Poznań: Krzyk dla Białorusi. Demonstracja w centrum miasta

SOS - Wolność - Krzyk dla Białorusi fot. Sławek Wąchała
Żivie Biełarus, żivie Biełarus – skandowali uczestnicy dzisiejszej demonstracji wsparcia dla Białorusi na poznańskim placu Wolności. Skandowanie i przemówienia zakończyły się wielkim krzykiem. Takim krzykiem jak ten Jany Shostak.

– Jestem pełna bólu i rozpaczy – mówiła podczas demonstracji Ksenia Tarasewicz, jedna z organizatorek dzisiejszego spotkania. Wspierała ją Zofia Nierodzińska, wicedyrektorka Galerii Miejskiej Arsenał i i Marcin Kęszycki, aktor teatru ósmego Dnia. Ksenia przypomniała o przemocy stosowanej przez reżim Łukaszenki, o dziesiątkach aresztowanych osób, o których ich rodziny nie dostały ani jednej informacji, co się z nimi dzieje, o aktywistach zakatowanych w białoruskich więzieniach, o gwałconych i torturowanych aktywistkach i wreszcie o zatrzymaniu Romana Protasiewicza, niezależnego dziennikarza i byłego redaktora naczelnego kanału Nexta.

– Jedyne, co pozostaje w takiej sytuacji Białorusinom, to krzyczeć z bólu i rozpaczy – mówiła. – Żeby cały świat usłyszał nasz krzyk. I może wtedy ktoś nam pomoże i nadejdzie sprawiedliwość.

Ksenia podziękowała też Janie Shostak, autorce spektakularnej akcji i spektakularnego krzyku, której nie było w Poznaniu, ale która stała się już symbolem białoruskiego protestu. Na zakończenie demonstracji jej uczestnicy wydali z siebie głośny krzyk, tak jak Jana.

W demonstracji wzięło udział kilkadziesiąt osób. Trochę mało jak na tak ważny protest. Ale sprawę wyjaśnił Marcin Staniewski, społecznik i lewicowiec.
– W Poznaniu mieszka znacznie więcej Białorusinów, rozmawiałem z nimi, ale oni boją się przyjść – wyjaśnia. – Przecież na Białorusi zostawili rodziny, przyjaciół, jeśli ktoś ich rozpozna na zdjęciach z demonstracji, to te rodziny za to zapłacą. Ale wiem, że wszyscy, którzy mogą, przekładają swoje wyloty na Białoruś na jak najpóźniejszy termin. Nie chcą tam wracać. Boją się.

Sam Staniewski mówi, że wywiesił białoruską flagę na znak solidarności z represjonowanymi na Białorusi za głoszenie poglądów przeciwnych władzy i za jej krytykowanie. Zachęca wszystkich poznaniaków, by zrobili to samo w ten weekend.
– Tylko tyle i aż tyle możemy zrobić – podsumowuje.

Podziel się:

Ostatnio dodane: