Naramowicka korki fot. L. Łada

Zmiany organizacji ruchu w rejonie powstającego węzła Lechicka/Naramowicka wprowadzone w nocy z 13 na 14 maja spowodowały ogromne korki w całej okolicy. Głównie na Naramowicach. Na szczęście nie będą trwały długo.

Układ drogowy na Naramowicach jeszcze nie jest skończony, więc mieszkańcy muszą wytrzymywać nie tyle te „zwykłe”, codziennie korki na Naramowickiej, ale też dodatkowe utrudnienia wynikające z prowadzenia tak dużej inwestycji na ulicach z dopuszczonym ruchem.

Kolejnym takim utrudnieniem jest budowa wiaduktów drogowych nad ul. Lechicką – paradoksalnie dlatego, że dobiega końca. Bo z tego powodu rozpoczęły się tam przygotowania do przeprowadzenia testów obciążeniowych, a one z kolei są możliwe po zmianie organizacji ruchu.
„Ostatni etap tych robót wymaga wyłączenia ruchu pod wiaduktami w kierunku ronda Obornickiego, gdyż w tym czasie wykonawca prowadzić będzie prace związane m.in. z zabezpieczeniem powłok betonowych” – wyjaśnia spółka Poznańskie Inwestycje Miejskie.

W związku z tym od 14 maja w tym rejonie obowiązują zmiany w organizacji ruchu: jadący ul. Lechicką od mostu Lecha na zachód, w kierunku ul. Murawa i dalej ronda Obornickiego, muszą się kierować na północne łącznice węzła, czyli na drogę przy markecie i stacji paliw. Z uwagi na zwiększone natężenie ruchu zmienił się też program sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu ul. Murawa i Lechickiej, co także wymaga dodatkowej uwagi od kierowców – i przyczynia się do powstania korków, bo wiele osób nie radzi sobie ze zmianami.

W weekend nie było jeszcze tak źle, ponieważ były to dni wolne od pracy, ale już w poniedziałek rano na ulicy Lechickiej w stronę centrum utworzył się spory korek. Jak informuje nasza Użytkowniczka pani Alicja, do godziny 8.00 rano był to prawdziwy koszmar ze staniem na co najmniej pół godziny. Co gorsza, przełożyło się to także na utrudnienia w ruchu na Naramowickiej, Wilczaku i Szelągowskiej. Po 8.00 rano, gdy natężenie ruchu spadło, przejazd już był łatwiejszy, jednak według niej po południu będzie tu „powtórka z rozrywki”, tylko że w drugą stronę.

Według PIM prace na tym odcinku potrwają około dwóch miesięcy. Ich tempo jest zależne od pogody, ale wykonawca zapewnia, że dołoży starań, by prace przy wiaduktach i związane z nimi utrudnienia trwały możliwie najkrócej. I przez dwa miesiące trzeba się liczyć z tym, że na Lechickiej, Naramowickiej i w okolicach trzeba będzie rano i po południu postać w korkach.