Labirynt WZ - Spacer po Naramowicach Centrum Otwarte fot. Sławek Wąchała

Poznań: Labirynt WZ, czyli spacer po Naramowicach

Całkiem sporo osób pamięta jeszcze Naramowice słynące z najlepszego masła z tutejszej mleczarni i bezkresu szklarni oraz ogrodów tutejszego gospodarstwa ogrodniczego. A jak wyglądają Naramowice dziś?

W ramach kolejnego spotkania Centrum Otwarte Jakub Głaz zabrał zainteresowanych na Naramowice, które kąśliwie “Labirytem WZ” ze względu na fakt zaistnienia obecnej zabudowy właśnie dzięki WZ – warunkom zabudowy. Dało to efekty w większej części wstrząsające tak estetycznie jak architektonicznie, co można zobaczyć zwiedzając poszczególne grodzone osiedla.

Oddzielnym problemem jest fatalna sytuacja komunikacyjna tej dzielnicy, która poniekąd także wynika z WZ – bo przez całe lata bez opamiętania wydawano pozwolenia na budowę kolejnych osiedli, zupełnie nie dbając o możliwości dojazdu do nich.

Ale rabunkowa i bałaganiarska zabudowa tej dzielnicy zaczęła się znacznie wcześniej. Jakub Głaz przypomniał o komunikacji trolejbusowej, o stopniowej likwidacji słynnego niegdyś gospodarstwa ogrodniczego, zaprowadził też uczestników wycieczki do naramowickiego pałacu, który w obecnym kształcie, po przebudowie w latach 60. i 70. XX wieku, zupełnie pałacu nie przypomina, nie mówiąc już o tym, że stracił wszystkie swoje cechy historyczne. Wybudowano go w połowie XIX wieku i wtedy był to urokliwy budynek z ośmiokątną wieżą, otoczony parkiem ze starodrzewem, stawami rybnymi, szkółkami leśnymi i wikliniarnią.

Ale w latach 50. w naramowickim majątku utworzono PGR, w parku wybudowano typowe PGR-owskie bloki, zasypano stawy rybne, zlikwidowano wikliniarnię i szkółki leśne, a od strony Naramowickiej wybudowano wyjątkowo paskudny budynek obecnego hotelu z restauracją. O dawnym uroku tego terenu świadczą pozostałości zabudowań gospodarczych: stodoła, spichlerze, obora i domy robotników folwarcznych.

Potraktowanie tego majątku jest klasycznym przykładem traktowania Naramowic przez całe lata przez władze Poznania. Spacerując po tej dzielnicy dziś, oglądając ściśnięte jak ryby w puszce nowe osiedla przy ulicach – nomen omen – Karpia i Sielawy ma się wrażenie, że tak naprawdę w traktowaniu Naramowic nic się nie zmieniło.

3.7 9 votes
Oceń artykuł
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze