Noc Muzeów fot. L. Łada

Poznań: Magiczna Noc Muzeów. I tłumy ludzi!

Bamberka zeszła z fontanny, a Dobrawa oprowadzała po swoim palatium – Noc Muzeów w Poznaniu udała się nad podziw: tradycyjnie do większości placówek trzeba było stać w kolejce. W tym roku kolejki były i do kawiarnianych ogródków, jeśli ktoś chciał sobie zrobić przerwę przy kawie.

Tradycyjnie chcący skorzystać z atrakcji Nocy Muzeów mieli problem z wyborem – po dwóch latach pandemicznej przerwy placówki przygotowały moc atrakcji kusząc odwiedzających, na odwiedzenie wszystkiego była tylko jedna noc, a dodatkowo trzeba było od tej nocy odliczyć czas na stanie w kolejce. Tradycyjnie już najdłuższa ustawiła się przed Muzeum Narodowym, choć ta przed Bramą Poznania była momentami dłuższa…

Ostrów Tumski z Dobrawą

Wielu odwiedzających przyciągnął Ostrów Tumski, i trudno się temu dziwić. Sama księżna Dobrawa oprowadzała zwiedzających po swoim palatium, a towarzyszył jej budowniczy świątyni Hanusz Prus. Można też było porozmawiać o zabytkach Ostrowa Tumskiego z archeologami, i to takimi, którzy je znajdowali, a później wybrać się na wirtualny spacer po wyspie z czasów Mieszka I.

Kolejka do Bramy Poznania zniechęcała tych, którzy za kolejkami nie przepadają, ale za to już bez kolejki można było zwiedzić ekspozycję poznańskiego rzemiosła w Galerii Śluza – a naprawdę warto! W Muzeum Archidiecezjalnym z kolei można było obejrzeć stałą ekspozycję, zawsze godną uwagi, choćby ze względu na słynny miecz św. Piotra, wystawę czasową „Wyszyński – pater patriae”, a zwiedzanie tej placówki umilał świetny koncert Chóru Kameralnego Akademii Lubrańskiego oraz muzyków Akademii Muzycznej, który odbywał się na dziedzińcu.

Stary Rynek z kolejkami

Drugie muzealne zagłębie Poznania, czyli Stary Rynek i okolice, również było oblegane. Kolejka przed Muzeum Narodowym to już tradycja, no ale ekspozycja tej placówki wystarczyłaby sama jedna na całą noc zwiedzania – w Noc Muzeów można było podziwiać między innymi sztukę funeralna, staropolską i współczesną.

Warto jednak było zajrzeć do Muzeum Sztuk Użytkowych, gdzie można było podziwiać bardzo realistyczne walki rycerzy na miecze i broń drzewcową w wykonaniu Bractwa Rycerskiego herbu Prus, a później z bliska obejrzeć rycerski rynsztunek. Niezwykle ciekawe dla wszystkich, którzy lubią zaglądać także za obraz, było spotkanie na wystawie czasowej „Rama do obrazu”, pierwszej w ramach nowego cyklu wystaw konserwatorskich.

Za mało ogródków!

Wielu odwiedzających przyciągnął wyremontowany plac Kolegiacki, i co ciekawe: więcej osób podziwiało relikty Kolegiaty niż kolorową fontannę… Przy tej okazji warto zauważyć, że placówki kulturalne przeszły same siebie z tegoroczną ofertą i jej realizacją. Ale nie można już tego powiedzieć o kawiarnianych ogródkach, chociaż ciepła noc, i to jeszcze Noc Muzeów pierwsza po dwóch latach pandemii, wydawała się oczywistą okazją do ich rozstawienia, by gastronomia mogła zacząć odrabiać straty po pandemii. Ogródków po prostu nie było – a raczej było ich o wiele za mało.

Na placu Kolegiackim czynny był tylko jeden kawiarniany ogródek, zapełniony po brzegi. A przecież to ten plac miał być jedną z alternatyw dla lokali podczas remontu Starego Rynku. Dwie sterty krzesełek i stolików świadczyły o tym, że jeszcze jakieś lokale przymierzają się tu do uruchomienia ogródków, ale nie uznały za stosowne tego zrobić na Noc Muzeów. Trzeba też przyznać, że zwalone dość bezładnie na stertę stoliki i krzesła na środku nowego placu naprawdę nie wyglądają dobrze…

Jeśli ktoś chciał odpocząć przy kawie przed dalszym zwiedzaniem, to musiał się wybrać na Stary Rynek, gdzie właściciele lokali wystawili stoliki. Tylko że z powodu remontu płyty są one znacznie mniejsze niż zazwyczaj i również nie sposób było znaleźć wolnego miejsca. Na placu Wolności, zapowiadanym jako kolejne alternatywne miejsce dla restauratorów, straszyły jedynie puste namioty, na placu Wielkopolskim, który również miał być alternatywą, nie było nawet i tego. Najwyraźniej więc problem lokalizacji zastępczych ogródków, nadal nie został rozwiązany, chociaż rozmowy między miastem i restauratorami toczą się od kilku miesięcy. Miejmy nadzieję, że tak nie będzie wyglądało całe lato w Poznaniu…