petycja o uratowanie ROD na Winiarach

Poznań: Kolejne ogródki działkowe mają zniknąć? Działkowcy i mieszkańcy Winiar walczą o ocalenie

Tym razem chodzi o Rodzinny ogród Działkowy im. Gen. H. Dąbrowskiego na Winiarach. Okoliczni mieszkańcy i działkowcy dziś zaczęli zbierać podpisy pod petycją do prezydenta, by ogród pozostał. Chcą, jak powiedzieli, ochronić swój ogród przed zakusami deweloperów i likwidacją.

Rodzinny Ogród Działkowy im. Gen. H. Dąbrowskiego to jeden z najstarszych w Poznaniu. Został założony na tym terenie w 1930 roku i szczęśliwie oszczędziła go wojna. Problem ROD na Winiarach polega na tym, że znajduje się na terenie należącym do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. I właśnie ZUS chce uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania tego terenu.

Działkowcy boją się, że mpzp jest ZUS-owi potrzebny po to, by na terenie obecnych działek wybudować bloki. Jest to możliwe, ponieważ zgodnie z obecnie obowiązującym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Poznania około jedna czwarta ogrodu (pas od ulicy Koronnej do bloku wchodzącego w działki od ulicy Piątkowskiej) ma już nie funkcję ogrodową, ale funkcję mieszkalno-usługową. Taka poprawka została wprowadzona w 2008 roku. Nowy plan będzie musiał uwzględnić zapisy w studium, czyli otworzy drogę do sprzedaży terenu pod budownictwo mieszkaniowe.

Nadzieją dla działkowców jest nowe studium, nad którym trwają prace. Dlatego właśnie przygotowali swoją petycję właśnie teraz.

– Petycja składa się z dwóch części: o zawieszeniu prac nad mpzp dotyczącego ROD do czasu uchwalenia aktualizacji studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania miasta Poznania, to jest pierwszy wniosek, do czasu opracowania nowego studium – tłumaczy Mikołaj Jaroszyk, mieszkaniec Winiar i jeden z inicjatorów akcji. – Oraz drugi wniosek, do obecnie przygotowywanego studium, o przywrócenie funkcji ogrodowej dla całego terenu ogrodu.

Mieszkańcy Winiar walczą o ogrody pod hasłem “Pamiętajmy o ogrodach” nie tylko dla siebie, jak podkreślają, ale dla całych Winiar, a nawet Poznania.
– Chcemy zielonych Winiar, dzielnicy przyjaznej mieszkańcom, pięknego miejsca do wypoczynku, czystego powietrza, ptaków i drzew – mówi Mikołaj Jaroszyk. I dodaje, że trzeba też zwrócić uwagę na konsekwencje likwidacji ogrodu: zniknęłoby 5 hektarów zieleni filtrującej powietrze dla Poznania, zieleni bardzo różnorodnej. A to oznacza nie tylko kolejny zabetonowany skrawek Poznania, ale też podwyższenie temperatur w okolicy, większy hałas i znacznie niższy komfort życia w okolicy.

Mikołaja Jaroszyka w akcji wspierają mieszkańcy Winiar i działkowcy, radni osiedlowi i działacze winiarskiej parafii, przedstawiciele Komisji Dialogu Obywatelskiego ds. ochrony środowiska w Poznaniu, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, działkowcy z ROD Bogdanka, który walczy z podobnymi problemami, a także poseł Franciszek Sterczewski, który, jak się okazuje, wychował się po sąsiedzku, na Boninie.
– Z wielkim niepokojem obserwuję, jak kolejne fragmenty tej zielonej enklawy są zabudowywane – mówił poseł. – Jeśli spojrzeć w tamtą stronę w miejscu, które niedawno było ogródkiem, pojawiła się deweloperka. To jest złe miejsce dla tego typu zabudowy. Tu jest doskonały układ urbanistyczny, który powinniśmy chronić za wszelką cenę.

Poseł zwrócił też uwagę, że we wszystkich badaniach to właśnie zieleni poznaniakom brakuje najbardziej, dlatego każdy jej skrawek powinien być chroniony za wszelką cenę. Miasto powinno o to walczyć bez względu na to, czy zieleń rośnie na terenie prywatnym, czy państwowej instytucji.
– Powinniśmy ich bronić jak niepodległości – podsumował poseł. – Dlatego gorąco zachęcam do podpisywania tej petycji, żeby ochronić ten tereny, uchronić przed zabudową, która zniszczy tę zieloną enklawę.

Mieszkańcy zwracali uwagę, że Winiary, jeśli chodzi o zieleń, są na szarym końcu Poznania zajmując 32 miejsce w rankingu osiedli. Dlatego ten ogród jest ważny nie tylko dla działkowców, ale też i dla tych, którzy mogą zieleń ich ogrodów podziwiać z okien, słuchać śpiewu ptaków i korzystać z cienia działkowych drzew. Dlatego deklarują wsparcie dla społecznej inicjatywy, którą utworzyli Mikołaj Jaroszyk i Jacek Liersch, mieszkańcy Winiar.

Przy okazji potwierdziło się stare przysłowie, że sukces, nawet taki związany z petycją o uratowanie ogrodów, ma wielu ojców. Na konferencji prasowej inaugurującej akcję społeczną pojawił się też prezes ROD i przedstawiciele okręgowego zarządu Polskiego Związku Działkowców, którzy bardzo pochwalili inicjatywę mieszkańców – i wyrazili zdziwienie, że nie poinformowano ich o konferencji prasowej, jako że oni przecież też walczą o zachowanie ogrodu.

Okazało się jednak, że spora grupa mieszkańców, w tym działkowców, była odmiennego zdania uważając, że zarząd, poza wysyłaniem pism, nic nie robi, a ogrodu wysyłaniem pism się nie uratuje. Dlatego postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i zadbać nie tylko o podpisy mieszkańców pod petycją, ale także o to, by zajęli się nią miejscy radni. I uchwalili taki plan, który ochroni ROD na Winiarach.

4.4 7 votes
Oceń artykuł
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze