Poznań: Koszmar komunikacyjny 1 września. Co na to ZTM?

fot. Sławek Wąchała

Brak autobusów na Piątkowie i Strzeszynie, zamieszanie z tramwajem zastępczym na Śródce, niemożność dojazdu z Rataj na Śródkę. Tak wyglądał 1 września w Poznaniu. Jak ten bałagan tłumaczy Zarząd Transportu Miejskiego?

Problemy z dotarciem na miejsce miejską komunikacją w pierwszy wrześniowy poranek mieli mieszkańcy kilku poznańskich dzielnic. Nasi Użytkownicy poinformowali nas, że nie sposób było rano wyjechać z Piątkowa, gdzie autobusy za tramwaj są teraz, w czasie remontu Pestki, podstawowym środkiem komunikacji. Dwa autobusy w ogóle nie przyjechały, więc gdy przyjechał trzeci, to nie zmieściła się do niego nawet połowa ludzi czekających na przystanku przy osiedlu Zwycięstwa. „Witamy 1 września” – podsumował sarkastycznie nasz Użytkownik Maciej.

„Na rondzie Śródka z wahadłowo jeżdżącym tramwajem zastępczym był mega tłok i zamieszanie” – napisała kolejna Użytkowniczka. I pyta, czy naprawdę trzeba było rozpoczynać remont torowiska przy Okrąglaku akurat 1 września, gdy jest zwiększony ruch dzieci jadących do szkoły. Inna zwraca uwagę, że dodatkowym wsparciem dla osób podróżujących od Garbar do Kaponiery miał być autobus linii 163 – który kursuje co 20 minut.
„To co to za wsparcie?” – pyta rozgoryczona Użytkowniczka.

Beata Urbańska, radna osiedla Ostrów Tumski, Śródka, Zawady, Komandoria, napisała z kolei na swoim profilu na FB, że z Rataj nie da się dojechać tramwajem na Śródkę.
„Tymczasem na Kórnickiej zwrotnica się nie przekłada i można skręcić tylko w lewo” – napisała. – „W Poznaniu jedyny pewny środek transportu to własne nogi”.

Problem mieli pasażerowie na Strzeszynie.
„Autobus linii nr 160, nasz jedyny łącznik ze światem, nie dość, że kursuje co 20 minut, to akurat rano 1 września w ogóle nie pojechał” – pisze inna Użytkowniczka.

Informacja dotarła też do radnej Doroty Bonk-Hammermeister ze Wspólnego Poznania.
„Wiecie, jakim dramatem jest dla dzieciaków spóźnienie w pierwszy dzień szkoły? Zwłaszcza dla kogoś, kto zaczyna naukę w nowej szkole, z nowymi nauczycielami?” – napisała oburzona radna na swoim profilu społecznościowym. – „Kiedy w rejonie, gdzie nie jeżdżą tramwaje spełnia się najgorszy scenariusz, tzn. w godzinach porannego szczytu „wypada” jeden kurs po drugim, czas mija, godzina rozpoczęcia lekcji coraz bliżej a dzieciak stoi na przystanku, trudno nie mieć jak najgorszych myśli o poznańskiej komunikacji miejskiej. Wiemy o braku kierowców, wiemy o remontach i zmianach rozkładów – tak trudno jest przewidzieć skutki i starać się im zapobiec?”.

Poinformowaliśmy Zarząd Transportu Miejskiego, że kilka autobusów, które były ujęte w rozkładzie jazdy, nie wyjechały na trasę, między innymi autobus linii nr 160 – i to akurat 1 września rano, gdy ich pojawienie się na przystanku miało większe znaczenie niż zazwyczaj. Dlaczego w rozkładach jazdy są autobusy, które nie kursują?

ZTM odniósł się jednak jedynie do jednego autobusu linii nr 160, który nie pojechał.
– Autobus linii nr 160 (kurs o godzinie 7.24 z pętli Garbary PKM) nie wyjechał z powodu braku obsady, za co – wspólnie z MPK Poznań serdecznie przepraszamy – poinformował Bartosz Trzebiatowski, rzecznik prasowy ZTM Poznań. – Przyczyną jest poważny kryzys z dostępnością kierowców w komunikacji miejskiej. MPK Poznań, jak wielu innych przedsiębiorców z branży transportowej, boryka się z brakami kadrowymi, w szczególności na stanowisku kierowcy autobusu.

O problemie z kierowcami i poszukiwaniu chętnych do pracy MPK już informowało niejednokrotnie. Tym bardziej więc warto przypomnieć pytanie radnej Bonk-Hammermeister: skoro i miejski przewoźnik, i miejski zarządca transportu publicznego wiedzieli wcześniej o braku kierowców i remontach – to dlaczego nie starali się zapobiec skutkom? Dlaczego w rozkładach są autobusy, o których wiadomo, że nie pojadą, bo nie ma kierowców? Czy nie można ich zmodyfikować tak, by przedstawiały realną częstotliwość kursowania autobusów, a nie pobożne życzenia?