członkowie KORWiN przed Proletaryatem

Poznań: KORWiN protestuje przeciwko podwójnym standardom w polityce

– Symbole komunistyczne nadal są w przestrzeni publicznej tolerowane – mówią członkowie partii KORWIN, którzy specjalnie, by to unaocznić, zorganizowali konferencję prasową przed… klubem Proletaryat.

Proletaryat od lat słynie w Poznaniu z witryny, na której znajduje się instalacja artystyczna nawiązująca do klimatów PRL. Obecnie można tam zobaczyć między innymi popiersie Lenina w maseczce, pralkę Franię i syfony wielorazowego użytku na naboje z dwutlenkiem węgla.

To miejsce i termin – 17 września, rocznica sowieckiej napaści na Polskę – to, zdaniem członków partii KORWiN odpowiedni termin, by wyrazić swój pogląd na zamieszczanie i popularyzację symboli zbrodniczego reżimu w przestrzeni publicznej.

– My chcemy tą konferencją upamiętnić rocznicę 17 września, to, że Sowieci złamali prawo międzynarodowe i pakt o nieagresji z Polską, zaatakowali nas bezprawnie, bez formalnego wypowiedzenia wojny – mówi Piotr Marciniak, sekretarz okręgu Poznań regionu KORWiN i prezes regionu wielkopolskiego Młodych dla Wolności. – Mamy podwójne standardy w dyskursie publicznym, ponieważ symbole komunistyczne, jak widniejące za mną popiersie Lenina są w przestrzeni publicznej tolerowane. A wyobraźmy sobie widniejące tu symbole Trzeciej Rzeszy, swastykę. To są dwa totalitaryzmy i my, jako partia KORWiN sprzeciwiamy się ustrojom totalitarnym, wszelkim systemom politycznym, które propagują przemoc i chcemy tą konferencją wyrazić sprzeciw wobec takich symboli, które propagują nienawiść.

Prezes Marciniak podkreśla jednak, że nie chce atakować ani lokalu, ani jego właściciela.
– My wiemy, że to jest zgodne z prawem i jako instalacja artystyczna nie łamie prawa – wyjaśnia. – Ale znajdujemy się w tym miejscu niejako symbolicznie. Absolutnie nie chcemy atakować lokalu i właściciela. Jako partia KORWiN jesteśmy wolnorynkowcami, my to rozumiemy, tak działa rynek i rynek to zweryfikował. Natomiast sprzeciwiamy się politycznie takim symbolom.

Karol Brodnicki, wiceprezes poznańskich Młodzi dla Wolności i członek partii KORWiN uważa z kolei, że wprawdzie PRL skończył się już dawno temu, ale w Polsce nadal mamy bardzo poważny problem z nazewnictwem wydarzeń z tamtego okresu.
– Wciąż ludzie, którzy uczą się historii w polskiej szkole, mówią o wyzwoleniu lub o tym że Armia Czerwona do Polski wkroczyła, a nie ją napadła – wyjaśnia. – Uważam, że w dużej mierze to, jakich słów dobieramy, kształtuje poglądy i to, jak myślimy. Dlatego chcemy się sprzeciwić używaniu fałszywego języka i rozpowszechnianiu historycznej nieprawdy na temat Związku Sowieckiego. Proszę sobie wyobrazić, że na przykład zwolennicy Hitlera mówiliby o tym, że Trzecia Rzesza w roku 1941 wyzwoliła Polskę wschodnią z rąk związku Sowieckiego. Absolutnie nie może być mowy o takim ujęciu, a jednak wciąż są ludzie, którzy propagują taką fałszywą wersję historii. I temu się chcemy sprzeciwić.

el

Dodaj komentarz

avatar