Lech Lechia fot. K. Adamska

Poznań: Lech – Lechia 2:0 dla Kolejorza!

Walka na race między kibicami, przerwanie meczu z tego powodu i interwencja policji na stadionie – ostatniemu meczowi 23. kolejki PKO Ekstraklasy towarzyszyła atmosfera skandalu.
Reklama - dalsza część artykułu znajduje się poniżej

I poznaniacy, i gdańszczanie wyszli na boisko zmotywowani do walki – i dla jednej, i dla drugiej drużyny punkty, które mogły zdobyć w Poznaniu, były bardzo ważne. Kolejorz” zajmuje szóste miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy i gdyby wygrał, miałby tylko trzy punkty straty do zajmującej miejsce na podium Pogoni Szczecin. Lechia zajmuje siódme miejsce w tabeli i ma tyle punktów, co Lech, a to dodatkowo motywowało gdańszczan do walki.

Jednak to poznaniacy zaczęli mecz od ataku na bramkę przeciwnika. Już w 2. minucie pod bramką Lechii zrobiło się groźnie – Tymoteusz Puchacz uderzył pod ostrym kątem i dosłownie o włos minął słupek. Minutę później Lechia odpowiedziała atakiem Mladenowicia, ale bramkarz Lecha był czujny i złapał piłkę. W 10. minucie kolejną szansę miał Dani Ramirez z podania Tiby – ale strzał był zdecydowanie zbyt lekki, by zagrozić bramce przeciwnika.

W 11. minucie Thomas Rogne zobaczył żółtą kartkę za faul na Kuciaku – a po minucie za dyskusję z sędzią dostał ją także Dariusz Żuraw. Na boisku robi się gorąco, i to nie z powodu tempa akcji rozgrywanych przez piłkarzy…

W 17. minucie Pedro Tiba próbował zdobyć gola dla poznaniaków, ale niestety, zaliczył tylko rykoszet. Co prawda sytuację próbował jeszcze wykorzystać Gytkjaer, ale niestety zablokował go obrońca Lechii.

Akcja, choć nieudana, spowodowała wzmożenie akcji lechitów pod bramką Lechii, jednak bez efektów. Dopiero w 30. minucie Gytkjaer strzela głową i to mogłaby być bramka, gdyby nie Kuciak, który jest na miejscu i wyłapuje piłkę. Chwilę później żółtą kartkę widzi Karlo Muhar, a 8 minut później Karol Fila. Zawodnikom najwyraźniej puszczają nerwy – a goli jak nie było tak nie ma.

W 39. minucie groźne uderzenie Ramireza – i znów niecelnie. Piłka przeleciała nad poprzeczką bramki Kuciaka. W 41. minucie spróbował szczęścia Muhar z podania Tiby, ale jego uderzenie głową Kuciak także obronił.

Kolejna żółta kartka, i to w 45. minucie, dostał ją Mario Maloca, i tym akcentem zakończyła się bezbramkowa pierwsza połowa meczu. Mimo czternastu strzałów na bramkę przeciwnika, które oddali lechici – nie padł ani jeden gol. Lechia nie może się pochwalić tyloma strzałami, ale za to okazała się trudnym orzechem do zgryzienia, jeśli chodzi o obronę.

Druga połowa zaczęła się mocnym akcentem – w 51. minucie Karol Fila za faul zobaczył drugą żółtą kartkę, co w konsekwencji dało czerwoną, więc musiał zejść z boiska. Lechia gra w dziesiątkę. Jednak osłabienie Lechii nie wpłynęło motywująco na zawodników Kolejorza. Do 64. minuty poznaniacy oddali kolejne cztery strzały na bramkę przeciwnika – i kolejne niecelne.

W 64. minucie doszło do zamieszania na trybunach – kibice Lechii zaczęli rzucać racami w kibiców Lecha, a ci oczywiście nie pozostali im dłużni. Niektóre z rac lądowały też na murawie. Kibiców próbowali uspokoić zawodnicy Lechii, ale bez większych efektów. W 66. minucie sędzia podejmuje decyzję o przerwaniu meczu i konsultuje z delegatem PZPN, czy przerwać spotkanie, czy je wznowić. na trybunach interweniuje policja. Piłkarze schodzą do szatni, by tam czekać na decyzję, co dalej z meczem.

Ostatecznie zapadła decyzja o kontynuacji spotkania i piłkarze obu drużyn znów wyszli na boisko. Już w 67. minucie Dani Ramirez ponownie zagroził bramce Lechii – niestety, Kuciak był jak zawsze na stanowisku i obronił strzał. Ramirez uderzył drugi raz, ale niestety, obok bramki. W 69. minucie kolejna żółta kartka, tym razem dla Filipa Marchwińskiego za próbę wymuszenia rzutu karnego.

W 78. minucie Ramirez znów próbuje szczęścia – i znowu nie trafia. Pierwszy strzał jest niecelny, w drugim posłał piłkę zbyt wysoko. W 80. minucie próbuje Pedro Tiba, który ma idealną sytuację sam na sam z bramkarzem i kilka metrów do bramki – strzał jest celny, jednak w jakiś niesamowity sposób Kuciakowi udaje się go obronić. Ale już trzy minuty później Jakub Moder strzela, trafia w słupek, a piłka odbija się od pleców bramkarza i wpadła do siatki…

Poznaniakom ten strzał wyraźnie dodał energii i pod bramką Kuciaka robi się tłoczno. Bramkarz deoi się i troi, jednak w 91. minucie Filipowi Marchwińskiemu udaje się zmylić jego czujność i pada drugi strzał dla Lecha Poznań. To była bomba nie do obrony nawet przez Kuciaka. Później brakarza gości próbował jeszcze pokonać w 95. minucie Gytkjaeker, ale niestety mu się to nie udało – i mecz kończy się wynikiem 2;0 dla Lecha Poznań.

el, fot. K. Adamska