wprowadzenie stanu wojennego, 39. rocznica

Poznań: Kwiaty na 39. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego

Przedstawiciele miasta i województwa złożyli dziś kwiaty przy pomniku bł. ks. J. Popiełuszki, miejscach pamięci Wojciecha Cieślewicza, Piotra Majchrzaka i Honoriusza Kowalczyka oraz Pomniku Ofiar Poznańskiego Czerwca 1956.

Uroczystości w tym roku były dużo skromniejsze niż zazwyczaj ze względu na pandemię koronawirusa. We wszystkich miejscach pamięci kwiaty złożyły jedynie delegacje Solidarności oraz przedstawiciele władz miasta i województwa.

Uroczystości rozpoczęły się o 8.30 od złożenia kwiatów przy pomniku bł. ks. Jerzego Popiełuszki, a później wiązanki ozdobiły miejsca pamięci Wojciecha Cieślewicza, Piotra Majchrzaka i Honoriusza Kowalczyka.

Ostatnim miejscem składania kwiatów był Pomnik Ofiar Poznańskiego Czerwca, pod którym wieńce złożyli: Jarosław Lange, szef Wielkopolskiej Solidarności, marszałek Marek Woźniak, wicewojewoda Maciej Bieniek i Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

– Wśród ofiar stanu wojennego było wielu poznaniaków – powiedział zastępca prezydenta. – Dlatego też dobrze, że chociaż w takim skromnym wydaniu z uwagi na pandemię, ale jednak w imieniu mieszkańców poznania złożyliśmy kwiaty pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca, który także nawiązuje do wydarzeń z 81 roku.

Zastępca prezydenta podzielił się też osobistym doświadczeniem z tego dnia: jako czterolatek poszedł z mamą zapalić znicz przed pomnikiem ofiar Poznańskiego Czerwca, ale wokół niego stali zomowcy i ostatecznie zapalili znicz przy pomniku Mickiewicza. To było bardzo duże przeżycie dla dziecka, mimo że nie zdawał sobie wtedy sprawy z faktu, że gdyby nie jego obecność, to zomowcy mogliby potraktować jego mamę znacznie mniej wyrozumiale.

Mariusz Wiśniewski uważa, że takie rocznice to dobra okazja do refleksji.
– Nigdy nie może być tak, że Polak występuje przeciwko Polakowi – podkreślił. – A przecież takie historie się zdarzały: 26 rok, zamach majowy, Warszawa i nie tylko, rok 81, no i wcześniejsze: rok 56 i inne. A współcześnie to wydarzenia, które może nie wprost, ale mają pewne takie naleciałości, gdzie aparat państwa staje przeciwko pokojowym demonstracjom. Nawet jeśli się zdarzają pojedyncze sytuacje, to nigdy nie mają one takiego charakteru, który by uprawniał państwo do działań, jakie nie powinny mieć miejsca: grodzenia się władz państwowych przed obywatelami, używania siły i przemocy. To nie jest droga do rozwiązania problemu. Przykłady także z naszego kraju pokazują, że każde represje, nawet jeśli chwilowo odnoszą skutek, to ostatecznie dają efekt odwrotny od zamierzonego: ludzie się buntują, jednoczą i nigdy przemoc nie wygra z działalnością pokojową.

To bardzo ważne święto także zdaniem marszałka Marka Woźniaka.
– To jest ten dzień, kiedy totalitarna władza postanowiła zakończyć historię tego wielkiego zrywu wolności, jaką był sierpień 80. roku – mówił. – Myślę, że to bardzo wpłynęło na historię Polski i Polaków, bo ten zryw był emanacją wszystkich oczekiwań związanych z wolnością, całej energii społecznej, które zostały w sposób bardzo drastyczny, bezwzględny stłumiona. I myślę, że konsekwencje tego stłumienia ponosimy do dzisiaj w postaci ograniczonej aktywności społecznej. Część ludzi, którzy wówczas uwierzyli, że mogą decydować o swoich losach, o losach swojego kraju, przeżyła gigantyczną traumę. I ona jest odczuwalna do dziś.

Marszałek uważa, że porównania obecnej sytuacji ze stanem wojennym, które się zdarzają, są porównaniami na wyrost, chociaż nie można zaprzeczyć, że są pewne analogie między sytuacją roku 1981 a tą z dzisiaj.
– Nie można porównywać systemu totalitarnego opartego na dominacji Rosji sowieckiej i tego, jak funkcjonowało społeczeństwo wówczas z warunkami demokracji nawet tej, która podlega ewolucji w kierunku autorytaryzmu – podkreślił. – Myślę, że takie analogie są nieuprawnione. Natomiast można łatwo znaleźć pewne elementy zbieżne, jeśli chodzi o dążenie do tego, aby podporządkować sobie sprawy społeczne, ludzkie. Niezależnie od tego w jakim systemie funkcjonujemy – to od ludzi zależy, czy są demokratami, czy są autokratami. I myślę, że to jest uniwersalna kwestia, którą możemy wyczytać w historii całej ludzkości. A szczególnie my, którzy żyjemy w systemie demokratycznym chcielibyśmy te właśnie zasady zachować i nie cofać się do tych wzorców z historii, kiedy jeden człowiek lub grupa ludzi decydowała o życiu i przyszłości całych społeczeństw. To jest generalna analogia.

Uroczystości zakończyła msza święta w kościele dominikanów o godzinie 11.30. Przypomnijmy, że w Polsce po wprowadzeniu stanu wojennego internowanych zostało prawie 10 tysięcy ludzi. W Wielkopolsce było to 421 osób.

1 1 vote
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze