Poznań: Lokal nie dostał zgody na wystawienie ogródka. „Chcemy ocalić miejsca pracy”

Poznań Stare Miasto wieczór przed lockdownem ulica Wrocławska fot. Sławek Wąchała
Znajdujący się przy ulicy Wrocławskiej lokal Mozaika Lounge nie otrzymał od miasta zgody na wystawienie ogródka przed swoim lokalem. W wydanym oświadczeniu przedstawiciele lokalu krytykują decyzję miasta.

– W sobotę powinniśmy otworzyć nasz ogródek. Niestety tak się nie stanie, bo jako jedyni nie otrzymaliśmy zgody – czytamy w oświadczeniu przedstawicieli lokalu. – Nie jest tajemnicą, że branża gastronomiczna jest jedną z najbardziej poszkodowanych przez pandemię COVID-19. Wiele lokali gastronomicznych już upadło, kolejne stoją na granicy bankructwa. Po tak długim okresie zamknięcia każdy z niecierpliwością czeka na otwarcie sezonu letniego, aby jak najszybciej mieć możliwość odrobienia ogromnych strat. Od roku walczymy o przetrwanie. Światłem w tych ciemnych czasach stała się decyzja rządu na temat funkcjonowania ogródków przy lokalach. W naszym przypadku jest to niemożliwe. Z powodu decyzji Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu i krzywdzącego rozporządzenia Prezydenta nasz ogródek nie może działać.

Przedstawiciele lokalu tłumaczą: – W sezonie letnim, lokal bez ogródka nie ma racji bytu. Będziemy zmuszeni do zwolnienia naszych pracowników, aby obniżyć koszty do minimum, a po czwartej fali pandemii prawdopodobnie czeka nas bankructwo, ponieważ nie mamy nawet możliwości przygotowania się do tego czasu. Wnosimy o warunkowe wydanie pozytywnej opinii na wystawienie ogródka przed lokalem Mozaika. Od dwóch lat mamy ciągłe wrażenie, że jesteśmy traktowani gorzej. Nieuzasadnione kontrole, odmowy przy decyzjach urzędowych, kolejne odmowy co do funkcjonowania ogródka. Nasza firma zatrudnia wielu obcokrajowców w tym większość personelu to imigranci z Turcji, Tunezji i innych krajów arabskich. Przyjeżdżają tu, by godnie żyć, płacić podatki, a spotkają się z nierównym traktowaniem. Nie spodziewaliśmy się, że mieście tak otwartym jak Poznań doświadczymy rasizmu. Chcemy działać, płacić podatki, zatrudniać i rozwijać się dla mieszkańców miasta i przyjezdnych. Chcemy ocalić miejsca pracy i uniknąć dramatów bezrobocia dla rodzin naszych pracowników i nas samych. Tylko ta szansa i zmiana decyzji co do naszego funkcjonowania może pomóc nam przerwać – podsumowali przedstawiciele lokalu w oświadczeniu.

Na reakcję władz miasta nie trzeba było długo czekać. Do zarzutów lokalu odniósł się Mariusz Wiśniewski, zastępca Jacka Jaśkowiaka, który ostatnio zasłynął z walki (skutecznej) z reklamami w mieście. – Tu miał być ogródek… No właśnie mógł być, a nie jest wyłącznie z… Państwa odpowiedzialności, na własne życzenie, z uwagi na naruszenie przepisów porządkowych, w tym hałasu i nałożonych z tego powodu mandatów karnych, począwszy od 2019 r. Te zasady są równe dla wszystkich restauratorów od kilku lat. Nie ma równych i równiejszych. Tak jak ostatnio zabierałem głos ws. nielegalnych banerów reklamowych, tak samo trzeba być konsekwentnym w innych sprawach. Bardzo mocno o ich egzekwowanie (i słusznie) prosi też lokalna społeczność, w tym Rada Osiedla – odpowiedział Wiśniewski.

