plaża Rusałka, fot. Paulina

Poznań: Kąpiele psów w Rusałce. Plażowicze są oburzeni

“Regulamin na tablicy przy plaży nad Rusałką zakazuje wprowadzania zwierząt, ale właściciele psów nic sobie z tego nie robią” – napisała do nas użytkowniczka Paulina. – “Dlaczego nikt z tym nie zrobi porządku?”.

Pani Paulina jest uczulona na sierść zwierząt domowych, więc plażując wybiera miejsca, gdzie nie będzie narażona na kontakt ze zwierzakami. Zachęcona opowieściami znajomych o tym, jak ładnie wyremontowano plażę nad Rusałką, wybrała się tam. I, jak pisze, przeżyła szok.
“Pojechałam dość wcześnie, koło 9 rano, kiedy jeszcze na plaży nie ma wielu ludzi” – opisuje. – “Ale okazało się, że są za to psy, razem ze swoimi właścicielami. Bez smyczy, często bez nadzoru, biegają po całej plaży za patykami, wpadają do wody, sikają na piasek… Godzinę czy dwie później na tej plaży pojawiły się rodziny z dziećmi, wpuszczając je do tej samej wody, gdzie wcześniej kąpały się psy i rozkładając koce na psich sikach!”.

Pani Paulina sprawdziła: regulamin wywieszony przy stanowisku ratowników mówi wyraźnie, że na teren kąpieliska zwierząt wprowadzać nie wolno. Ale nikt się tym nie przejmuje. Gdy jednemu z właścicieli psów zwróciła uwagę, otrzymała odpowiedź złożoną głównie z wulgaryzmów. Inna właścicielka psa nazwała ją wredną babą nienawidzącą zwierząt, która się wszystkiego czepia, a przecież taki pies nikomu nie szkodzi.
“Gdy zapytałam, czy ta pani w domu też kąpie się ze swoim psem, zwróciłam uwagę, że tu przyjdą dzieci, a wiele jest teraz dzieci z alergiami, została obrzucona wyzwiskami” – pisze pani Paulina zapowiadając, że zgłosi sprawę straży miejskiej. – “Jestem wstrząśnięta i oburzona tym, że nikt nie pilnuje przestrzegania przepisów, a właściciele psów robią, co chcą”.

Z psami w przestrzeni miejskiej jest sporo problemów – oczywiście nie ze względu na zwierzęta, tylko ich właścicieli. Strażnicy miejscy regularnie muszą przypominać, że pies w mieście czy w lesie, zgodnie z przepisami, musi chodzić na smyczy, chyba że przebywa na ogrodzonym wybiegu. Równie regularnie przyjmują też skargi właścicieli psów, że inny czworonóg pogryzł ich pupila.

Latem do kłopotów ze spacerującymi psami dochodzą jeszcze kłopoty z psami na kąpieliskach. Bo przypadek pani Pauliny nie jest, niestety, odosobniony. Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej, mówi, że strażnicy dostają takie zawiadomienia.
– Podstawą prawną do interweniowania w przypadkach związanych z wprowadzaniem psów na teren plaż objętych regulaminem porządkowym, pomostów objętych regulaminem porządkowym, a także wpuszczanie zwierząt do wody na terenie kąpielisk objętych regulaminem porządkowym, jest Uchwała Rady Miasta Poznania określająca obowiązki osób posiadających psy – tłumaczy.- Interwencje te są realizowane w toku codziennej służby, w kolejności zgłoszeń przyjętych przez dyżurnego straży.

Tylko że patrol, który się uda nad jezioro, może akurat nie natrafić na żadnego psa ani jego właściciela. I co wtedy?
– Na terenach rekreacyjnych, w tym zlokalizowanych przy j. Rusałka, Strzeszyńskie, Maltańskie i Kierskie są strażnicy Zespołu Profilaktyki – wyjaśnia rzecznik. – Rozmawiają nie tylko o bezpiecznych wakacjach z dziećmi, ale również z dorosłymi przypominając im takie ograniczenia jak zakaz spożywania alkoholu na placach zabaw, palenia tytoniu itp wyrobów czy obowiązki osób wyprowadzających psy.

Poznań ma pięć kąpielisk rozrzuconych na sporym obszarze. Przy stanie osobowym straży miejskiej i innych obowiązkach strażnicy nie są w stanie dopilnować porządku na miejskich kąpieliskach, zwłaszcza w sezonie. I niestety, korzystają z tego wszyscy ci, którzy uważają, że oni nie muszą przestrzegać prawa, bo to obowiązek wszystkich innych. Także właściciele psów.

Co musi się wydarzyć, żeby władze miasta zechciały wdrożyć jakąś skuteczną metodę pilnowania porządku na kąpieliskach?

Lilia Łada