rondo Rataje fot. A. Rataj

Poznań: Kłopoty z parkowaniem na Ratajach. “Teraz to jakaś porażka”

To, że na ratajskich osiedlach Lecha, Czecha, Rusa i w okolicach Chartowa znalezienie miejsca do parkowania graniczy z cudem nie jest niczym nowym. Jednak pojawiające się tam rozwiązania zamiast pomagać – jeszcze pogarszają sytuację.

Przykładem jest osiedle Zodiak. Jak napisał nasz Użytkownik mieszkający po sąsiedzku, na ulicy Wagi obowiązuje tam płatne parkowanie, wprowadzone ze względu na brak miejsc i przekonanie, że stające tam samochody nie należą do mieszkańców, tylko do osób, które wykorzystują tę ulicę jako bezpłatny parking. Wprowadzenie opłaty za parkowanie miało rozwiązać problem.

Ale, jak twierdzi nasz Użytkownik, nie rozwiązało. Bo nikt nie chce parkować na płatnych miejscach, łącznie z mieszkańcami ulicy Wagi, gdzie powstało szereg nowych bloków, którzy szukają bezpłatnych miejsc na sąsiednim osiedlu Rusa. W efekcie mieszkańcom osiedla Rusa nagle zaczęło gwałtownie brakować miejsc parkingowych.

“Już wcześniej nie było z tym za dobrze, ale teraz to jakaś porażka” – pisze nasz Użytkownik. – “Samochody stoją na trawnikach, przy wejściach do bloków, na zakrętach, kompletnie zasłaniają widoczność. Tylko czekać, aż dojdzie do jakiegoś wypadku”.

Zdaniem naszego Użytkownika problem narasta od lat, a od kiedy na ratajskich osiedlach przybywa mieszkań na wynajem, gdzie na jeden lokal przypada kilka osób i każda ma samochód – jest już prawdziwy horror.

Problem potwierdzają dane miasta Poznania: normatyw parkingowy dla Poznania to 1,5 miejsca postojowego na mieszkanie. Na os. Lecha na przykład mamy ponad 2500 mieszkań, a miejsc parkingowych na parkingach, drogach wewnętrznych i w garażach niespełna 1500, a więc o wiele za mało. Podobnie jest na osiedlu Czecha: na 2122 mieszkania jest tylko 1480 miejsc parkingowych, czyli o 1700 za mało.

Dlatego już w 2015 roku władze miasta zaproponowały spółdzielcom przyjęcie zmian w projektach planów miejscowych tak, by można było na tych osiedlach wybudować parkingi wielopoziomowe wraz miejscami na sklepy i usługi. Jedną z proponowanych lokalizacji był teren, na którym znajdują się garaże przy ulicy Wiatracznej, jednak przeciwko temu zaprotestowali… mieszkańcy osiedla, ci, którzy są właścicielami garaży. Inicjatywy specjalnie nie poparli także pozostali mieszkańcy, kiedy usłyszeli, że za wielopoziomowy parking trzeba będzie płacić, a gdy powstanie – na większości osiedlowych ulic zostanie wprowadzony zakaz parkowania.

Pomysł umarł więc śmiercią naturalną, bo tak zadecydowali sami mieszkańcy. A problem narasta, bo samochodów przybywa i nowych budynków też. Co prawda zdaniem naszego Użytkownika dużo mogłyby tu zrobić administracje osiedli. Gdyby tylko lepiej zagospodarowały i uporządkowały swoje tereny, znalazłoby się na każdy osiedlu przynajmniej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt dodatkowych miejsc parkingowych.

“Teren osiedla nie jest najlepiej zagospodarowany” – pisze nasz Użytkownik. – “Mamy sporo chodników, z których nikt nie korzysta, drogi osiedlowe. Część z nich dałaby się zaadaptować na miejsca parkingowe. Tylko czy to byłby sens? Spółdzielcy by za nie zapłacili, a zajęliby je ludzie z zewnątrz”.

Na razie spółdzielnia ogranicza się do informowania kierowców o tym, że parkują w miejscu niedozwolonym i że efektem tego może być interwencja straży miejskiej. Tylko że, jak zwraca uwagę nasz Użytkownik, część z zastawionych ulic to drogi wewnętrzne, nie publiczne, więc strażnicy nie mają prawa interweniować. Mogą to robić jedynie służby spółdzielni.

3 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze