Poznań: Magiczna „Noc Peruna” nad stawem Młyńskim (ZDJĘCIA)

Noc Peruna Dolina Cybiny fot. Sławek Wąchała

Były modły do Peruna, zawody sportowe zgodnie z tradycją, ognisko i oczywiście uczta, a Perun z tronu wszystkiemu błogosławił. Widowisko plenerowe „Noc Peruna” w Antoninku nad stawem Młyńskim udało się nad podziw!

Wszystko zaczęło się koncertem kolektywu „Woluk”, który rozbujał publiczność, w czym wydatnie pomogły mu zespołu Jam oraz Aj Aj Aj. Później do tańca zachęcał ZTL Staropolanie Wielkopolska – polonez był naprawdę magiczny! A bardziej współczesne klimaty wprowadził ukraiński zespół Czeremszyna. Wspólne wykonywanie znanych ludowych pieśni – i to znanych, jak się okazuje, po obu stronach granicy – jeszcze bardziej rozgrzało publiczność. A potem już skończyła się rozrywka i zaczęły się poważne perunowe zmagania.

Najpierw Mieszko I pokonał pod Cedynią – a właściwie w tym wypadku w dolinie Cybiny… – margrabiego Hodona. Grupie wojów przewodził bardzo przekonujący Mariusz Kaźmierczak, który przy okazji zaprezentował kilka bardzo ciekawych historycznych opowieści. Co prawda kilku widzów w tym celu musiało trafić do niewoli, ale dla zdobycia nowej wiedzy czasami trzeba się poświęcić…

Główna część programu, czyli spektakl „Noc Peruna” rozpoczął się z pewnym poślizgiem czasowym, co jednak dzięki zapobiegliwie przygotowanym przez restaurację „Browarna Przystań” napojom i daniom – zwłaszcza napojom – nie było się dużym problemem.

„Noc Peruna” okazała się wielkim sukcesem. Co prawda rodzimowierscy puryści przyczepiliby się do faktu, że więcej w treści było z Nocy Kupały, która przecież przypada w czerwcu, a nie w lipcu. No i jak wyglądały obchody Perunicy – właściwie nie bardzo wiadomo, bo nieliczne wzmianki mówią jedynie o zawodach sportowych zmaganiach wojów – Perun był ich patronem – a także składaniu ofiar oraz uczcie. Ale widowisko naprawdę robiło wrażenie: tańce wypadły doskonale, głosy śpiewających zachwyciły publiczność, tak samo jak inwokacje do bóstw i niezwykle efektowne kostiumy i makijaże. Szczególnie okazale wyglądał siedzący na tronie Perun – w tej roli Aleksandr Szumak – i niezwykle sugestywna Szamanka, czyli Rimma Tyszkewycz.

Warto dodać, że wszystkie główne elementy obchodów zostały zachowane, no i odbyło się rzeczywiście w okolicach Perunicy, która przypada w dniach 16-21 lipca. A że przy okazji proszono o miłość i szczęście…? Cóż, każda okazja jest dobra, by poprosić bogów o wsparcie w tych najważniejszych sprawach…

Widowisko bardzo się podobało publiczności i wykonawcy nie mogli zejść ze sceny, wciąż przywoływani oklaskami. Udało im się uciec dopiero wtedy, gdy trzeba było zwolnić miejsce dla ekipy technicznej zespołu Żywiołak – bo ich koncert miał być kolejnym punktem programu. W mrocznych zakątkach Antoninka muzyka Żywiołaka brzmiała szczególnie wyraziście i idealnie współgrała tak z otoczeniem, jak ze świętem. Miłośnicy słowiańskich klimatów byli zachwyceni, no ale Żywiołak to klasa sama w sobie, co też udowodnił podczas tego koncertu. Szkoda, że w stolicy Wielkopolski muzycy tego zespołu pojawiają się tak rzadko.

Magiczną perunową noc zakończył niezwykle efektowny pokaz umiejętności Teatru Ognia Nam Tara, który dosłownie zapierał dech w piersiach, a noc zakończyło afterparty, które trwało do… 5 rano! To była wyjątkowo udana Perunica.

Podziel się: