Lech - Lechia lechpoznan pl fot Przemysław Szyszka

Lech – Lechia: finał Pucharu Polski nie dla poznaniaków

Dramatyzm, emocje, dogrywka i rzuty karne, by rozstrzygnąć mecz, a na zakończenie kontuzja poznańskiego bramkarza. Niczego nie zabrakło w tym meczu z wyjątkiem zwycięstwa poznaniaków. W finale zagra Lechia Gdańsk, która wygrała z Lechem Poznań.

Od początku spotkania to lechici byli bardziej widoczni na boisku. Bardzo aktywny Ramirez już w 5. minucie usiłował się przebić przez obronę Lechii – ale bezskutecznie. Może zawodnicy z Gdańska nie są zbyt aktywni w ataku, ale dobrze pilnują swojej bramki. Przez obronę Lechii próbował przebić się Tiba, który w 11. minucie wywalczył rzut rożny, ale i jemu ta sztuka się nie udała. Za to w 13. minucie Paixao zagroził bramce gospodarzy – na szczęście nie trafił. Trzy minuty później celnym strzałem chciał się popisać Gajos, ale uderzył zbyt słabo i piłka potoczyła się wprost pod nogi Van Der Harta.

W 19. minucie znów zrobiło się groźnie pod bramką Lecha. Lechia wywalczyła rzut rożny, strzelał Pietrzak, na szczęście Gytkjaer wybił piłkę głową. Oba zespoły imponują opanowaniem, niestety, gorzej z celnością strzałów i wykończeniem akcji. W 22. minucie Gytkjaer podał do Kamińskiego, a ten, zamiast strzelać będąc 10 metrów od bramki, podał ją do partnera. Kolejnym przykładem była akcja Gytkjaera w 24. minucie: Duńczyk chciał oddać strzał, miał przed sobą tylko jednego obrońcę, ale zawahał się i wpadł prosto na Alomerovicia.

W 31. minucie Puchacz próbował pokonać bramkarza Lechii, ale zdołał go zablokować Nalepa. 3 minuty później strzelił Moder – ale piłka poszybowała wysoko nad bramką przeciwnika.  Już wydawało się, że w 41. minucie Jóźwiak zmieni wynik na korzyść Lecha, ale jego strzał głową był niecelny. Pierwsza połowa meczu zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa zaczęła się atakiem poznaniaków na bramkę gości, jednak znów zabrakło precyzji: Butko podał do Jóźwiaka, ale ten nie zdążył do piłki i gola nie było. W 48. minucie ponownie była szansa na bramkę dla Lecha: Jóźwiak podał do Modera, ale Moder zagrał w pole karne, gdzie nie było komu przejąć piłki.

W 57. minucie Moder zaatakował bramkę Lechii – to było dobre, mocne uderzenie i zabrakło dosłownie kilku centymetrów, by wynik zmienił się na korzystny dla Lecha. Po chwili lechita znów spróbował, ale obrona Lechii miała się już na baczności i zablokowała to uderzenie.

W 62. minucie padł pierwszy gol w tym meczu – Flavio Paixao przejął piłkę i strzelił wprost do bramki pokonując Van der Harta. Żaden z obrońców Lecha nie był na tyle blisko, by mu w tym przeszkodzić. Lech przegrywa z Lechią 0:1.

Nieoczekiwanie 3 minuty później Dani Ramirez wyrównuje wynik. Jakub Moder precyzyjnie tym razem podał do Ramireza, a ten błyskawicznie, płaskim strzałem pokonał Alomerovicia. Znów mamy remis 1:1.

Przez kilka następnych minut wszystko wskazywało na to, że pula celnych strzałów w tym meczu się wyczerpała. W 69. minucie Puchacz ładnie wszedł w pole karne Lechii, ale nic z tego nie wynikło. Jednak Lech zaczyna się rozpędzać. W 72. minucie znów bramkę Alomerovicia atakuje niezmordowany Moder – ale bramkarzowi jakimś cudem udaje się obronić to potężne i celne uderzenie. Po czterech minutach Moder znów zaatakował – i trafił w słupek z dystansu! Do piłki dobiegł Jóźwiak i próbował dobić, ale niestety, niecelnie. W 81. minucie próbował szczęścia Puchacz – ale Alomerović wybił piłkę. 7 minut później znów spróbował Moder, ale wywalczył tylko korner.

Mecz kończy się remisem, mamy więc dogrywkę, bo nie ma meczu rewanżowego. Oba zespoły walczą maksymalnie skupione: w 94. minucie znów była szansa na bramkę dla Lecha, Gytkjaer oddał piękny strzał – ale jakimś cudem Alomerović go obronił. Dwie minuty późnij Makowski próbował pokonać bramkarza poznaniaków, ale Van Der Hart poradził sobie z tym strzałem bez trudu. W 102. minucie z dystansu zaatakował Gajos, ale i ten strzał Van Der Hart obronił bez problemu. Pierwsza połowa dogrywki zakończyła się bez zmiany wyniku.

W ostatnim kwadransie meczu wyraźnie puściły nerwy zawodnikom. Pedro Tiba został sfaulowany blisko pola karnego. Na jego miejsce wszedł Marchwiński. Lechia atakuje: Zwoliński podał do Kryeziu, a ten strzelił – na szczęście koło słupka. Zwoliński ponownie spróbował szczęścia podając do Paixao, ale podanie było niecelne. W 120. minucie strzela Jóźwiak – niestety, prosto w bramkarza. Dogrywka kończy się remisem, oba zespoły będą więc walczyć w konkursie rzutów karnych. I to on wyłoni drugiego finalistę Totolotek Pucharu Polski.

Pierwszy karny dla Lechii, strzela Kubicki – i niestety trafiony. Drugi strzał dla Lecha – Gytkjaer trafia bezbłędnie do bramki. Mamy 1;1 w rzutach karnych. Kolejny strzał dla Lechii w wykonaniu Pietrzaka obroniony przez Van Der Harta. Strzał dla Lecha – tym razem Moder, który perfekcyjnie trafia w prawy róg! Alomerovic nie miał szans. Znów strzał dla Lechii – i tym razem Zwolińskiemu udaje się pokonać Van der Harta.  Kolejny strzał dla Lecha w wykonaniu Satki – trafiony, i to tuż obok bramkarza. Strzał Kryeziu obroniony przez Van Der Harta. Kolejnym strzelcem był Flavio, który bezbłędnie trafia do bramki. Po nim strzelał Ramirez – i Alomeroviciovi udaje się obronić ten strzał. Kolejny strzelec, Gajos, znów trafił do bramki. Lechia prowadzi w rzutach karnych.

Napięcie rośnie: Mickey Van der Har, kontuzjowany, musiał zejść z boiska, i to w takim momencie! Jego miejsce zajął Miłosz Mleczko.

Ostatni strzał dla Lecha w wykonaniu Kamila Jóźwiaka – i pudło! Trudno w to uwierzyć, ale to Lechia Gdańsk, po trudnym i emocjonującym meczu w Poznaniu, zagra w finale Pucharu Polski. Pokonała Lecha Poznań 3:4 w rzutach karnych.

To drugi raz w XXI wieku, kiedy Lechia Gdańsk wygrała w Poznaniu z Lechem. I to ona zmierzy się teraz z Cracovią w finale Totolotek Pucharu Polski.

el

1
Dodaj komentarz

avatar
Waldi
Waldi

WYNIK DO PRZEWIDZENIA!!!! . LECHIA UMIE GRAĆ Z LECHEM ŻURAWIA!!! POZA TYM LECHIA MOŻE AWANSOWAĆ DO EUROPEJSKICH PUCHARÓW TYLKO PRZEZ PUCHAR POLSKI.!! WIĘC LECHIA POSTAWIŁA WSZYSTKO NA JEDNĄ KARTĘ!!
DOBRZE BY BYŁO ABY TO LECHIA ZDOBYŁA PUCHAR POLSKI I POWALCZYŁA O LIGĘ EUROPY!!! BO CRACOVIA MA ŚMIESZNEGO TRENERA, KTÓRY TYLKO KOMPROMITUJE POLSKĄ PIŁKĘ W EUROPEJSKICH PUCHARACH!!! Tak jak rok temu!!!