Jedno wielkie kłamstwo i ja przeciwko temu protestuję.

– Ja tu jestem dlatego, że mi się nie podoba ten bałagan, który się dzieje – mówi Marek Kowalczyk. – Do lekarza nie idzie się dostać, do szpitala też, bo zagrożenie covidem, ale już dzieci do szkoły mogą chodzić, bo tam zagrożenia nie ma. Mam nosić maseczkę, a przecież to niezgodne z prawem, bo to tylko zarządzenie, a powinna być ustawa. I żaden sąd mnie nie skaże, jak nie przyjmę mandatu, bo nie ma na to podstawy prawnej, tu nawet dostałem taką kartkę, żeby pokazać policji jakby co. Mam dosyć tego oszukiwania.

O oszustwach mówi też Iza Królik, organizatorka dzisiejszego marszu. I to właśnie dlatego zdecydowała się zorganizować Marsz dla Wolności. Bo ta wolność jest bezprawnie i bezzasadnie ludziom odbierana.
– 12 września w Warszawie poznałam bardzo wielu ludzi, którzy przeszli covid i którzy zaczęli protestować po kłamstwach rozpowszechnianych przez media – opowiada. – Na przykład pewna pani w lipcu była w szpitalu w Łodzi i media głosiły, że szpital pęka w szwach, natomiast ona widziała, że zajętych jest z 30 tylko pięć sal. Podejrzewam, że w innych szpitalach jest podobnie.

Kolejni mówcy przekonują obecnych, że koronawirus wcale nie jest tak śmiertelny, jak przekonują władze, a liczba osób, które zmarły z jego powodu, jest kilkakrotnie niższa. Ale podawanie takich informacji ma generować panikę i strach wśród ludzi, żeby potem bezkarnie i bez protestów ograniczać ich prawa obywatelskie.

Dlatego uczestnicy Marszu o Wolność żądali od rządu zakończenia “plandemii” i skończenia z okłamywaniem Polaków, a zajęcia się rozwiązywaniem rzeczywistych problemów – na przykład tego, by ludzie, którzy utracili pracę albo znaczną część dochodów z powodu restrykcji wprowadzonych przez rząd mieli za co żyć. W pikiecie wzięła też udział Justyna Socha ze stowarzyszenia Stop NOP.

Po wiecu na Starym Rynku przemaszerowali na Kaponierę. W wiecu wzięło udział ponad 150 osób, a więc więcej niż to jest dozwolone ze względu na wprowadzenie w Polsce żółtej strefy. Uczestnicy demonstracji nie zachowywali też nakazanych odległości między sobą, a większość z nich nie miała maseczek. Mimo to policja nie interweniowała.

Lilia Łada

3.3 6 votes
Oceń artykuł
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze