Poznań: Lech przegrał z Cracovią 1:2

Po 10 meczach bez porażki jest pierwsza przegrana. Lech przegrał z Cracovią, a zwycięski gol dla gospodarzy padł dopiero po karnym.

Od samego początku to gospodarze rządzili na boisku, spychając lechitów do głębokiej defensywy. W oczy rzucała się także słaba współpraca między poznańskimi zawodnikami: nie umieli ani utrzymać piłki, ani przeprowadzić żadnej skutecznej akcji przez pierwsze pół godziny meczu.

Tymczasem Cracovia raz za razem posyłała piłkę niebezpiecznie blisko bramki Kolejorza: po strzale Rumuna Sergiu Hanca dosłownie centymetry uratowały lechitów od utraty gola. Równie blisko strzelenia gola był chwilę później Helik. Lechitów na boisku w ogóle nie było widać. Co prawda, aktywność Cracovii również nie dała efektów w postaci bramek.

Honor poznaniaków uratował Kamiński, który w błyskawicznym rajdzie wysforował się rpzed zawodników przeciwnika, podał piłkę do Jóźwiaka, a ten strzelił z 11. metrów trafiając wprost do bramki Peskovicia.

Zdobyty gol dodał lechitom pewności siebie i nieco nadszarpnął tę pewność zawodników Cracovii. Zawodnicy Kolejorza częściej zdobywali piłkę i bardziej umiejętnie ją rozgrywali. Ale więcej bramek nie udało im się zdobyć. Próbował ponownie Jóźwiak, jednak jego strzał okazał się zbyt słaby, a z kolei strzał Satki był niecelny.

Cracovia wykorzystała przerwę, by pozbierać się po utracie gola i już w 47. minucie udowodniła, że nie zamierza dać za wygraną. Gdy piłkę przejął Pestka z podania Hancy wystarczyły sekundy, by wbiegł w pole karne i strzelił wprost do bramki. Obrona nie zdążyła, piłka odbiła się tylko od jednego z poznańskich zawodników, a Van der Hart nie miał szans na obronę. Cracovia wywalczyła remis.

Lechici po ciosie pozbierali się nadspodziewanie szybko i zaczęli naciskać na bramkę przeciwnika. Niestety, nie byli w stanie pokonać czujnej i precyzyjnej obrony Cracovii. Co prawda w 60. minucie Pedro Tiba zmylił rywali, przejął piłkę i uderzył – niestety, trafił prosto w bramkarza. Gola nie było.

Drugi gol dla Cracovii padł z karnego w 66. minucie meczu. Po starciu Rogne i Lopesa ten drugi przewrócił się w polu karnym, a sędzia Bartosz Frankowski po analizie VAR dostrzegł, że jednak Rogne kopnął rywala. I podyktował rzut karny. Strzelał Hanca i trafił bezbłędnie, zmieniając wynik na 2;1 dla Cracovii.

Wynik meczu już się nie zmienił,chociaż lechici walczyli do końca, stwarzając groźne sytuacje pod bramką przeciwnika. Niestety, nie udało im się przełamać obrony gospodarzy, no i zabrakło też celności uderzeniom naszych zawodników. Dani Ramirez trafił, ale w poprzeczkę, Tiba również strzelił blisko – ale nie do bramki.

Lech wyjechał więc z Krakowa bez punktów, choć po całkiem niezłym meczu. Warto dodać, że to była pierwsza przegrana lechitów od października ubiegłego roku.

el

Dodaj komentarz

avatar