Poznań: Lech – Raków 3:0

Lech Poznań rozpoczął wiosnę bardzo pewnym zwycięstwem nad Rakowem Częstochowa. Oby tak dalej!

Kibice nieco się obawiali tego pierwszego spotkania w rundzie wiosennej: wiadomo było, że Lech wystąpi w osłabionym składzie – nie zagra na przykład Hiszpan Dani Ramirez, który pauzuje za żółte kartki. Jednak trener Dariusz Żuraw demonstrował optymizm i zapewniał, że będzie dobrze. Co prawda wolałby nieco silniejszy skład, ale jak zapewnił, w ciągu kilku najbliższych dni dwaj kolejni zawodnicy powinni podpisać kontrakty i wtedy już skład Kolejorza będzie optymalny

Jak się okazało – trener Żuraw jest dobrym prorokiem, chociaż na spełnienie jego przepowiedni trzeba było trochę poczekać. Pierwsza połowa meczu upłynęła bez bramek, a zawodnicy Kolejorza prezentowali głównie niedokładne dośrodkowania. To Raków naciskał na bramkę gospodarzy, jednak robił to równie niedokładnie jak lechici. Kilkoma ładnymi akcjami popisał się Jakub Kamiński, nie dopuszczając gości zbyt blisko do bramki Lecha – ale to było wszystko. Ataki Pedra Tiby czy Volodymyra Kostewycza były natychmiast blokowane przez obronę Rakowa. Trudnym orzechem do zgryzienia był też Jakub Szumski, bramkarz gości, który perfekcyjnie umiał wyłapać strzały lechitów w 15. i 18. minucie meczu.

Kolejną ładną akcją popisał się Filip Marchwiński w 30. minucie meczu – po dograniu Tiby zaryzykował strzał na bramkę – niestety, nie trafił. Chwilę grozy przeżyli kibice przy kontuzji Kamila Jóźwiaka, bo zalanego krwią zawodnika po zderzeniu zniesiono z boiska. Na szczęście jednak okazało się to mniej poważne niż wyglądało i Jóźwiak poo opatrzeniu wrócił na boisko.

W 41. minucie ponownie spróbował szczęścia Jakub Kamiński, ale jego strzał był wyjątkowo niecelny. I tak pierwsza połowa zakończyła się wręczeniem żółtej kartki Tomasowi Petraskowi i bezbramkowym remisem.

Druga połowa zaczęła się od… żółtej kartki, tym razem dla Sebastiana Musiolika, który wpadł na bramkarza Lecha. Przez kilka następnych minut nadal wręczenie kartki było największym wydarzeniem na boisku. W 51. minucie Karlo Muhar oddaje strzał na bramkę przeciwnika – ale trafia prosto w ręce Jakuba Szumskiego. W 59. minucie szczęścia spróbował Kamil Jóźwiak – ale w ostatniej chwili zamiast strzelić – podał piłkę i zmarnował okazję do zdobycia gola.

Pierwszy gol padł dopiero w 68. minucie. Christian Gytkjaer strzelił wprost do bramki Szumskiego i zmienił wynik na 1-0 dla Kolejorza.

Bramka ewidentnie dodała ducha lechitom. W 72. minucie Jakub Moder zmienił Filipa Marchwińskiego i już 3 minuty później popisał się ładnym uderzeniem na bramkę Rakowa – niestety, Szumski modelowo obronił ten strzał. W 78. minucie Moder ponownie atakuje, oddając piękny strzał głową – ale znów mu sienie udaje. Drugi gol pada w 81. minucie ze strzału Tymoteusza Puchacza. Bomba Puchacza poprzedzona ładną akcją poznańskiego zespołu była nie do obrony i dzięki niej mamy 2:0 dla Lecha Poznań.

Im bliżej końca meczu – tym bardziej puszczały nerwy, tak zawodnikom, jak trenerom. Żółty kartonik obejrzał Fran Tudor, a Marek Papszun, trener Rakowa, musiał końcówkę meczu obejrzeć siedząc na trybunach.

W 89. minucie ponownie uderzył Jakub Moder – przyjął piłkę i posłał ją wprost do bramki przeciwnika. Lech prowadzi już 3:0. I ten wynik już się nie zmienił do końca meczu. Lech Poznań pewnie i w dobrym stylu pokonał drużynę z Częstochowy. To było dobrze rozpoczęcie sezonu.

el

3
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
Rob Ostrowski
Gość
Rob Ostrowski

Nareszcie tylko to jest Raków najsłabszy zespół PKO Ekstraklasy jak narazie. Zobaczymy jak będzie z Legia, Lechia, ze Śląskiem. Liczę ze tez bedą to spotkania na poziomie

Maciej Pretki
Gość
Maciej Pretki

Nie chwalmy za bardzo, zobaczymy co będzie dalej. Mieli już dobre mecze, a potem dno.

Grażyna Kowalska
Gość
Grażyna Kowalska

Lech czasy świetności to miał kiedyś…. pamiętam…. a teraz ? Raz na wozie, raz pod wozem. To chyba zależne od psychiki……ciekawe..