I po chwili szczegółowo wyjaśnił dlaczego lokal nie dostał zgody na wystawienie ogródka na Wrocławskiej. – Aby wzmocnić zasady porządku i bezpieczeństwa na Starym Mieście i nie tylko, w tym przestrzegania godzin otwarcia ogródków, czystości, hałasu kilka lat temu wprowadziliśmy m.in. na prośbę mieszkańców i przy aprobacie radnych zasadę, że jeżeli w roku poprzedzającym lokal był ukarany co najmniej 2 x mandatem karnym, następnego roku nie będzie miał zgody na wystawienie ogródka. To spowodowało, że wreszcie po latach znacząco poprawiła się sytuacja w okolicach Starego Rynku względem mieszkańców, gdzie niektóre kluby i knajpy wcześniej potrafiły do 5 rano grać na świeżym powietrzu, przy otwartych oknach i nie dawać żyć ludziom. Jako Miasto zawsze dążyliśmy do kompromisu, bo jest to oczywiście centrum miasta, musi tętnić życiem, to nie jest skansen, ale też – mimo wszystko – pewne granice muszą być zachowane względem mieszkańców. Te zasady okazały się skuteczne m.in. dlatego że brak zgody na ogródek był i jest bardziej dolegliwy niż 500 zł MK. Wcześniej niektórzy lekceważyli te mandaty. I teraz wracając do Państwa. Już w 2019 r. otrzymaliście Państwo mandaty karne (Policja/SM) za niestosowanie się do przepisów porządkowych, co powodowało, że w 2020 r. nie mieliście dostać zgody na ogródek. Przyszedł jednak COVID-19. Wiedzieliśmy jak ciężki jest to czas dla restauracji, dlatego z mojej inicjatywy (przy wcale nie powszechnym entuzjaźmie lokalnej społeczności) wprowadziliśmy w 2020 r. abolicję 1- roczną i Państwo się na nią załapaliście. Argumentem było wtedy to, że przecież nikt pandemii nie mógł przewidzieć itd. Dostaliście szansę. Ale wyraźnie w Zarządzeniu Prezydenta podane było wtedy (!), iż jest to warunkowe i że jeżeli ktoś, kto dostał szansę, raz ją znów złamie (1 MK), to zgody (było to uczciwe postawienie sprawy) w kolejnym roku nie dostanie. I tak niestety stało się z Państwem. Sami jesteście za to odpowiedzialni. Także bardzo przepraszam, ale wszelkie Państwa zarzuty, czy też nawet sugerowanie jakiejkolwiek dyskryminacji jest nieuzasadnione i nieuczciwe. Jesteśmy miastem otwartym, cenimy wolność osobistą, gospodarczą, ale też porządek i przestrzeganie prawa. Zachęcam do tego, by tak jak inni, trzymać się zasad. Zupełnie inaczej by to wyglądało, gdybyście Państwo tej szansy w ubr. nie dostali.

Na reakcję pubu nie trzeba było długo czekać. – Pandemia nadal trwa, a nasze problemy się nie skończyły. Tak, otrzymaliśmy mandat, ale tylko my – na chwilę po wybiciu godziny ciszy nocnej. Pracownik nie zauważył, która godzina. Niestety inne lokale puszczające muzykę znacznie częściej i znacznie później. Mandatów nie dostają. Najwyżej upomnienia. Tak, mamy kontakt z innymi restauratorami. Poza tym bardzo prosto dziś donieść na konkurencję. U nas upomnień nie było. Od razu mandat. Nie jesteśmy klubem, nie mamy sprzętu klubowego, a mimo to tylko my otrzymaliśmy wyżej wymieniony mandat. Chcemy tylko prosić o warunkowe zezwolenie na ogródek na okres próby jednego miesiąca. Rozumiemy, jak sytuacja wygląda, ale chcemy przetrwać i udowodnić, że działamy zgodnie i nie przeszkadzamy mieszkańcom w życiu. Bez tego się nie uda.

Jednocześnie pod pierwszym oświadczeniem Mozaiki pojawiały się komentarze internautów wskazujące, że znacznie więcej lokali przy Wrocławskiej ma problemy z przestrzeganiem ciszy nocnej, a ukarana dotychczas została tylko Mozaika. Prezydent Wiśniewski odniósł się również do tych zarzutów: – W tej chwili czekamy na rozstrzygnięcia sądowe w przypadku innego lokalu z tej ulicy. Jeśli sąd potwierdzi mandat, będzie to ich drugi i w konsekwencji zgoda na ogródek nie będzie przedłużona. Kilka innych pubów/klubów z Wrocławskiej było również karanych, ale nie były na liście abolicyjnej, jak Mozaika lub też nie dostały dwóch mandatów od Policji lub SM w 2020 r., co by również skutkowało nie wydaniem zgody na ogródek. Tak więc jako Miasto jesteśmy tu konsekwentni. W przeszłości inne lokale, także z Wrocławskiej lub Starego Rynku nie miały zgody na ogródek. Po takim „rocznym” okresie, poprawiały swoją działalność w zakresie porządku i bezpieczeństwa oraz dobrej koegzystencji z mieszkańcami w godzinach nocnych. I oto tylko chodzi. Jest na szczęście cała masa innych pubów, klubów, restauracji w Poznaniu, które działają zgodnie z zasadami. W tym roku Policja i SM będą też to sprawdzać.

Podziel się: