Żandary fot. Żandary Ławica

Poznań: Majtki z diabłem na kominie, czyli Żandary na Ławicy

Tradycyjnie już w lany poniedziałek Ławicę opanują Żandary, czyli przebierańcy, grasujący od rana po dzielnicy. Smarują twarze sadzą, oblewają wodą – i przynoszą szczęście.

Tradycyjnie już Żandarów jest ośmiu, a właściwie ośmioro, bo jest i baba. Poza nią w skład grupy wchodzą dziad, ksiądz, kominiarz, grajek, niedźwiedź, koń i policjant. Fantazyjnie poprzebierani chodzą od domu do domu na Ławicy, oblewając wodą i smarując sadzą co ładniejsze panny, a jak ktoś zasłuży – może dostać pałką od policjanta albo kijem od dziada…

Żandary są wyczekiwani przez mieszkańców i chętnie goszczeni – wszyscy przygotowują na ich przyjście smakołyki, słodycze, a gdzieniegdzie i kieliszeczek czegoś mocniejszego. Mieszkańcy Ławicy są bardzo dumni ze swojej lokalnej tradycji wywodzącej się jeszcze z czasów pierwszej wojny światowej, co chętnie podkreślają. Ławica była wtedy jeszcze wsią i to chodzenie Żandarów jest tak naprawdę wiejskim zwyczajem, przy tym wyjątkowo cennym, bo jednym z nielicznych wielkanocnych tradycji, która przetrwała w mieście.

Żandary wyruszają w trasę zaraz po mszy o 9.00 rano w ławickim kościele i przechodzą przez całą dzielnicę. Ich trasa kończy się przy piekarni: zgodnie z tradycją baba i kominiarz powinni wleźć na jej komin, a baba powinna pokazać majki, na których narysowany jest diabeł. Ze względów bezpieczeństwa wchodzenie na komin asekurują strażacy ze swoją drabiną. Ale żeby publiczność dobrze widziała, baba pokazuje majtki także z dachu piekarni. Wszystko to, oczywiście, na szczęście i dla odpędzenia złych duchów.

W ubiegłym roku jednak Żandarów na Ławicy nie było – z powodu koronawirusa. Wszystko wskazuje na to, że i w tym roku trzeba będzie się obejść bez tej tradycji. Ale za to za rok już na pewno Żandary szturmem zdobędą Ławicę i komin piekarni, żeby baba, oczywiście, mogła pokazać majtki z diabłem.

 

5 2 votes
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze