Poznań: Leszczyny na 27 Grudnia jednak będą wycięte? Społecznicy dostali odpowiedź na petycję

Leszczyna w żałobnej odsłonie fot. Stowarzyszenie Plac Wolności1

Prawie 12 tysięcy poznaniaków podpisało się pod petycją w obronie leszczyn tureckich, rosnących przy ulicy 27 Grudnia. Stowarzyszenie Plac Wolności złożyło tę petycję do prezydenta 11 sierpnia. I otrzymało odpowiedź – ale od jego zastępcy.

Działacze stowarzyszenia nie ukrywają, że takie zachowanie włodarza miasta wydaje im się niewłaściwe. Po pierwsze dlatego, że petycja była skierowana bezpośrednio do niego. A po drugie dlatego, że podpisało się pod nią prawie 12 tysięcy poznaniaków, którzy w tak ważnej sprawie oczekują odpowiedzi i zabrania głosu przez samego prezydenta Jacka Jaśkowiaka, a nie któregoś z jego zastępców.

Odpowiedź Mariusza Wiśniewskiego

Tymczasem na petycję odpowiedział Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, który napisał:
„Odpowiadając na petycję w sprawie obrony drzew (…) postanawiam nie uwzględnić ww. petycji”.

– Przypominamy, że w sprawie petycji prezydent Jaśkowiak zabrał głos jedynie publikując post na Facebooku – mówi Anna Sokolnicka-Elzanowska ze stowarzyszenia Plac Wolności. – Tej formy komunikacji w poważnych sprawach nie uważamy za właściwą. Mieszkańcy Poznania nadal więc czekają na odpowiedź od prezydenta Jacka Jaśkowiaka, do którego się zwracali, a nie od innych urzędników. Ze względu na społeczną wagę petycji, pod którą podpisy złożyło prawie 12 tysięcy mieszkańców Poznania, zwracając się bezpośrednio do prezydenta miasta, oczekiwana odpowiedź powinna pochodzić od adresata zbiorowego wniosku – prezydenta Jaśkowiaka. Takie są oczekiwania społeczne, mieszkańcy chcą znać zdanie swojego prezydenta, a nie innych urzędników. Odpowiedź, jak i jej formę, uważamy za kolejny przejaw ignorancji zarządcy miasta Poznania.

Działacze stowarzyszenia przypominają, że petycje, tak samo jak pikiety, protesty i demonstracje są ważnym głosem mieszkańców i przejawem zaniepokojenia działaniami miasta. W tym konkretnym przypadku mieszkańcy Poznania nie chcą usuwania leszczyn z głównej ulicy centrum miasta, co pokazuje ich świadomość ekologiczną związaną ze zmianami klimatu, racjonalne podejście do istniejącej zieleni, a także niechęć do marnotrawstwa i niszczenia istniejących wartości. Tymczasem władze odpowiadając: „postanawiam nie uwzględnić” stają plecami do swoich wyborców.

Głos poznaniaków jest bagatelizowany

– Magistrat w piśmie po raz kolejny wskazuje na liczne konsultacje, uzgodnienia i spotkania, które udało się zorganizować, podaje nawet liczbę 3 tysięcy osób, uczestników tych działań – mówi Maria Sokolnicka-Guzek, przewodnicząca stowarzyszenia Plac Wolności. – My pokazujemy prawie 12.000 podpisów pod petycją i nie ma to żadnego znaczenia dla prezydenta – gdzie tu logika, gdzie odpowiedzialność? Porażka polityczna namaszczona podpisem zastępcy jest murowana. My, mieszkańcy tego miasta nie damy się tak traktować, czujnie patrzymy na działania prezydenta i jego urzędu. rada miasta podjęła stanowisko w sprawie ochrony drzew, by je zachować – ten głos również jest zbagatelizowany, nieistotny dla prezydenta i zamieciony pod dywan.

Problematyka drzew przy ul. 27 Grudnia pokazuje jak na dłoni, zdaniem działaczy stowarzyszenia, istotne procesy zachodzące w mieście.
– Wszyscy widzimy butę prezydenta, skutkującą odseparowaniem się od niego działaczy i władz PO (wydano oświadczenie PO), równocześnie urzędnicy i spółki miejskie ślepo podążają za zarządzeniami prezydenta, nie bacząc na wolę poznaniaków, którzy w jasny sposób przekazują swoje niezadowolenie przez petycję, liczne głosy na spotkaniach, oraz przez działania strażnicze demaskujące niekompetencję urzędu miasta – wylicza Maria Sokolnicka-Guzek. – Drzewa są nam drogie, będziemy kontynuowali walkę o nie w naszym mieście. Pomimo wielomiesięcznej już batalii nie damy się zmęczyć spotkaniami w nieludzkich warunkach (ponad sześciogodzinne spotkanie 17.08 zorganizowane przez UM), zbywaniem nas internetowymi postami (żenujące tiktoki, filmiki upokarzające przedsiębiorców, komunikacja przez socjal media zamiast spotkań face-to-face).

Bo co ciekawe, w odpowiedzi zastępcy prezydenta są podane argumenty, które już dawno zostały obalone, jak informuje Stowarzyszenie Plac Wolności. Dlatego ponownie, podczas ostatniej sesji Rady Miasta Poznania, działacze stowarzyszenia przekazali listę tych obalonych argumentów. Bo wychodzi na to, że do urzędu miasta została przekazana, ale po drodze do prezydenta gdzieś się zagubiła.

Podziel się: